Naukowcy "prześwietlili" zdrowie św. Mikołaja: grozi mu zawał serca

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 24 grudnia 2009 15:15

Zdaniem naukowców z Uniwersytetu w Gothenburgu otyłość brzuszna św. Mikołaja niechybnie wskazuje, że jest on narażony na zawał serca i udar mózgu.

Naukowcy "prześwietlili" zdrowie św. Mikołaja: grozi mu zawał serca
Halo, Mikołaju! Ty też musisz zadbać o zdrowie...

– Jestem przekonana, że święty powinien być leczony na cukrzycę i nadciśnienie. Nie zaszkodziłyby mu też pewnie leki obniżające cholesterol. A jakby tego było jeszcze za mało, to nowe badania wskazują, iż otyłość brzuszna zwiększa ryzyko demencji – komentuje prof. Annika Rosengren z Wydziału Medycyny Ratunkowej i Kardiologii.

Ponieważ św. Mikołaj mieszka w Laponii (zdaniem Henrika Aronssona z Wydziału Nauk o Roślinach i Środowisku, Biegun Północny nie wchodzi w grę ze względu na brak pastwisk dla reniferów), ma na szczęście możliwość prowadzenia zdrowej kuchni, w której wykorzystuje się czystą źródlaną wodę, mięso reniferów i łososia. Jednak, święta oznaczają dla niego niedobór snu i dużo stresu, który może mieć długotrwały wpływ na zdrowie. W dodatku, gorączka świąteczna może utrudniać Mikołajowi planowanie posiłków.

– Święty Mikołaj je za dużo słodyczy i tłuszczów nasyconych. Jedzenie, które otrzymuje od ludzi jest bardzo kaloryczne. Mam tu na myśli cukierki, desery i bogate w tłuszcz porcje mięsa – stwierdza Mette Axelsen, wykładowca na Wydziale Żywienia Szpitalnego. Jak przypomina, w czasie świąt Bożego Narodzenia zwykle przybieramy na wadze około pół kilograma. Jeśli dodać do tego tradycję częstowania świętego kieliszeczkiem czegoś mocniejszego na rozgrzewkę, to wszystko razem musi mieć negatywny wpływ na pracę jego serca.

Na świecie żyje ok. 2 mld dzieci, ale ponieważ św. Mikołaj nie odwiedza muzułmanów, wyznawców hinduizmu, żydów i buddystów, musi obsłużyć „tylko” około 380 mln z nich. Zakładając, że przeciętna rodzina ma 2,5 dziecka można wyliczyć, że Mikołaj ma w Wigilię do odwiedzenia około 152 mln domów.

– To oznacza 900 wizyt na sekundę – jeśli założymy, że święty planuje swoją trasę strategicznie i podróżuje ze wschodu na zachód, by wydłużyć 24-godzinną dobę – tłumaczy Stefan Lemurell, wykładowca na Wydziale Nauk Matematycznych.

Przyjmując, że domy są oddalone od siebie średnio o 100 metrów i że Mikołaj potrzebuje czasu na to, by właściwie zaparkować sanie, zsunąć się do domu kominem, rozdzielić prezenty do skarpet lub ułożyć pod choinką, bądź też po prostu rozdać je z worka, wrzucić na ząb jakieś słodkości i napitki, a następnie opuścić budynek, to jego sanie powinny lecieć z prędkością niemal 90 km na sekundę, czyli w przybliżeniu 265 razy szybciej niż prędkość dźwięku.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum