Warszawa: WUM organizuje sympozjum "O wojnie i medycynie"

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 20 listopada 2019 12:20

Wykład poświęcony pamięci o zagładzie chorych w Brandenburgu nad Hawelą i promocję książki Mateusza Kubickiego o Józefie Władysławie Bednarzu zaplanowano podczas środowego sympozjum "O wojnie i medycynie" w Centrum Biblioteczno-Informacyjnym WUM.

Fot. Archiwum

Spotkanie jest elementem obchodów 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

Sympozjum zainaugurują dyrektor Muzeum Historii Medycyny WUM dr Adam Tyszkiewicz oraz dyrektor Oddziału IPN w Gdańsku prof. Mirosław Golon, który ma odczytać list od prezesa Instytutu dr. Jarosława Szarka.

Prof. Tadeusz Nasierowski z Katedry Psychiatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zaprezentuje prelekcję poświęconą kultywowaniu pamięci o zagładzie chorych w Brandenburgu nad Hawelą.

Zagłada osób chorych psychicznie w tzw. Starej Rzeszy - jak czytamy na stronie WUM - była do sierpnia 1941 r. centralnie sterowanym, zbiurokratyzowanym programem, w formie ściśle określonej procedury medycznej, zwanym "planową eutanazją". Chorzy byli zagazowywani w sześciu ośrodkach eutanazji.

Pierwszym z nich było dawne więzienie w Brandenburgu nad Hawelą. Ośrodek, w którym zabito ponad 9 tys. osób, działał tylko w 1940 r. W 2012 r. na jego terenie Fundacja Brandenburskie Miejsca Pamięci utworzyła ośrodek dokumentacji i pamięci tej zbrodni. Odtąd każdego roku 1 września odbywa się tam uroczystość upamiętniająca ofiary.

Podczas sympozjum zaplanowano także promocję książki Mateusza Kubickiego z gdańskiego IPN pt. "Kapitan ostatni opuszcza swój statek... Józef Władysław Bednarz (1897-1939)". Bednarz był bojownikiem PPS walczącym o wolność ojczyzny, działaczem społecznym, naukowcem, publicystą oraz lekarzem-psychiatrą. Od 1933 r. kierował Krajowym Zakładem Psychiatrycznym w Świeciu nad Wisłą. W swoim postępowaniu opierał się na zasadach humanitaryzmu oraz szacunku do osób chorych.

Pozostał ze swoimi pacjentami do końca i został zamordowany przez Niemców krótko po rozpoczęciu II wojny światowej. - Gdyśmy u początku wojny żegnali dyrektora, udając się na tułaczkę, powiedział, że kapitan ostatni opuszcza swój statek. Hitlerowcy zlikwidowali najpierw jego statek, a potem jego samego - wspominał współpracownik Bednarza, Kazimierz Romanowski. Bednarz jest czasem określany "Pomorskim Korczakiem". 

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum