Śląskie: saper ranny w Kuźni Raciborskiej opuścił szpital o własnych siłach

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 13 grudnia 2019 18:25

Młodszy chorąży Tadeusz Pęcek - jeden z saperów ciężko rannych w październikowym wybuchu w lesie koło Kuźni Raciborskiej - opuścił w piątek (13 grudnia) szpital o własnych siłach. Czuję się dobrze i chcę jak najszybciej wrócić do służby - oświadczył.

Śląskie: saper ranny w Kuźni Raciborskiej opuścił szpital o własnych siłach
Ranny saper trafił do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 im. św. Barbary w bardzo ciężkim stanie. Fot. Archiwum

W wyniku eksplozji 8 października na miejscu zginęło dwóch saperów, a trzeci zmarł później w szpitalu. Jak poinformowali podczas piątkowej konferencji prasowej w Sosnowcu lekarze z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 im. św. Barbary, pan Tadeusz trafił do tej placówki w bardzo ciężkim stanie i przez pierwsze dwa tygodnie poważnie obawiano się o jego życie.

- Był u nas leczony, w bezpośrednim zagrożeniu życia. Bardzo baliśmy się o przeżycie pacjenta w dniu przyjęcia, również w trakcie hospitalizacji. Dziś wypisujemy go ze szpitala w stanie ogólnym dobrym, mamy wobec niego jeszcze dalsze plany rehabilitacyjne, ale święta Bożego Narodzenia spędzi w domu, co jest dla nas źródłem ogromnej radości - powiedziała dyrektor szpitala dr Alicja Cegłowska, podkreślając, że nikt z pracowników szpitala nie żałował sił i czasu na opiekę nad pacjentem.

- Dużo szczęścia i niewiarygodne zaangażowanie całego zespołu i dyrekcji. Praca, którą wykonujemy, jest interdyscyplinarna. Nie ma sukcesów jednoosobowych - dodał kierujący oddziałem anestezjologii i intensywnej terapii dr hab. Lech Krawczyk.

Jak mówił, najtrudniejsze były pierwsze dwa tygodnie, kiedy lekarze walczyli o ustabilizowanie czynności narządów rannego chorążego, utrzymywanego wówczas w stanie śpiączki farmakologicznej.

- Po kilkunastu dniach zaświtała nam nadzieja, że to się może powieść - opowiadał anestezjolog.

- Czuję się bardzo dobrze. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Coraz lepiej słyszę, psychicznie nie ma żadnego problemu. Chciałbym jak najszybciej wrócić do pracy - oświadczył chorąży Pęcek.

- Jestem żołnierzem i będę żołnierzem. To dla mnie zaszczyt i nie chciałbym służyć w żadnym innym batalionie - podkreślił.

- Niejedno widziałem, niejedno przeżyłem, byłem np. na misji w Bośni - tłumaczył dziennikarzom, zdziwionym jego chęcią szybkiego powrotu do służby.

Lekarze szacują, że pełny powrót do zdrowia zajmie mu kilka miesięcy, ale nie wykluczają, że nie będzie odczuwał wcale skutków wypadku. O sukcesie leczenia 45-letniego sapera przesądziły - ich zdaniem - zarówno bardzo dobra, kompleksowa i wielospecjalistyczna opieka w sosnowieckim szpitalu, jak i tężyzna fizyczna samego pacjenta. Zdaniem Lecha Krawczyka, bardzo cenne jest też pozytywne nastawienie pacjenta.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum