W sporcie osób z niepełnosprawnościami będą pobijane kolejne rekordy

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 01 stycznia 2018 16:17

Protezy, wózki, rowery ręczne stają się coraz bardziej doskonałe, dlatego można się spodziewać, że w przyszłości w sporcie osób z niepełnosprawnościami będą pobijane kolejne rekordy - podkreślił w rozmowie z PAP prezes polskiego Komitetu Paraolimpijskiego Łukasz Szeliga.

W sporcie osób z niepełnosprawnościami będą pobijane kolejne rekordy
W przyszłości w sporcie osób z niepełnosprawnościami będą pobijane kolejne rekordy. Fot. archiwum

Szeliga podkreślił, że paraolimpijski sport zmienił się od 1960 r., kiedy to pierwszy raz zorganizowano igrzyska. Zaznaczył, że zawodnicy, którzy jadą rywalizować na igrzyskach paraolimpijskich, to profesjonaliści.

- Dla przykładu Rafał Wilk, który uprawia kolarstwo ręczne, w okresie przygotowawczym przejeżdża 18 tys. km. Dla porównania Rafał Majka ok. 25 tys., kręcąc nogami. To już pokazuje jak bardzo sport paraolimpijski jest zaawansowany - mówił.

- Tak zwany sufit w sporcie paraolimpijskim nie został jeszcze osiągnięty. W Rio de Janeiro zostało pobitych setki rekordów. Pojawiają się nowe protezy, nowe pomysły na sprzęt, na wózek, rowery ręczne stają się coraz bardziej doskonałe. Można się spodziewać, że w przyszłości będą pobijane kolejne rekordy. Technika w sporcie paraolimpijskim również ewoluuje i staje się coraz bardziej doskonała - dodał prezes.

Podkreślił, że komitet wraz z ministerstwem sportu chce dokształcać trenerów, tak, aby potrafili oni szkolić sportowców z niepełnosprawnościami. - Chcemy ich doszkalać, żeby ich było jeszcze więcej. Mamy z tym problem nie tylko my, ale także zintegrowana Holandia. Sport paraolimpijski to ciągle niszowy sport - mówił Szeliga.

- Szkoleniowcom trzeba pokazać jak się pracuje z tetraplegikiem, paraplegikiem, człowiekiem z uszkodzeniem rdzenia kręgowego, z osobą z porażeniem mózgowym, po amputacjach, niewidomą lub niedowidzącą. Chodzi o to, by nadbudować wiedzę trenerów, którą już posiadają. Żeby być dobrym szkoleniowcem sportowca z niepełnosprawnościami potrzeba kilku lat doświadczenia i podpatrywania najlepszych - mówił.

Zdaniem Szeligi więcej uwagi należy poświęcić sportowi amatorskiemu. - Najlepiej byłoby, gdyby sport amatorski był szeroko dostępny w szkołach. Dzieciaki najszybciej przestają zauważać różnice między sobą. Przestają patrzeć, że ktoś jeździ na wózku, to staje się dla nich naturalne - oświadczył.

Jak podkreślił, komitet chciałby rozbudować sport amatorski - pływanie i lekkoatletykę. - Uruchomiliśmy już ponad 30 sekcji pływackich m.in. w Sanoku, Giżycku, Opolu, Rzeszowie. W każdym większym mieście jest już klub, do którego można się zgłosić - dodał.

Prezes zwrócił uwagę, że sport jest doskonałym sposobem na rehabilitację. - Czym jest rehabilitacja? To proces, który ma doprowadzić do skompensowania niepełnosprawności i stania się samodzielnym człowiekiem. A sport skraca tę drogę w najbardziej efektywny sposób. Nie znam innej lepszej metody - podkreślił.

Dodał, że aktywność sportowa przekłada się także na aktywność społeczną. - Aktywność sportowa pociąga za sobą też aktywność zawodową. Tacy ludzie częściej zakładają rodziny. Funkcjonują normalnie, nie zamykają się w domu - oświadczył Szeliga.

Zauważył, że przykładowo przeszkodą do uprawiania sportu przez osoby z niepełnosprawnościami są ich rodzice. - Próbują wyręczać swoje dzieci. Mieliśmy sytuację, gdzie przyjechał chłopak na obóz sportowy i mówił, że nie potrafi sprzątać. Przyznał, że wszystko za niego robi mama. Ja często tłumaczę rodzicom, żeby nie próbowali przeżyć życia za swoje dziecko - powiedział prezes komitetu. 

PAP - Paweł Żebrowski

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum