PAP/Rynek Zdrowia | 19-07-2015 11:57

Minister Warczyński o medycznych przygotowaniach do Światowych Dni Młodzieży w 2016 roku

Światowe Dni Młodzieży to spore wyzwanie dla służby zdrowia; szacuje się, że zabezpieczenie imprezy będzie kosztować kilkanaście milionów złotych. To głównie koszt gotowości podmiotów udzielających świadczeń zdrowotnych - mówi PAP wiceminister zdrowia Piotr Warczyński.

Wiceminister zdrowia Piotr Warczyński, Fot. PTWP

Światowe Dni Młodzieży odbędą się w przyszłym roku w Krakowie, potrwają od 26 do 31 lipca. Weźmie w nich udział papież Franciszek. Rejestracja osób zainteresowanych udziałem w tym wydarzeniu ruszy 26 lipca br. Organizatorzy szacują, że w szczytowym momencie ŚDM spodziewanych jest prawie 2,5 mln pielgrzymów. Na razie nie wiadomo, czy Franciszek odwiedzi inne miasta poza Krakowem.

PAP: - Czy w związku z przygotowaniami do ŚDM potrzebne są jakieś zmiany przepisów dotyczących ochrony zdrowia, czy można zorganizować to wydarzenie bez przeprowadzania większych zmian?

Piotr Warczyński: - Oczywiście, że można; tego typu wydarzenia już wcześniej miały miejsce. Wszystko można zorganizować, potrzebny jest tylko precyzyjny plan i pieniądze na jego realizację.

- O jakich sumach mówimy w tym przypadku?

- Na razie jeszcze nie znamy dokładnej sumy. Wstępne szacunki, jeśli chodzi o ochronę zdrowia, mówią o kilkunastu milionach złotych. To są przede wszystkim koszty gotowości wszystkich podmiotów udzielających świadczeń zdrowotnych. Nie udzielonych świadczeń, ale gotowości do ich udzielenia.

Nie ustaliliśmy jeszcze, skąd pochodzić będą te pieniądze, na pewno nie z NFZ - Funduszowi ustawa przypisuje inne zadania. Są dwa możliwe źródła - budżet państwa, czyli środki ze specjalnej rezerwy albo budżet Kościoła. Ale rozmowy trwają. Zapewne, jak w przypadku każdej tego typu wizyty, strony podzielą się kosztami. Jeżeli chodzi o wizytę samego papieża Franciszka, ma ona charakter wizyty głowy państwa i w takim przypadku są ściśle określone reguły - zawsze koszty takiej wizyty ponosi strona przyjmująca.

- Czy jest potrzeba wzmocnienia jednostek służby zdrowia w Małopolsce?

- Jeśli mówimy o Krakowie i okolicach, na pewno jest taka potrzeba, może nie tyle wzmocnienia, ale po prostu utrzymania w stanie wzmożonej gotowości większej niż na co dzień liczby jednostek. To nie tylko zespoły ratownictwa medycznego, ale także zwykłe karetki przewozowe czy transportowe, które mogą być potrzebne. Tego typu środki transportu sanitarnego są w każdym szpitalu. Trzeba też m.in. wzmocnić kadrowo SOR-y, żeby była obecna większa liczba dyżurującego personelu. I te obszary musiałoby być dodatkowo finansowane.

- Czyli nie będzie potrzeby sprowadzania dodatkowych karetek, zespołów ratowniczych z innych miejscowości?

- Jeśli nie będzie jakiegoś zdarzenia na masową skalę, to nie. Zakładamy, że trzeba będzie udzielić doraźnej pomocy kilkudziesięciu, może kilkuset osobom, może kilkanaście osób znajdzie się w szpitalu, bo tak to procentowo wygląda. Oczywiście jeśli wszystko dzieje się zgodnie z planem.

- Mówi Pan przede wszystkim o kosztach gotowości, a co z kosztami świadczeń, których mimo wszystko prawdopodobnie będzie więcej niż zwykle?

