PAP/Rynek Zdrowia | 04-03-2021 07:55

Polski pacjent "zero": po przejściu COVID-19 nadal odczuwam dolegliwości

66-letni mieszkaniec miejscowości Cybinka (woj. lubuskie) jest polskim pacjentem "zero" - pierwszą osobą w Polsce, u której zdiagnozowano zakażenie kornawirusem. O wykryciu u niego wirusa SARS-CoV-2 poinformował 4 marca 2020 r. Łukasz Szumowski.

- Do dziś odczuwam skutki choroby. Pozostała trauma - mówi polski pacjent "zero" Mieczysław Opałka. FOT. Shutterstock; zdjęcie ilustracyjne

- Do dziś odczuwam skutki choroby. Pozostała trauma - mówi PAP polski pacjent "zero" Mieczysław Opałka. Ten mieszkaniec Cybinki (woj. lubuskie) przed rokiem, jako pierwsza osoba w Polsce z diagnozą choroby spowodowanej koronawirusem, trafił do szpitala w Zielonej Górze

Przyjechał busem do Polski z Niemiec, z Westfalii, gdzie brał udział w imprezie karnawałowej. Tam się prawdopodobnie zaraził. Służby sanitarne musiały zlokalizować wszystkich pasażerów, którzy z nim jechali.

Choć pan Mieczysław był pierwszym zdiagnozowanym pacjentem z COVID-19 w Polsce, to nie zaraził bliskich. - Najbliższym udało się uniknąć zakażenia. Do tej pory nikt nie chorował - podkreśla mężczyzna.

Pan Mieczysław wspomina, że po wyjściu ze szpitala był bardzo osłabiony.

- Choroba, co prawda ustąpiła, ale są pozostałości - przyznaje.

- Musiałem się usprawnić fizycznie i psychicznie, pozostała jednak poważna trauma. Ona cały czas trwa. Przez to, że ten COVID-19 się ciągnie, jest jeszcze trudniej. Wciąż odczuwam dolegliwości. Mam problemy z koncentracją, moje myślenie jest w jakiś sposób spowolnione - opisuje.

Opałka przed dwoma tygodniami wrócił ze szpitala-sanatorium dla ozdrowieńców w Głuchołazach. - Ludzie, którzy tam przebywali, podobnie jak ja mają problemy z oddychaniem, mają problemy ruchowe, psychiczne - opowiada.

Od września ubiegłego roku szpital przyjmuje pacjentów w ramach Pilotażowego Programu Rehabilitacji dla osób po przebytej chorobie. Realizuje program rehabilitacyjny, mający na celu wsparcie osób, które zmierzyły się z wirusem SARS-Cov-2.

Mężczyzna nie ukrywa, że choroba "w jakiś sposób" naruszyła jego egzystencję. - Mój stan zdrowia, a także różne inne wydarzenia, nie pozwalają mi na taką aktywność, jakbym sobie życzył. Mój świat się zmienił - wyznaje.

Pan Mieczysław się jednak nie poddaje. - Próbuję w jakiś sposób unormować swoje sprawy, ale jakoś nie mogę wyjść z tego chaosu. Nie mogę złapać kierunku. Wiele spraw pozostaje nierozwiązanych. W takiej sytuacji siedzi się jak na rozgrzanym krzesełku - podkreśla.

Opałka jeszcze się nie zaszczepił. - Czekam na swoją kolej. Kiedy przyjdzie, będę się zastanawiał, ale myślę, że się zaszczepię - mówi. - Czekam, jak wszyscy w kraju, aby wszystko wróciło do normy. Dużo bym dał, aby wrócić choćby do 2019 r. - przyznaje.