Gazeta Wyborcza, Rynek Zdrowia | 23-04-2021 13:06

Ta operacja była kamieniem milowym w polskiej medycynie. Szukają pacjenta

Jerzy Frejlich, urodzony ok. 1950 roku, 60 lat temu jako dziecko przeszedł operację z płuco-sercem. Od wielu miesięcy trwają poszukiwania pacjenta.

Trwają poszukiwania Jerzego Frejlicha, który 60 lat temu jako dziecko przeszedł we Wrocławiu operację z płuco-sercem. Fot. Archiwum

  • 12 kwietnia 1961 roku, w klinice przy ul. Skłodowskiej-Curie we Wrocławiu, przeprowadzono jedną z pierwszych w Polsce operacji z użyciem maszyny płuco-serce
  • W tym samym dniu Jurij Gagarin wystartował, jako pierwszy człowiek na świecie, w kosmos
  • Trwają poszukiwania pacjenta, który w dniu operacji miał 10 lat

Operował prof. Wiktor Bross, ale nie są znane dalsze losy pacjenta. Co ciekawe, tego samego dnia o godzinie 6:07 (9:07 w Moskwie) Jurij Gagarin wystartował z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie w pierwszym locie człowieka w przestrzeni kosmicznej.

Lekarze stracili kontakt z pacjentem

W polskiej historiografii medycznej tylko nieliczne prace opisują losy pacjentów po takich zabiegach. Zgodnie z obowiązującym prawem placówki medyczne mają obowiązek przechowywania dokumentacji medycznej przez 20 lat.

- W Europie Zachodniej lub w USA tacy pacjenci są monitorowani, zapraszani do świętowania rocznic operacji. Długość i jakość ich życia bardzo lekarzy interesuje - mówi w rozmowie z Gazetą Wyborczą dr Magdalena Mazurak, kardiolożka dziecięca i historyczka medycyny, która poszukuje pacjenta.

Zaznacza, że Jerzy Frejlich jest ważny nie tylko dla niej, ale dla Wrocławia i całej polskiej medycyny.

Operacja się udała, pacjent wrócił do domu i... zniknął

W pierwszej operacji z użyciem płuco-serca brało udział 15 osób, w tym pięciu operatorów – Wiktorowi Brossowi asystowali: Stefan Koczorowski, Władysław Wrężlewicz, Anatol Kustrzycki i Leszek Dymała.

Mieli zaszyć ubytek w przegrodzie międzyprzedsionkowej wielkości monety dwudziestogroszowej. Ale w trakcie zabiegu okazało się, że w sercu jest jeszcze jedna dziura, w przegrodzie międzykomorowej, „wielkości płytki paznokciowej”, jak napisano w protokole operacyjnym. Wszystko dobrze poszło, pacjent po kilkunastu dniach został wypisany do domu.

"Trzy lata wcześniej Bross przeprowadził pierwszą w Polsce operację na otwartym sercu. Piętnastoletniemu pacjentowi zoperował częsty u dzieci ubytek w przegrodzie międzyprzedsionkowej serca.

Prof. Bross operował "chałupniczo", ale skutecznie

Operację przeprowadził w hipotermii powierzchniowej, obniżając temperaturę ciała chłopca do 28 stopni. I to jak! Niemal chałupniczym sposobem" - czytamy w GW.

Jak opisuje dr Mazurak, pacjenta usypiano już na wózku, okładając go lodem, a gdy temperatura spadła, zdejmowano lód i przekładano chorego na stół operacyjny razem z materacami, w których były rurki na ciepłą wodę. Po zakończeniu operacji zaczynał się proces ogrzewania ciała, trwający kilkanaście godzin. Wpuszczano do rurek coraz cieplejszą wodę, ale stopniowania temperatury nie pilnowała maszyna, tylko uzbrojony w zwykły termometr asystent profesora. Chory cały czas leżał na sali operacyjnej.

Historyczka medyny prosi wszystkie osoby, które cokolwiek wiedzą o Jerzym Frejlichu, o kontakt z redakcją Gazety Wyborczej.