- Za obywateli polskich płacić będzie NFZ, również sytuacja obywateli UE jest uregulowana. Poza tym zakładamy, że większość gości będzie miała pakiety pielgrzyma, a wszystkie osoby z pakietem będą dodatkowo ubezpieczone - chodzi także o ubezpieczenie zdrowotne.

Strona kościelna stara się, żeby większość pielgrzymów ten pakiet miała. Także ci, którzy potrzebują wizy, na ogół muszą mieć dodatkowe ubezpieczenie. Zatem jeśli dojdzie do wykonania jakiejś procedury, będzie ją finansował NFZ lub inny ubezpieczyciel.

Jeśli ktoś nie będzie miał żadnych dokumentów uprawniających do świadczeń, będzie to kłopot dla obu stron. Ogromna rola Kościoła, żeby te kwestie uregulować.

- W jaki sposób zabezpiecza się - pod względem medycznym - imprezę, w której bierze udział 2,5 mln osób?

- Bardzo podobnie jak wydarzenie z udziałem mniejszej liczby uczestników. W normalnych okolicznościach system polega na tym, że karetki są tak rozlokowane, by czas dojazdu nie przekraczał kilku minut.

Mniej więcej tak samo będzie wyglądało zorganizowanie zabezpieczenia dla imprezy z udziałem 2,5 mln osób, tylko wtedy miejsca stacjonowania muszą być znacznie bliżej potencjalnych miejsc zdarzeń. Właśnie po to, żeby ze względu na dużą liczę ludzi czy też niemożność dojazdu, bo ulica może być zajęta przez pielgrzymów, trzeba będzie przygotować alternatywne trasy dla karetek.

Ale pamiętajmy też, że mamy świetne lotnicze pogotowie ratunkowe, z odpowiednią liczbą helikopterów. Być może będzie potrzeba, by na czas ŚDM zmienić miejsca ich stacjonowania i przenieść je bliżej Krakowa lub wzmocnić sam Kraków większą liczbą helikopterów, bo w tej chwili stacjonuje tam jedna maszyna. To jest najszybszy, najskuteczniejszy sposób transportowania pacjentów. Dodatkowa kwestia to konieczność wyznaczenia miejsca do lądowania w pobliżu miejsc zgromadzeń.

Będą też stałe punkty udzielania pomocy medycznej oraz ruchome, tam, gdzie zbierają się największe grupy pielgrzymów.

- Czy nie grożą nam problemy z komunikacją w czasie ŚDM? Gdy zgromadzi się tyle osób korzystających z telefonów komórkowych i internetu, można spodziewać się równego rodzaju zakłóceń.

 - Służby ratunkowe porozumiewają się na zupełnie innych częstotliwościach niż my z naszych telefonów, więc tu zakłóceń nie przewidujemy. Potencjalnie może być kłopot, gdy jednocześnie wiele osób będzie chciało dodzwonić się na numer 112 czy 999. Myślę jednak, że Centra Powiadamianie Ratunkowego będą odpowiednio przygotowane i nie będzie z tym problemów. W Krakowie jest jedna z centralnych dyspozytorni, świetnie wyposażona, która na pewno da sobie z tym radę, nie będzie żadnych zakłóceń ani zatorów na linii.

- Z tego, co Pan mówi, wynika, że nie ma się czego obawiać i jesteśmy przygotowani do ŚDM, przynajmniej pod względem medycznym.

- Cała organizacja jest w formie projektu. Na razie czekamy na szczegółowe informacje dotyczące zarówno wizyty papieża, jak i samych ŚDM, żebyśmy mogli opracować szczegółowy plan, na jego podstawie policzyć koszty i wygospodarować na to środki. Konkretne liczby poznamy, kiedy będzie znany konkretny plan wizyty i dokładny plan wszystkich uroczystości.

Bez wątpienia jest to duże wyzwanie. Jednak trzeba wziąć pod uwagę, że Kraków jest popularny turystycznie, w każdy weekend jest tam wiele tysięcy gości, także zagranicznych. Może nie 2,5 mln, ale i z taką liczbą służby wojewody, marszałka i prezydenta miasta, przy wsparciu odpowiednich urzędów centralnych poradzą sobie na pewno.