W szpitalach karmią tanio, ale czy dobrze?

Autor: KL, ddtorun.pl/Rynek Zdrowia • • 02 maja 2019 08:52

Na wyżywienie, które oferowane jest w szpitalach pacjenci skarżą się od lat.  Większość chorych przyznaje, że w trakcie pobytu w lecznicy trzeba się wspierać posiłkami przynoszonymi przez rodziny. Dlaczego tak się dzieje? Bo średni dzienny koszt wyżywienia chorych na jaki szpital może sobie pozwolić to kilkanaście złotych.

W szpitalach karmią tanio, ale czy dobrze?
Fot. archiwum (zdj. ilustracyjne)

Na przykład w Wojewódzkim Szpitale Zespolonym w Toruniu ta stawka wynosi 16 zł. Janusz Mielcarek, rzecznik szpitala przekonuje, że to co w ramach tej kwoty oferowane jest choremu zależy od diety, jaką musi stosować pacjent, i oddziału, na którym przebywa. Ustala to dietetyk. Chorzy nie są zadowoleni z menu za 16 złotych i dają temu wyraz w sieci, wrzucając zdjęcia szpitalnych posiłków.

Na problem niewłaściwego wyżywienia w szpitalach zwracał uwagę niejednokrotnie Rzecznik Praw Obywatelskich. Jak pisaliśmy, dzieje się tak, bo obowiązujące przepisy nie zawierają żadnych norm żywieniowych pacjentów.

RPO zwracał uwagę, że szpitale szukając oszczędności tną koszty wyżywienia pacjentów. Dlatego rzecznik apelował do ministra zdrowia o systemowe rozwiązanie tej kwestii.

Główne zastrzeżenia dotyczą jakości i wielkości porcji pokarmowych, braku urozmaicenia posiłków, ich częstotliwości (trzy razy dziennie - zamiast pięć), wychłodzenia dań podawanych "na ciepło".

Rzecznik zwraca uwagę, że obecnie przepisy nie określają norm żywieniowych pacjentów, jakości produktów, zasad kontroli usług żywienia szpitalnego, czy zasad zatrudniania dietetyków. Od 2006 r., czyli od wejścia w życie ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, Minister Zdrowia nie skorzystał z możliwości prawnego uregulowania wymagań zbiorowego żywienia w szpitalach.

Przypomnijmy, że według raportu NIK opublikowanego w 2018 r. w większości kontrolowanych szpitali stwierdzono zbyt duży udział soli w posiłkach (od 142 do 374 proc. normy), a także zaniżaną (od 3 do 28 proc.), bądź zawyżaną (od 13 do 50 proc.) wartość kaloryczną posiłków.

Pacjenci dostają za mało warzyw i owoców, a za dużo czerwonego mięsa, tłustych wędlin, konserw i substytutów pełnowartościowych produktów. Zamiast masła dostają "tłuszcz mleczny do smarowania", zamiast sera "suszony hydrolizat białkowy o smaku i aromacie sera". Nie dostają jogurtu, mleka acidofilnego, ani ryb morskich.

W części szpitali w ogóle nie było dietetyków, a tam gdzie byli zatrudnieni, pacjenci nie zawsze mieli zapewnioną właściwą opiekę dietetyczną. Na jednego dietetyka przypadało ponad siedmiuset pacjentów, dlatego eksperci do spraw żywienia często przygotowywali jadłospisy nierzetelne, źle zbilansowane i nieadekwatne do stanu zdrowia chorych.

Najgorsza jest sytuacja w szpitalach, które korzystały z usług firma cateringowych. W prawie połowie nie było dietetyków, nie analizowano też i nie weryfikowano jadłospisów.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum