Specjaliści: jeszcze długo nie poznamy w pełni mechanizmu otyłości

Autor: Milena Motyl/Rynek Zdrowia • • 01 maja 2017 06:02

Zdaniem prof. Paśnika, operowanie osób otyłych „z marszu” jest błędem, ponieważ chirurgia bariatryczna nie jest stuprocentowo skutecznym lekiem na wszystko. Chory musi nauczyć się inaczej odżywiać i postępować zgodnie z wyznaczonymi celami.

Profesor przyznaje, że chirurgia jest bardzo pomocna, jednak chory, aby zakwalifikować się do zabiegu musi wykonać najpierw pewną pracę - pozbyć się od 5 do 10% masy ciała. - Od pewnego czasu ściśle tego przestrzegamy. Efekt leczenia osób, które dobrze przygotują się do operacji jest dużo lepszy - zaznaczył specjalista.

Brak jednoznacznego wyjaśnienia
Dr hab. Mariusz Wyleżoł, kierownik Kliniki Chirurgii Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej w Warszawie tłumaczy, co dzieje się w organizmie, mającym tendencję do tycia.

- Działa wtedy tzw. mechanizm homeostazy, czyli samoregulacji procesów biologicznych. Bardzo ważne jest monitorowanie np. poziomu sodu, potasu czy wapnia. Ludziom wmawia się, że nie dotyczy to energii. To też są kalorie. Jeżeli homeostaza działa prawidłowo, jesteśmy zdrowi, jeżeli nie - chorujemy na kacheksję albo na otyłość - wyjaśnia.

Wskazuje, że wiele zjawisk związanych z neurohormonalną regulacją spożycia pokarmu, czyli równowagą energetyczną organizmu, tłumaczy się względami psychologicznymi z tego powodu, że nieznane są pełne mechanizmy związane ze spożywaniem nadmiernej ilości jedzenia.

- Jeżeli wiedzielibyśmy w jakim jądrze wydziela się dopamina lub jakiś inny neuroprzekaźnik, który docierając do innego jądra w naszym mózgu, powoduje, że w danym momencie sięgamy po dany produkt spożywczy, nie mówilibyśmy o psychologii, tylko o neurofizjologii - tłumaczy.

Dodaje: - Obawiam się, że, niestety, do końca nie będziemy w stanie poznać tych mechanizmów w najbliższym czasie. Pewnie procesy tego zjawiska medycyna wyjaśnić potrafi, np. dlaczego u chorych cierpiących na otyłość olbrzymią ciągle narasta chęć jedzenia. Powodem jest wydzielanie greliny - 28-aminokwasowego hormonu peptydowego.

- Nie jest on jednak wydzielany w mózgu, tylko w żołądku. Potem, owszem, dociera do mózgu i daje sygnał „zjedz” - wyjaśnia specjalista z WIML.

Z drugiej strony, jak stwierdził, odsuwamy talerz z jedzeniem nie dlatego, że wykazujemy się siłą woli, że już mamy dość, tylko z powodu wydzielania się w obrębie jelita cienkiego peptydu GLP-1, który po dopłynięciu do mózgu, wydaje nam swoisty rozkaz: „odsuń talerz”.

Nadwaga to styl życia
Dr hab. Mariusz Wyleżoł podkreśla, że chęć jedzenia stanowi silniejszy bodziec od bodźca seksualnego: - Jeżeli mężczyźnie chorującemu na otyłość zaproponujemy kotleta lub nagą dziewczynę, to co wybierze? Najpierw zdecyduje się na zaspokojenie żołądka - stwierdził.

Jego zdaniem błędne jest wrzucanie do jednego worka, zwanego „otyłością”, wszystkich ludzi z nadwagą: - Choroba ta ma wiele postaci, jest różnorodna pod względem patogenezy czy bakterii zawartych w jelitach. Leczenie zatem jest także zróżnicowane i dobierane indywidualnie do pacjenta - podsumował.

Otyłość rozpoznaje się poprzez wysokość wskaźnika masy ciała, tzw. BMI (Body Mass Index). - Oblicza się go poprzez dzielenie masy ciała wyrażonej w kilogramach przez wzrost wyrażony w metrach do kwadratu. Jeżeli wskaźnik BMI wynosi poniżej 18,5 - oznacza niedowagę, powyżej 30 - otyłość - wyjaśniła Ludmiła Podgórska, dietetyk z Kliniki Chirurgii Ogólnej, Onkologicznej, Metabolicznej i Torakochirurgii Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.

Zaznacza, że o otyłości świadczy przede wszystkim zawartość tkanki tłuszczowej, u kobiet jest to powyżej 32%, u mężczyzn powyżej 35%. Dodała, że otyłość można także rozpoznać na podstawie obwodu talii - u panów mamy do czynienia z otyłością mamy, gdy obwód ten wynosi powyżej 90 cm w talii, natomiast u kobiet jest to więcej niż 82 cm.

Nieprawidłowe nawyki żywieniowe będące przyczyną nadwagi i otyłości oznaczają sumę odruchów warunkowych i bezwarunkowych, a także emocjonalnych i psychicznych wyrażających się zachowaniem człowieka wobec pożywienia.

Jak wskazuje Ludmiła Podgórska, bardzo wiele aspektów życia codziennego przyczynia się do nadmiernej konsumpcji, np. stres (podjadanie, głównie słodkich przekąsek faktycznie na pewien czas obniża poziom stresu, jednak dodaje bardzo dużo niepotrzebnych kalorii), brak czasu, jedzenie łatwo dostępnych posiłków typu fast food oraz przygotowywanie tzw. zupek z proszku, które nie mają żadnych właściwości odżywczych - to wszystko prowadzi do dodatniego bilansu energetycznego, który sprzyja otyłości.

Większe ryzyko depresji
Marzena Sekuła, psycholog z Uniwersytetu SWPS w Warszawie wskazuje, że otyłość bardzo często występuje razem z chorobami „współistniejącymi”. - U pacjentów z otyłością często diagnozowany jest zespół kompulsywnego objadania się, czyli zaburzenia charakteryzującego się niekontrolowanymi epizodami nadmiernego przyjmowania pokarmów - tłumaczy.

- Zdarza się też, że chorzy cierpią na bulimię - syndrom jedzenia nocnego, oraz przejawiają tendencje do nieprawidłowych zachowań żywieniowych, które mają na celu np. zredukowanie stresu czy napięcia. Często pojawia się także jedzenie nawykowe, czyli sytuacja, w której pacjent ma problem z kontrolowaniem ilości i jakości spożywanego jedzenia - wylicza.

Marzena Sekuła zwraca uwagę, że chorzy otyli doświadczają dyskomfortu nie tylko w sferze fizycznej, ale też psychicznej. U pacjentów z BMI powyżej 40, zwiększa się częstotliwość wystąpienia depresji.

- Według badań, ponad 97% ankietowanych zgłaszało niezadowolenie z powodu wyglądu swojego ciała. Są to ludzie, którzy z trudnością patrzą na siebie w lustrze, unikają wychodzenia z domu i kontaktów towarzyskich - powiedziała Marzena Sekuła.

Jak worek bez dna
Okazuje się jednak, że chorzy, mimo początkowej determinacji, aby zmienić swoje życie, mają z czasem ogromne trudności z przestrzeganiem zaleceń lekarskich. Regulują stany emocjonalne za pomocą jedzenia, mają poczucie winy, które najczęściej związane jest z brakiem silnej woli.

- Ponad 62% pacjentów deklarowało, że ich żołądek jest jak worek bez dna, nie potrafią więc prawidło interpretować sygnałów płynących z organizmu. Sygnały dotyczące głodu i sytości są u nich zaburzone - wyjaśnia psycholog.

Dodaje: - Chorzy są tak bardzo zaabsorbowani jedzeniem, że wręcz uznają tę czynność za najważniejszą w ich życiu.  Jak wskazuje specjalistka, każdy przypadek chorego otyłego jest rozpatrywany indywidualnie, tak więc osoba otyła, która dodatkowo boryka się z innymi chorobami, powinna znajdować się pod opieką specjalistów z wielu dziedzin.

- Leczenie zachowawcze, czyli wizyta u dietetyka powinna się opierać na rozpisaniu indywidualnej diety, zakładającej ujemny bilans energetyczny. Dla osób z BMI do 35, dieta powinna zawierać o 500 kalorii mniej na dobę, z kolei u osób z BMI powyżej 35 - nawet o 1000 kalorii mniej. Jest to niezwykle trudne do wykonania, gdyż chory odczuwa wówczas ciągły głód - mówi Ludmiła Podgórska.

Pod opieką kilku specjalistów
Zgodnie ze wskazówkami ekspertki, właściwie dobrana dieta powinna zawierać wszystkie składniki odżywcze bez potrzeby wspierania się dodatkową suplementacją. - Dietę należy urozmaicić, dostosować do codziennego funkcjonowania chorego, posiłki powinny być także łatwe w przygotowaniu i stosowaniu - wymienia.

Zaznacza, że niezwykle ważny, ale często pomijany przez lekarzy jest aspekt dostosowania diety do możliwości ekonomicznych pacjenta. Chory powinien być również poinformowany, aby unikać jedzenia z innych przyczyn niż zaspokajanie głodu.

- Bardzo ważna przy leczeniu otyłości jest pomoc fizjoterapeuty, który zleci odpowiednią aktywność fizyczną. Chory powinien także skorzystać z porady psychologa, który podtrzymywałby zmianę jego stylu życia, a także stale współpracować z lekarzem, który kontrolowałby jego pozostałe schorzenia - podsumowuje Ludmiła Podgórska.

Wypowiedzi zanotowane podczas II Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach (9-11 marca 2017 r.).

 

 

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum