Polacy ruszyli, czyli jak moda na sport pokonuje nasze lenistwo

Autor: Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia • • 09 września 2017 08:00

Przez dziesiątki lat Polacy byli przedstawiani jako ta zbiorowość, która - w odróżnieniu od społeczeństw zachodnich - aktywności fizycznej nie przejawia. Teraz to się zmienia. Biegamy, jeździmy na rowerze, chętniej się ruszamy. Skąd ten fenomen mody na ruch?

Polacy ruszyli, czyli jak moda na sport pokonuje nasze lenistwo
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

- Jest moda na bieganie, jeżdżenie rowerem, bardzo popularne są maratony. Mamy więc dużą grupę ludzi, którzy się ruszają, ale równolegle spora część Polaków preferuje styl życia serialowego Kiepskiego. W statystykach - jeśli chodzi o aktywność fizyczną - jesteśmy mniej więcej w środku Europy, ale patrząc na archiwalne dane, ta sytuacja się poprawia - tłumaczy Rynkowi Zdrowia prof. Mirosław Wysocki, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - PZH, konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego.

Co mówią badania
W ostatnich latach poziom aktywności fizycznej Polaków badały m.in. GfK Polonia (2015) i Kantar Public (TNS Polska, 2016).

Oba opracowania zleciło Ministerstwo Sportu i Turystyki. Jak podkreśla resort, ich celem było sprawdzenie, jaka część społeczeństwa polskiego spełnia rekomendacje WHO dotyczące zalecanej dawki aktywności fizycznej pozytywnie wpływającej na zdrowie. Zgodnie z tymi zaleceniami osoby zdrowe, dorosłe (18-64 lata) powinny podejmować wysiłki umiarkowane w zakresie 150. minut tygodniowo lub intensywne (wówczas może to być 75 minut tygodniowo), ewentualnie ekwiwalent kombinacji tych dwóch rodzajów aktywności.

Analizując badanie Kantar Public "Poziom aktywności fizycznej Polaków 2016" pod kątem ilości ruchu z uwzględnieniem tego wykonywanego w czasie pracy zawodowej, wśród osób w wieku 15-69 lat nieco ponad dwie piąte - 43,6 proc., spełnia normy aktywności fizycznej WHO. Wśród ogółu Polaków w wieku 15. i więcej lat odsetek ten jest nieco mniejszy i wynosi 41,1 proc.

Gdy jednak badano ruchowe nawyki Polaków tylko w czasie wolnym, okazało się, że jedynie co piąty w wieku 15-69 lat (17,5 proc.) spełnia normy WHO dot. poziomu aktywności fizycznej i tylko nieco więcej (18,3 proc.), jeśli weźmiemy pod uwagę także regularną aktywność transportową podejmowaną m.in. na rowerze.

To rozróżnienie jest ważne z jednego podstawowego powodu. Jak wynika z raportu ISCA/Cebr (2015) pt. "Koszty ekonomiczne braku aktywności fizycznej w Europie", w przeciągu dwóch ostatnich dziesięcioleci, do roku 2014, na europejskim rynku pracy liczba zawodów wymagających mniejszej aktywności fizycznej wzrosła z 55 proc. do 67 proc., przy analogicznym spadku tych zawodów, które wiążą się z wyższą aktywnością. Jeśli ta tendencja się utrzyma, kluczowe stanie się to, jak spędzamy właśnie czas wolny.

Bezruch rujnuje zdrowie i drenuje budżet
Wspomniany wyżej raport podaje, że brak aktywności kosztuje Europę ponad 80 mld euro rocznie. Ale bezruch drenuje nie tylko budżety poszczególnych krajów, lecz przede wszystkim szkodzi zdrowiu - i to bardziej, niż się powszechnie sądzi.

Mała wydolność fizyczna stanowi większe ryzyko zgonu niż nadciśnienie czy wysoki poziom cholesterolu i jest drugim co do ważności czynnikiem ryzyka przedwczesnej śmierci - wykazało badanie, które opublikowało w połowie 2016 r. pismo "European Journal of Preventive Cardiology". Na pierwszym miejscu znalazło się palenie papierosów.

Czy zatem w Polsce dostatecznie dużo mówi się o potrzebie ruchu?

- Mówi się zbyt mało. We wszelkich projektach czy programach z zakresu promocji zdrowia - i na poziomie krajowym, i lokalnym - powinniśmy uwzględniać aktywność fizyczną - podkreśla prof. Mirosław Wysocki.

Dodaje: - Myślę, że nawyk ruszania się najbardziej kształtują dom i rodzina, potem szkoła, a w końcu programy polityki zdrowotnej. Bardzo ważną rolę mają także kolorowe gazety, również tzw. brukowce, którymi często pogardzamy. To one kreują modę na bycie szczupłym, wysportowanym. I mają olbrzymi zasięg, są opiniotwórcze.

Im mniej wychowuje dom, tym większa rola szkoły
W ramach Active Healthy Kids Global Alliance 16 listopada 2016 r. zostały opublikowane krajowe karty aktywności fizycznej dzieci i młodzieży dla 38 krajów świata, w tym po raz pierwszy dla Polski. Stwierdzono, że ponad trzy czwarte dzieci i młodzieży w naszym kraju (11-15 lat) nie jest wystarczająco aktywna fizycznie.

O potrzebie dobrze przygotowanych programów szkolnych mówi prof. Wysocki.

- Są ważne szczególnie w kontekście tych dzieci, które mają w domach złe wzorce jeśli chodzi o aktywność fizyczną. Tymczasem szkoły często realizują programy wychowania fizycznego po najmniejszej linii oporu. Zajęcia bywają monotematyczne, faworyzowane są sporty popularne, np. piłka nożna - zauważa.

