Pielęgniarz relacjonuje na Facebooku, co dzieje się w SOR

Autor: Gazeta.pl/Rynek Zdrowia • • 25 marca 2019 09:51

28-letni pielęgniarz, pracownik SOR-u, w prowadzonym na Facebooku dzienniku, od grudnia 2018 r, pisze, jak naprawdę wygląda praca na tym oddziale. Chce w ten sposób pokazać Polakom, że białemu personelowi wciąż na ludziach zależy.

Pielęgniarz relacjonuje na Facebooku, co dzieje się w SOR
Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Mateusz Sieradzan w rozmowie z Gazetą. pl wyjaśnia, że w Polsce jest około sześć tysięcy pielęgniarzy, a na SOR-ze, gdzie pracuje, jest ich sześciu. Pielęgniarze są często też ratownikami z wykształcenia, tak jak pan Mateusz.

Zaczął prowadzić profil na Facebooku, aby ludzie zobaczyli, co się za tymi zamkniętymi drzwiami SOR-u dzieje i zrozumieli, że pracownicy "nie mają ich gdzieś".

Sieradzan tłumaczy, że opinia funkcjonująca w społeczeństwie, iż biały personel, zwłaszcza ten na SOR-ze jest bardzo nieczuły, wynika z tego, że na tym oddziale spotyka się naprawdę ciężkie przypadki. Dlatego lekarze i pielęgniarze mają problem z tym, żeby np. zadbać o psychikę pacjenta. 

Dodaje też, że ludzie powinni zrozumieć do czego jest powołany SOR i pogotowie ratunkowe. Podkreśla, że dziś karetkę wzywają pacjenci, którzy skarżą się na dolegliwości nie będące stanem zagrożenia życia.

Dużą winę za ten stan rzeczy ponosi niewydolna podstawowa opieka zdrowotna. Ludzie mają dolegliwość, z którą mogliby się zgłosić do przychodni, ale termin jest odległy, np. pacjent ma dużą pokrzywkę i wizytę za trzy tygodnie. Do tego czasu zadrapałby się na śmierć. Ma dwa wyjścia: albo zapłaci dwieście złotych za wizytę prywatną albo poczeka osiem godzin na SOR-ze.

Więcej: weekend.gazeta.pl

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum