Ratownik medyczny: w Polsce wypadki śmiertelne miałem co tydzień, w Norwegii ze trzy w roku

Autor: oprac. MP • Źródło: BRD24.pl/Rynek Zdrowia18 września 2021 09:59

W trakcie szkolenia instruktor wyrzucił go z karetki. Gdy jechał do wypadku, miał przed oczami obrazki śmiertelnych przypadków z Polski. Ratownik medyczny pracujący w Oslo wspomina początki pracy w Norwegii.

Ratownik medyczny. W jakich warunkach pracuje? Fot. PTWP (zdj. ilustracyjne)
  • Jacek Borkowiak swoją pracę w ratownictwie medycznym zaczynał w województwie lubuskim
  • W 2013 roku wyemigrował do Norwegii, gdzie pracuje w klinice w Oslo
  • Ratownik medyczny opowiada o różnicach pracy w Polsce, a w Norwegii i co go zaskoczyło po zmianie pracy 

"W Polsce wypadki śmiertelne miałem co tydzień. W Norwegii ze trzy w roku" 

Norwegia od lat ma opinię kraju bardzo bezpiecznego dla kierowców. Według statystyk Statens vegvesen (Norweski Krajowy Zarząd Dróg i Autostrad) w 2017 roku na drogach zginęło 107 osób, co było najniższym wynikiem w ostatnich siedemdziesięciu latach.

W 2020 roku statystyki te były jeszcze niższe, bo według raportu, w wypadkach drogowych zginęło 95 osób.

- W Polsce nie było tygodnia bez wypadku komunikacyjnego. A na pewnym etapie pracy nie było nawet tygodnia bez wypadku komunikacyjnego z zejściem śmiertelnym. Jedna ofiara śmiertelna, dwie, trzy… - wspomina Jacek Borkowiak w rozmowie z portalem BRD24.pl.

Ratownik medyczny, który od lat pracuje w Klinice Przedszpitalnej Szpitala Uniwersyteckiego w Oslo przyznaje, że od początku tego roku interweniował przy... trzech przypadkach śmiertelnych na norweskich drogach, a ta liczba przez ostatnie lata nie była jakoś specjalnie wyższa.

Sygnał do wyjazdu kod 1

Zdarzenia komunikacyjne, do których wyjeżdża Polak często nie są w ogóle kwalifikowane jako wypadki. Ich uczestnicy nie odnoszą głębokich obrażeń, bardzo rzadko dochodzi do zakleszczenia poszkodowanych, których trzeba wydobywać z wraków przy pomocy strażaków i odpowiedniego sprzętu.

Jak wspomina ratownik, w początkach pracy w Norwegii spodziewał się podobnych zdarzeń na drogach, do których przywykł w Polsce.

- Gdy otrzymywaliśmy sygnał do wyjazdu w kodzie 1 z określeniem „wypadek komunikacyjny”, nastawiałem się na to, co było u nas. Miałem te obrazki urazów wynikających z dużych prędkości, obrazki rannych ludzi. Tymczasem na miejscu okazywało się, że to zupełnie nie to. Że to na szczęście tylko stłuczka gdzie wykonywaliśmy znacznie mniej czynności medycznych - mówi Borkowiak.

Z czego to wynika? - Przede wszystkim z tego, że ludzie mają tu o wiele lepszą świadomość tego, iż na drodze z nimi obok w samochodzie jedzie przecież sąsiad, kuzyn, matka, brat - i oni też chcą bezpiecznie dojechać do domu - odpowiada ratownik, który rozmawiał o tym z psychologiem.

Ten zwrócił mu uwagę na odpowiedzialność za drugiego człowieka, która w państwach protestanckich jest wyższa. A także na zaufanie do instytucji państwowych, która wyższa Norwegii jest znacznie wyższa niż w Polsce i ustalane przez władze przepisy są respektowane.

Pojazdy uprzywilejowane. Jakie kwalifikacje do kierowania karetką?

Co ciekawe, w Norwegii trudniej o kwalifikacje do prowadzenia pojazdów uprzywilejowanych.

- W Polsce miałem tylko świadectwo kwalifikacji wykonane na bazie psychotestów. Tu trzeba przejść specjalny dwutygodniowy kurs dla kierowców pojazdów uprzywilejowanych. Wyjeździć ileś godzin w różnych warunkach, zdać teorię i egzamin państwowy - opisuje ratownik.

W trakcie szkolenia kursanci są też zapoznawani z używaniem sygnałów uprzywilejowanych, bo w Norwegii wystarczą same światła. - Sygnały dźwiękowe to tzw. środek pomocniczy, który używany w odpowiedni sposób ma pomóc nam i pozostałym uczestnikom ruchu drogowego odpowiednio zachować się na drodze - tłumaczy Borowiak, wspominając swoją pierwszą lekcję jazdy na kursie:

"Ruszyłem, ale po kilku minutach instruktor zatrzymał pojazd. Był blady, przerażony i kazał mi natychmiast wyjść z samochodu, bo tak się nie jeździ. Powiedział, że jak chcę zaliczyć kurs i bezpiecznie poruszać się pojazdem uprzywilejowanym w Norwegii, to muszę zapomnieć o tym, jak wcześniej jeździłem." 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum