PAP/Rynek Zdrowia | 29-11-2014 17:02

Rozpoczyna działalność Centrum Weterana

Od grudnia żołnierze weterani i weterani poszkodowani - czyli ci, którzy odnieśli rany podczas służby w kontyngentach zagranicznych, będą mieli w Warszawie swoje centrum mające im służyć pomocą.

1 grudnia działalność oficjalnie rozpoczyna Centrum Weterana Działań Poza Granicami Państwa w Warszawie, które ma służyć pomocą i wsparciem byłym uczestnikom misji zagranicznych Wojska Polskiego, popularyzować wiedzę o kontyngentach i pielęgnować pamięć o poległych i zmarłych.

Status weterana - przyznawany na wniosek zainteresowanego decyzją ministra obrony - otrzymują żołnierze którzy służyli na misjach zagranicznych; ci, którzy odnieśli na nich rany - dostają status weterana poszkodowanego.

Status weterana ma obecnie ponad 10,6 tys. byłych i obecnych żołnierzy (w tej liczbie ok. 350 kobiet), a weterana poszkodowanego - 548, w tym osiem kobiet. Status weterana lub weterana poszkodowanego ma też ponad 500 funkcjonariuszy służb podległych MSW.

Dyrektorem nowo powstałego Centrum został ppłk Leszek Stępień, który w 2002 r. w Afganistanie został ciężko ranny i lekarze musieli mu amputować prawą nogę poniżej kolana.

Oficer, któremu w Sejmie dziękowała podczas expose premier Ewa Kopacz, zdaje sobie sprawę, że walkę o zdrowie i sprawność będzie toczył do końca życia. Wciąż miewa okresy, gdy musi korzystać z wózka inwalidzkiego. Przyznaje, iż samo zaakceptowanie własnej ułomności i przyzwyczajenie się do poruszania się z protezą zajęło mu trzy lata.

Od 1953 r., kiedy władze PRL wysłały 400 wojskowych, by monitorowali rozejm na Półwyspie Koreańskim, przez 89 różnych misji zagranicznych przewinęło się ponad 100 tys. Polaków. Służyli zarówno w operacjach pokojowych ONZ, jak i w misjach bojowych w Iraku i Afganistanie.

Weterani misji zagranicznych to zróżnicowana grupa. Jak mówi prezes Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych ONZ emerytowany gen. bryg. Stanisław Woźniak, były dowódca misji UNIFIL w Libanie, członkowie Stowarzyszenia, to w sumie ok. 3 tys. osób. To głównie ludzie w wieku 60-70 lat: lekarze, profesorowie, ambasadorowie, prawnicy, tłumacze, logistycy, saperzy, byli poborowi i oficerowie. W stowarzyszeniu jest nawet jeden poseł - Jerzy Borowczak, który pod koniec lat 70. XX w. służył w misji UNDOF w Egipcie.

Z kolei prezes Stowarzyszenia Rannych Tomasz Kloc zwraca uwagę, że członkowie jego organizacji - ok. 240 osób - to ludzie dużo młodsi, którzy ze służby za granicą wrócili z uszczerbkiem na zdrowiu. Stowarzyszenie to skupia ok. 80 proc. tych, którzy w Iraku lub Afganistanie odnieśli ciężkie obrażenia.

Stowarzyszenie Rannych od 2013 r. prowadzi kampanię społeczną "Szacunek i Wsparcie", w której podkreśla, że tym, którzy służyli dla kraju, należy się szacunek, zaś tych, którzy wrócili ranni, trzeba wspierać.

 Siedziba Centrum Weterana Działań Poza Granicami Państwa mieści się przy ulicy Puławskiej, w pobliżu Rakowieckiej. Placówka jest przeznaczono dla weteranów, w szczególności poszkodowanych, ich rodzin, a także bliskich poległych lub zmarłych w czasie służby za granicą. Weterani i ich rodziny będą mogli skorzystać ze wsparcia psychologa, prawnika i doradcy zawodowego. 

Gen. Woźniak uważa, że Centrum powinno prezentować dorobek weteranów, a także prowadzić badania naukowe, np. nad skutkami misji dla żołnierzy. - Powinno się badać, ile osób z danej misji wróciło z PTSD (zespół stresu pourazowego - PAP), bo podobne instytuty, np. w Holandii, zajmują się tymi sprawami, dokonują analiz - zwraca uwagę generał.

- Mamy nadzieję, że szczególnie weterani poszkodowani będą mieli dzięki temu łatwiejszą pomoc w zrozumienie przepisów, dotarciu do kwestii związanych z leczeniem, rehabilitacją, jak również nową drogą zawodową oraz przekwalifikowaniem - zaznaczył Tomasz Kloc.