PAP/Rynek Zdrowia | 30-08-2019 15:12

Sejmowa komisja po burzy na Giewoncie; jeden z dezyderatów - o zarobkach ratowników górskich

Edukowanie nt. zagrożeń podczas wypoczynku w górach oraz przegląd systemów ostrzegania turystów - to główne postulaty z dezyderatu sejmowej komisji przyjętego w piątek (30 sierpnia) w związku z tragiczną burzą w Tatrach.

- Po pierwsze polityka edukacyjna. Apelujemy o to, aby minister edukacji wprowadził do programów nauczania edukację o tym, jak należy zachowywać się w górach, jakie zagrożenia możemy napotkać, w jaki sposób należy korzystać z informacji, która przecież jest dostępna, a nie zawsze dociera do turystów - mówił dziennikarzom po piątkowym posiedzeniu komisji kultury fizycznej, sportu i turystyki jej przewodniczący Ireneusz Raś (PO-KO).

Jak dodał konieczny jest też "przegląd procedur dotyczących informowania turystów o pojawiających się zagrożeniach", a także popularyzacja tych systemów ostrzegania. Wskazał również, iż potrzebne jest uruchomienie programów współpracy z organizacjami pozarządowymi, które zajmują się bezpieczeństwem w górach i nad wodą.

Na inny z postulatów zawartych w dezyderacie zwróciła uwagę Jagna Marczułajtis-Walczak (PO-KO). Jak zaznaczyła niezbędne jest zwiększenie wynagrodzeń dla ratowników. - Aby zostali w polskich górach i służyli polskim turystom - powiedziała o ratownikach GOPR, TOPR i WOPR. Obecnie z danych MSWiA wynika, że średnia pensja ratownika górskiego wynosi 6,8 tys. zł brutto.

Postulaty dezyderatu zostały przyjęte przez komisję jednogłośnie. Ponieważ problematyka dezyderatu dotyczy kompetencji kilku resortów, pismo zostanie skierowane do premiera.

- Myślę, że we wnioskach podsumowujących pracę naszej komisji w tej kadencji to będzie taki mocny alert dla naszych następców, aby do tematu natychmiast wrócić i wypracować pewien pakiet rozwiązań - mówił Raś podczas posiedzenia komisji.

Wcześniej sejmowa komisja zapoznała się z informacją resortu spraw wewnętrznych i administracji na temat przebiegu zdarzeń podczas zeszłotygodniowej tragedii w Tatrach.

Podczas burzy 22 sierpnia zostało poszkodowanych ponad 150 turystów przebywających w okolicach Giewontu i Czerwonych Wierchów. Gwałtowne wyładowania atmosferyczne spowodowały śmierć czterech osób, w tym dwojga dzieci. Piąta osoba, w wyniku wyładowań, poniosła śmierć w słowackiej części Tatr.

Przewodniczący Raś zastrzegł, iż "nie unikniemy wszystkich zdarzeń". - Zamknięcie szlaku nie spowoduje, iż na pewno nikt się na tym szlaku nie pojawi - dodał.

Obecny na posiedzeniu komisji Piotr Szuster ze Stowarzyszenia Skywarn Polska-Polscy Łowcy Burz wskazał, że w przypadku tragicznej burzy w Tatrach o godz. 11 nad Słowacją utworzyła się komórka burzowa, która przemieszczała się na północny-wschód, a o godz. 12.40 weszła na obszar Polski.

- Od momentu utworzenia się komórki burzowej do momentu pojawienia się jej nad Giewontem minęły dwie godziny. Tyle czasu ludzie, którzy przebywali w górach, mieli na zapoznanie się z informacją meteorologiczną, czyli np. dostępnymi danymi radarowymi - powiedział.

- Druga sprawa jest taka, że przecież było słychać grzmoty tej burzy, która nadchodziła. Ona utworzyła się na Słowacji i przez dwie godziny podążała w kierunku Polski stabilnie generując bez przerwy wyładowania. Relacje TOPR potwierdzają, że grzmoty było słychać długo przed burzą - mówił.

Jak poinformowano w piątek w małopolskich szpitalach nadal przebywa 14 osób, poszkodowanych podczas tej tragicznej burzy, w tym troje ciężko rannych nastolatków. Pięciu rannych przebywa w szpitalu im. Rydygiera w Krakowie, czterech w zakopiańskim szpitalu im. Chałubińskiego, troje nastolatków w szpitalu w Krakowie Prokocimiu oraz po jednym pacjencie w szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie i Nowym Targu. 

PAP - Marcin Jabłoński, Iwona Pałczyńska