PAP-Nauka w Polsce/Rynek Zdrowia | 16-08-2019 19:57

Nie znosisz czyjegoś mlaskania? To może być mizofonia

Są osoby, u których dźwięki mlaskania, ciamkania, gryzienia wywołują silne, trudne do opanowania emocje: gniew, obrzydzenie, niepokój. - Całkowite odcinanie się od tych dźwięków to zły pomysł - radzi psycholog Marta Siepsiak, która bada zjawisko mizofonii.

Osoby z mizofonią doświadczają bardzo silnych, niepoddających się kontroli emocji, kiedy słyszą specyficzne dźwięki wydawane przez innych ludzi. Fot. Fotolia

"Misos" to nienawiść - a "phone" to dźwięki. - Mizofonia to nie jest jednak ogólna nadwrażliwość na dźwięki. Osoba z mizofonią może kompletnie nie reagować na odgłos piły mechanicznej czy samolotu, ale za to będzie jej przeszkadzać pomlaskiwanie - mówi w rozmowie z PAP Marta Siepsiak, doktorantka z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. W ramach swoich badań próbuje zrozumieć podłoże mizofonii, nazywanej też 4S (Selective Sound Sensitivity Syndrome).

Badaczka określa, że mizofonia to zaburzenie. Zaznacza jednak, że nie znajduje się ono jeszcze w żadnym oficjalnym wykazie chorób i zaburzeń (np. ICD 11 czy DSM-5).

Psycholożka tłumaczy, że osoby z mizofonią doświadczają bardzo silnych, niepoddających się kontroli emocji, kiedy słyszą specyficzne dźwięki, np. odgłosy mlaskania, siorbania, cmokania, gryzienia jabłka, chrapania czy nawet oddychania.

- Z badań – również moich - wynika, że są to głównie odgłosy wydawane przez ludzi - np. związane z jedzeniem"- mówi. Bywają jednak osoby, które z równowagi wyprowadza np. odgłos szczekania psa albo pisania na klawiaturze.

Jak zaznacza psycholog, nie chodzi o to, że osoba z mizofonią boi się jakiegoś konkretnego dźwięku. - Z moich badań wynikło, że emocjami, które pojawiają się tu najczęściej są: gniew, zniesmaczenie, obrzydzenie i niepokój. Ale nie strach - mówi badaczka. I wyjaśnia, że w przypadku strachu przed dźwiękami mówi się nie o mizofonii, a o fonofobii.

Osoby z mizofonią zdają sobie sprawę, że ich reakcja jest zbyt duża, nieadekwatna do okoliczności. - Ale nie są w stanie z tym nic zrobić. To reakcja automatyczna - mówi psycholog. Dodaje jednak, że ta nadmierna reakcja często wiąże się dla tych osób z dużymi kosztami i utrudnia im funkcjonowanie w życiu codziennym.

Na razie o mizofonii bardzo mało wiadomo. - Zjawisko to opisano w 2001 r. A dopiero w 2013 r. były pierwsze na świecie badania osób z mizofonią - informuje rozmówczyni PAP. Z tych badań wiadomo, że u osób z mizofonią naprawdę można zauważyć reakcje psychofizjologiczne w odpowiedzi na nieprzyjemny dźwięk - następuje u nich przyspieszone bicie serca i pocenie. - Nie jest więc tak, że osoby te wymyśliły sobie tę przypadłość - mówi psycholożka.

Inne badania - opublikowane w 2017 r. - pokazały różnice w funkcjonowaniu pewnych struktur w mózgu między osobami z mizofonią i bez niej. - Ale z tego absolutnie nie można wyciągnąć wniosku, że skoro mózgi funkcjonują inaczej, to znaczy, że ci ludzie się już tacy urodzili. Mózgi mogły się tak ukształtować w reakcji na doświadczenia. Tego jednak nie wiadomo - zaznacza doktorantka.

Więcej: PAP - Nauka w Polsce