Warto przypomnieć, że dzieci i młodzież od 1 września 2015 r. nie mogą uzyskać całorocznego zwolnienia lekarskiego z lekcji wychowania fizycznego. Lekarz może natomiast określić, jakich zestawów ćwiczeń nie powinien wykonywać uczeń.

- Dobrze się stało, że wprowadzone zostało takie rozwiązanie. Zdarzało się bowiem, że lekarze pod presją rodziców wypisywali zwolnienia całoroczne. To działo się z krzywdą dla dzieci - mówiła nam wówczas Lidia Gądek, lekarz rodzinny i posłanka kierująca pracami zespołu parlamentarnego ds. podstawowej opieki zdrowotnej i profilaktyki, który sugerował zmiany w przepisach.

Zapytana teraz, czy to rozwiązanie dało efekty, twierdzi, że tak i że są one bardzo widoczne.

- Lekarze zaczęli analizować każdy przypadek osobno, a nauczyciele i szkoła bardziej restrykcyjnie patrzą na zjawisko zwolnień - twierdzi.

Podkreśla, że moda na ruch dotyka także dzieci i młodzież, a smartfon nie jest już urządzeniem, które "zawojowało wszystko".

- Obecnie dostrzegam inny problem. Zajęcia wychowania fizycznego powinny być dostosowane do oczekiwań młodych ludzi. Młodzież musi chcieć się ruszać, a na to wpływa nie tylko moda, ale i atrakcyjność oferty ruchowej w szkołach - zaznacza.

Seniorze, rusz się!
Prof. Tomasz Kostka, konsultant krajowy w dziedzinie geriatrii, podkreśla w rozmowie z Rynkiem Zdrowia, że według licznych badań dostateczna aktywność fizyczna minimum od wieku średniego - lub nawet wcześniej - to podstawowe zachowanie prozdrowotne budujące potencjał biologiczny na okres senioralny. Dodaje, że ruch zdecydowanie wydłuża zachowanie sprawności w wieku podeszłym i zapobiega szeregowi chorób.

Jak mówi profesor, nawet jeśli ktoś osiągnął wiek senioralny i całe życie - z różnych powodów - unikał aktywności fizycznej, zdecydowanie warto, by zaczął się ruszać. Oczywiście do zaleceń WHO należy dochodzić stopniowo. Jeżeli ktoś nic nie robił, powinien zacząć maszerować. Można rozpocząć też od roweru stacjonarnego czy basenu.

- W 1994 r. Fiatarone, O'Neill, Ryan i współpracownicy opublikowali w czasopiśmie New England Journal of Medicine wnioski z przełomowego badania, w ramach którego poddawano treningowi osoby o średniej wieku 90. lat. Seniorzy, którzy systematycznie trenowali przez rok, podwoili swoją siłę. Świadczy to o tym, że na ruch nigdy nie jest za późno. To także najważniejsze lekarstwo w starszym wieku - konstatuje prof. Kostka.

Konsultant krajowy zauważa, że jednym z ciekawszych wniosków projektu badawczego PolSenior, który, jak przypomina, jest pierwszym w Polsce badaniem populacji ludzi w podeszłym wieku na tak szeroką skalę (przebadano ponad 5 tys. osób), jest to, że najczęstszą formą ruchu polskich seniorów jest uprawianie ogródków.

- Mamy - chcąc nie chcąc - taką pozostałość po okresie PRL-u i wielu seniorów spędza na działkach nawet po kilka miesięcy w roku. Oczywiście także tego rodzaju ruch jest jak najbardziej wskazany i korzystny dla zdrowia. Również seniorzy sporo jeżdżą na rowerze, szczególnie na terenach wiejskich, gdzie ten zwyczaj cały czas się utrzymuje. Natomiast podstawową formą ruchu dla osób starszych powinien być marsz - tłumaczy prof. Kostka. 

Z czego się wzięła moda na ruch
Ciekawą analizę, którą można podsumować "modę na ruch" w Polsce, przeprowadził w rozmowie z miesięcznikiem Forbes (maj 2016) prof. Zbigniew Dziubiński, kierownik Katedry Nauk Humanistycznych i Społecznych AWF w Warszawie.

- Jesteśmy coraz lepiej wykształceni, zamożni, pracujemy w biurze, przeprowadziliśmy się do miast. Te czynniki sprzyjają wzrostowi aktywności fizycznej - mówił.

Przypomniał, że przez 50 lat Polacy byli przedstawiani jako ta zbiorowość, która - w odróżnieniu od społeczeństw zachodnich - aktywności fizycznej nie przejawia. Teraz to się zmienia.

Skąd ten fenomen? Według prof. Dziubińskiego pierwsze skrzypce gra wykształcenie. Dlaczego? Ponieważ ze wszystkich znanych badań wynika, że największą aktywność fizyczną przejawiają osoby z dyplomem studiów wyższych. Profesor przypomniał, że 25 lat temu odsetek osób z wyższym wykształceniem w przedziale wiekowym 30-34 lata nie przekraczał w Polsce 10 procent, a według ostatnich danych jest to niemal 40 proc.

Prof. Dziubiński zwrócił też uwagę na rosnące dochody Polaków. Skonstatował, że to właśnie ludzie zamożni częściej przejawiają aktywność ruchową niż biedni.

Z jednej strony mamy więc całą grupę czynników kreujących modę na ruch, z drugiej - technologia podsuwa nam wiele innych, często atrakcyjniejszych od ruchu rozrywek, a przy okazji wyręcza w codziennych zajęciach, w przemieszczaniu się, w pracy. Czy walka z bezruchem będzie skuteczna, zależy głównie od nas samych. Moda przychodzi i odchodzi, ale świadomość, że pojechanie po zakupy rowerem zamiast autem jest o wiele zdrowsze, może być trwała. 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum