Ponad 530 razy interweniowali tej zimy ratownicy GOPR w Beskidach

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 21 stycznia 2019 15:06

Ponad 530 interwencji podjęli już tej zimy ratownicy Grupy Beskidzkiej GOPR - podał w poniedziałek (21 stycznia) ratownik dyżurny stacji w Szczyrku, Dawid Kubala. Najczęściej udzielali pomocy narciarzom na stokach. Ok. 20 razy wyruszali również na wyprawy poszukiwawcze.

Ponad 530 razy interweniowali tej zimy ratownicy GOPR w Beskidach
Wypadków narciarskich tej zimy wydarzyło się więcej niż w analogicznych okresach poprzednich lat Fot. Barney Moss/Flickr (CC BY 2.0) (zdjęcie ilustracyjne)

Kubala poinformował, że w miniony weekend goprowcy byli wzywani ponad 60 razy. Jeszcze kilka lat temu tak duża liczba interwencji w ciągu dwóch dni byłaby traktowana jako smutny rekord. Obecnie staje się normą.

Zdaniem Jerzego Siodłaka, naczelnika Grupy Beskidzkiej Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, wypadków narciarskich tej zimy wydarzyło się więcej niż w analogicznych okresach poprzednich lat. To m.in. wynik tego, że sezon zimowy rozpoczął się w Beskidach wcześniej. Wpływ na liczbę interwencji ma także rosnąca popularność beskidzkich kurortów, szczególnie Szczyrku, gdzie ostatnio gruntownie zmodernizowana została infrastruktura narciarska. Na stokach jest mnóstwo narciarzy. Przyczyną wypadków jest głównie nadmierna brawura i przecenienie własnych umiejętności.

Naczelnik wskazał, że ratownicy najczęściej mają do czynienia z drobniejszymi urazami kończyn, jak np. skręcenia stawów. Zdarzają się jednak też złamania, czy poważne urazy wielonarządowe.

Ratownicy GOPR pomagają w niecodziennych sytuacjach. W minioną sobotę do tzw. studni drzewnej, która tworzy się po obfitych opadach śniegu, głównie wokół świerków, wpadł snowboardzista. W rejonie Zbójnickiej Kopy w Szczyrku mężczyzna zszedł ok. 10 m poza trasę, żeby sfotografować widoczne stamtąd Tatry. Upadek z ok. 2,5 m w dół przy takiej ilości śniegu na szczęście nie spowodował żadnego urazu, ale poszkodowany nie był w stanie wydostać się o własnych siłach. Pomóc musiało mu trzech ratowników.

Pomimo ciężkich warunków na beskidzkich szlakach i apeli GOPR o rozsądek zdarzają się turyści, którzy idą w góry bez odpowiedniego przygotowania. O tym, jak jest to niebezpieczne, przekonała się w sobotę kobieta, która ugrzęzła w głębokim śniegu w okolicach Przełęczy Kocierskiej. Wybrała się w góry bez nart skiturowych lub rakiet śnieżnych. Pomoc goprowców okazała się niezbędna.

Grupa Beskidzka jest największą spośród działających w ramach GOPR. Korzeniami sięga Beskidzkiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, które powstało w listopadzie 1952 r. Działa na terenie Beskidu Śląskiego, Żywieckiego, Małego i zachodniej części Makowskiego. Grupa zrzesza ok. 300 czynnych ratowników. 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum