Prof. Simon odnosi się do swojego udziału w reklamie maseczek

Autor: Rynek Zdrowia   • 11 maja 2021 09:00

A jakbym reklamował kalosze przeciw pijawkom? Czy moskitierę na robale? To też przestępstwo? - pyta prof. Krzysztof Simon odnosząc się do zarzutów o występ w reklamie maseczek.

Prof. Simon odnosi się do swojego udziału w reklamie maseczek
Prof. Simon tłumaczy, dlaczego wziął udział w reklamie/ Fot. Shutterstock
  • Prof. Krzysztof Simon, specjalista chorób zakaźnych i członek Rady Medycznej wziął udział w reklamie polskich maseczek
  • Wskazuje, że maseczki nie są lekiem ani produktem medycznym, a produktem higienicznym
  • Uważa, że jego udział w reklamie ma to działanie prozdrowotne, promujące polskie firmy 

Prof. Simon został zapytany w TVN24 o to, dlaczego wziął udział w reklamie maseczek i czy jest to zgodne z kodeksem etyki lekarskiej, który mówi, że lekarz nie powinien wyrażać zgody na używanie nazwiska i wizerunku dla celów komercyjnych.

- Zgadzam się z tym, ale to dotyczy leków i produktów zdrowotnych. Ja od roku - nie tylko ja, dziesiątki moich kolegów i koleżanek profesorów - nosimy różnorodne maski w barwach narodowych (…) mój głos i wizerunek jeździ w  tramwajach wrocławskich i nikomu to nie przeszkadzało - wskazywał członek Rady Medycznej działającej przy premierze oraz ordynator I Oddziału Chorób Zakaźnych w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Wrocławiu.

Więcej o sprawie przeczytasz: Prof. Krzysztof Simon zagrał w reklamie maseczek

Maseczka to produkt higieniczny

Dodał, że przesyłano mu wyroki śmierci, a jego wizerunek doklejany jest do różnych reklam i ‘’też nikogo to nie interesowało’’.

- W tej chwili wystąpiłem nie z lekiem, bo to rozumiem, że lekarz nie może, nie z produktem medycznym - tylko produktem higienicznym. (…) pojawiła się firma wrocławska, polska, z atestami. Wszystko to sprawdziłem, prześledziliśmy te maski, firma poprosiła o zareklamowanie - stwierdziłem, że to jest słuszne i moralnie uzasadnione, propaństwowe - zaznaczył prof. Simon.

- Być może gdzieś popełniłem błąd, nie wiem, ale nie jest to lek, którego bym oczywiście nigdy nie reklamował ani żaden substytut leku. Zaatakowano mnie z różnych punktów, muszę porozmawiać z wojewodą tej sprawie, wziąć prawników, bo ktoś mnie usiłuje trafić w jakiś sposób - mówił prof. Krzysztof Simon.

"A jakbym reklamował kalosze przeciw pijawkom?"

Wskazał, że było to ‘’działanie komercyjne’’ - spędził w studiu dwa dni.

- Straciłem swój czas i za to ktoś mi musi zapłacić. Ostatecznie pieniądze mogę oddać na dobre cele, to nie o to chodzi, to są nieduże rzeczy. Ale dlaczego nie mam zarabiać na życie? Czy to jest godne potępienia? Prozdrowotnie działając, promując polskie firmy - proszę zwrócić uwagę, że nie leki. A jakbym reklamował kalosze przeciw pijawkom? Czy jakąś moskitierę na robale, to też jest przestępstwo? - pytał członek Rady Medycznej.

- Oczywiście można dyskutować, ja przyjmuję te wszystkie argumenty jako takie, ale nie sądzę, żeby kiedykolwiek zawiódł zaufanie kogokolwiek. (…) to nie chodzi o etykę, myślę, że komuś zalazłem za skórę, bo ktoś sobie ściągnął różne ''sprzęta'' z Dalekiego Wschodu, no i przy konkurencyjnej firmie wrocławskiej - bardzo dobre jakościowo, ja ją chwalę i państwo też ją chwalicie, będzie miał konkurencję,  problemy ze sprzedażą - podkreślił.

Czy odda zarobione pieniądze na cel charytatywny?

- Poniosłem straty, dojeżdżałem, robiłem. To też jest moja praca - wyliczał prof. Krzysztof Simon.

- Czy dorabianie to jest jakaś tragiczna rzecz, czy to godne potępienia? Czy to są czasy bolszewików? Myślałem, że to będzie pozytywnie odebrane, a to jest zupełnie inaczej odebrane przez niektórych. Być może ktoś usiłował mnie trafić. Muszę to wyjaśnić, bo prawnie to jest OK - podsumował prof. Simon.  

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum