Sport to zdrowie? Tak, ale nie da się go połączyć z kanapowym stylem życia

Autor: Jacek Janik/Rynek Zdrowia • • 19 lipca 2014 08:00

Zwykło się mawiać: sport to zdrowie. Czy zawsze? Lekarze przestrzegają przed zachłyśnięciem się sportem bez odpowiedniego przygotowania, szczególnie tych, którzy dotąd zwykli wypoczywać na kanapie. Brak rozsądku w dawkowaniu wysiłku można przepłacić nawet kalectwem. Poza tym - sport jest dla wszystkich. Ale najpierw trzeba poznać własną kondycję.

Powoli zaczynamy zmieniać styl życia. Wśród Polaków zapanowała moda ma sport.  Przykładem są coraz popularniejsze biegi masowe, w których biorą udział tysiące uczestników. To dobra wiadomość w zestawieniu z informacją, że preferujemy kanapowy styl życia. 62 proc. mężczyzn i 54 proc. kobiet w naszym kraju ma nadwagę, a otyłość dotyczy prawie jednej czwartej dorosłej populacji.

Określenie "moda na sport", którą bez wątpienia obserwujemy w ostatnich latach, niesie jednak i negatywne treści. Te zawarte w słowie "moda". Często doznajemy olśnienia, że sport to zdrowie i... zaczynamy go uprawiać bez odpowiedniego przygotowania, a to przynosi katastrofalne skutki.

Kandydat na zawałowca
- Jak widzę osoby chodzące z kijkami, uprawiające nordic walking to serce mi rośnie. Kiedy jednak obserwuję metę maratonu i widzę osoby nieprzygotowane, po kilku godzinach doczołgujące się do mety i stwierdzające, że jest to dla nich wyczyn i są z tego bardzo zadowolone, to trudno mówić w takich przypadkach o pozytywach - mówi prof. Ryszard Piotrowicz, kierownik Kliniki Rehabilitacji Kardiologicznej i Elektrokardiologii Nieinwazyjnej w Instytucie Kardiologii im. Prymasa Tysiąclecia Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie.

Lekarze przestrzegają przed zachłyśnięciem się sportem bez odpowiedniego przygotowania tych, którzy do tej pory go nie uprawiali. Zwłaszcza "kandydatów na zawałowca", czyli osoby po 40 roku życia, z czynnikami ryzyka: otyłych, prowadzących leniwy tryb życia pod względem aktywności fizycznej, zestresowanych, z zaburzeniami gospodarki lipidowej, często z cukrzycą, z nadciśnieniem itd.

Jeśli taka osoba zacznie nagle uprawiać sport wymagający bardzo intensywnego wysiłku, to zamiast efektu pozytywnego przyniesie to szkodę, a nawet może się skończyć tragicznie.

Dowiedziono, że uprawianie sportu, wysiłek fizyczny jaki mu towarzyszy niewątpliwie przedłuża życie i zmniejsza ryzyko wystąpienia incydentów sercowych. Ruch działa niczym lek, ale jak każdy lek powinien jednak mieć optymalną dawkę.

- Za mała dawka nie zadziała, natomiast za duża - zabije. Sport to jest tabletka, którą trzeba zażywać w sposób kontrolowany. Jej dawki stopniowo należy zwiększać, tak aby uzyskać najkorzystniejszy efekt. Jeżeli ktoś prowadził do tej pory "kanapowy" tryb życia i nagle ma olśnienie, że pobiegnie półmaraton to tak jakby skoczył z wysokiej skały do zimnego morza. Mimo, że potrafi pływać to zapewne taki skok nie wyjdzie mu na zdrowie - mówi profesor Piotrowicz.

Zmiana świadomości
Zdaniem dr Andrzeja Bugajskiego, prezesa Polskiego Towarzystwa Medycyny Sportowej (PTMS), w ostatnich latach Polacy zaczynają dojrzewać i rozumieć, że hipokinezja - czyli siedzący tryb życia, patologiczny brak ruchu, do niczego dobrego nie prowadzi. Efektem tego są lawinowo szerzące się choroby cywilizacyjne - m.in. otyłość, nadciśnienie, cukrzyca, wzrastająca ilość zmian zwyrodnieniowych.

- Ludzie coraz powszechniej zauważają, że ruch, oprócz tego że przynosi im jakieś zadowolenie, to także korzystnie wpływa na ich zdrowie - mówi dr Bugajski, jednak i on podkreśla, bez odpowiedniego przygotowania porywanie się na duży wysiłek nie jest rzeczą rozsądną.

Jego zdaniem każdy uczestnik biegów masowych, maratonów, a zwłaszcza ci którzy dopiero je zaczynają, powinni zrobić najpierw "przegląd" swojego organizmu i skonsultować się z lekarzem. Podstawowe badania kardiologiczno wydolnościowe czy te związane z układem oddechowym, powinny być obowiązkowe.

- Mimo, że gwiazdy sportu wyczynowego są idolami i wzorem do naśladownictwa, magnesem przyciągającym setki tysięcy ludzi do poszczególnych dyscyplin, to z całą pewnością wyczynowy sport nie jest dla każdego. Jest to zawód wysokokwalifikowany - mówi wprost prezes PTMS.

Czego Jaś się nie nauczy...
Bez wczesnego rozpoczęcia uprawiania sportu nie ma możliwości uprawiania go w późniejszym wieku. To tak jak w szkole - trzeba przejść poszczególne etapy edukacji aby skończyć studia, uzyskać doktorat czy tytuł profesora. Podobnie jest w sporcie. Ci którzy starają się poszczególne etapy pomijać - narażają się na duże problemy.

- Medycyna pracy chroni ludzi od zagrożeń w miejscu pracy, kontroluje je. My jako lekarze medycyny sportowej próbujemy te zagrożenia w sporcie wyłapywać. I tam gdzie występują, je eliminować - opowiada dr Bugajski.

W swojej praktyce lekarskiej spotyka osoby, które za młodu nie uprawiały sportu i dzisiaj starają się naśladować to co widzą na ekranie telewizora: - Wtedy pojawiają się często bardzo poważne urazy. Zawsze powtarzam, że czego Jaś się nie nauczy, to Jan nie będzie umiał. Trzeba przejść wszystkie etapy, także nauczania narządu ruchu, przygotowania go na wysiłek. Najlepiej pod okiem fachowca.

- Czy są jakieś dyscypliny szczególnie warte polecenia? Zacząłbym od naturalnych form ruchu - które człowiek od dziecka nabył - chodzenie. Modny jest nordic walking, różne formy biegowe, proste gry. Jeśli ktoś nauczył się w młodości pływać - niech pływa. Praktycznie każdy posiadł też umiejętność jazdy na rowerze. Te podstawowe umiejętności należałoby zastosować na początek a później, jeśli ktoś w tym zasmakuje, może powoli, etapami podnosić swoje umiejętności na wyższy poziom - dodaje dr Bugajski.

Ruch dobrodziejstwem diabetyków
Zdaniem prof. Grzegorza Dzidy, lubelskiego konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie diabetologii, chorzy na cukrzycę powinni korzystać z dobrodziejstwa jakim jest uprawianie sportu. Dla osób młodych z cukrzycą typu I sport jest nawet wskazany.

- Mamy na to twarde dowody. Znakomici sportowcy, mistrzowie olimpijscy z cukrzycą typu pierwszego startują bez przeszkód w zawodach na najwyższym poziomie. Oczywiście wymaga to większej niż u zdrowego człowieka samodyscypliny i kontroli dawkowania wysiłku oraz przyjmowania kalorii, ścisłego monitorowania cukru w trakcie i po wysiłku, odpowiedniego na to reagowania, nie mniej jednak jest to bardzo zalecane - mówi profesor Dzida.

Cukrzyca typu II, na którą cierpi coraz więcej Polaków i ma charakter epidemiczny, wynika najczęściej również ze zbyt małej aktywności fizycznej. Jak przekonuje profesor, dobrze prowadzona może nie stanowić przeciwwskazania nawet do intensywniejszego treningu. Co więcej - kontrolowana aktywność fizyczna jest jednym z elementów jej leczenia.

Chory na cukrzycę uprawiając sport powinien korygować jednak przyjmowanie leków. Przede wszystkim przed decyzją o podjęciu wysiłku sportowego musi skonsultować się z lekarzem.

- Potrzebne to jest przede wszystkim dlatego, że pacjenci z cukrzycą mają często rozwinięte już powikłania. Trzeba ocenić czy one występują, chociażby w postaci choroby niedokrwiennej serca, która może u nich przebiegać bezbólowo. Serce jest wówczas niedotlenione, a pacjent nie czuje bólu. Dlatego trzeba wykonać szereg różnych badań, żeby zdecydować na jaki stopień wysiłku można pacjentowi pozwolić - dodaje.

U ortopedów więcej pacjentów
Wzrost popularności sportu, jego uprawianie przez nieprzygotowane do tego osóby spowodował także negatywne skutki - w gabinetach ortopedów pojawia się więcej pacjentów.

Potwierdza to dr Krzysztof Ficek, specjalista ortopeda traumatolog i specjalista medycyny sportowej - mający bogate doświadczenia we współpracy ze sportowcami wielu dyscyplin na poziomie najwyższych klas rozgrywkowych i reprezentacji Polski m.in. hokeja na lodzie, kolarzy, judo, biathlonu, współzałożyciel i członek zarządu Europejskiego Towarzystwa Treningu Sportowego i Terapii (ESATT).

- Coraz większa rzesza ludzi uprawiających sport jest nieprzygotowana do uprawiania poszczególnych dyscyplin. Bywa że ktoś się sili na sport ekstremalny, dostarczający adrenaliny, a nie potrafi poprawnie wykonać przysiadu czy skłonu, najprostszych czynności ruchowych. Brak tej podstawy powoduje katastrofalne efekty - mówi dr Ficek.

I jego zdaniem przeciętny Kowalski, który do tej pory prowadził "kanapowy" tryb życia, powinien zacząć uprawiać sport od poznania siebie - swoich możliwości i aktualnego stanu kondycji ruchowej.

Jak tłumaczy, konieczna jest świadomość własnych możliwości i ograniczeń. - To najważniejsza prewencja urazów - mówi, odżegnując się jednak od stawiania znaku równości pomiędzy sportem i narażeniem się na kalectwo.

- W czasie mistrzostw świata w Brazylii w piłce nożnej obserwujemy dzisiaj relatywnie mniej ciężkich urazów niż kiedyś. Wyciągamy zatem wnioski co do sposobów przygotowania sportowców, ich leczenia. Oczywiście maksymalne obciążenia na jakie są narażeni predestynują do różnego rodzaju uszkodzeń czy przeciążeń. Nie każdy jednak, kto uprawia sport wyczynowy staje się kaleką. Zależy to od tego jak obciążenia są dozowane i na jaki organizm trafiają - dodaje.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum