Miłość i ruch potrzebne dla zdrowia serca

Autor: Marian Zembala, RZ/Rynek Zdrowia • • 16 maja 2010 18:13

Serce potrzebuje miłości i ruchu oraz naszego pozytywnego nastawienia do życia

– Miłość, ta prawdziwa, pełna, odpowiedzialna jest swoistym i bardzo potrzebnym katalizatorem młodości w każdym z nas. Oczywiście jest potrzebna, aby wyraźniej widzieć sens swojego życia, nie poddawać się nałogom, używkom, ale także nie ulegać apatii beznadziei, poczuciu niskiej wartości. Świadomość, że jestem bardzo kochanym przez najbliższych zawsze dodaje skrzydeł i wbudza dodatkowe pokłady niespożytej energii – mówi refleksyjnie profesor Marian Zembala, odpowiadając na pytanie czy serce lubi być zakochane.

Z profesorem rozmawiała Nowa Trybuna Opolska promując zorganizowaną w sobotę (15 maja) przez ten dziennik i opolski oddział NFZ akcję „Zabierz swoje serce na spacer". Blisko tysiąc osób z Opolskiego wzięło udział w wielkim spacerze wokół wyspy Bolko. Kazimierz Łukawiecki, dyrektor Opolskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia, przekazał, że uczestnicy marszu przeszli ok. 5-kilometrową trasę, czyli taką, jaką dla zdrowia powinni pokonywać codziennie.

Znany kardiochirurg też zaleca piesze wędrówki i każdy rodzaj sprawiającej przyjemność aktywności fizycznej, która pomaga sercu – od spaceru zaczynając poprzez taniec czy wspinaczkę w górach.

Jak zaznacza prof. Zembala, podatność na choroby serca jest różna w różnych szerokościach geograficznych, zależy od wielu uwarunkowań, nie tylko genetycznych, ale i środowiskowych. – Serce rolnika, który bardzo wiele czasu spędził pracując w kontakcie z przyrodą jest dużo mniej narażone na ciężki proces miażdżycowy niż biernego mieszczucha zakochanego w seansach telewizyjnych i mającego nadwagę kikudziesięciu kilogramow. Taki tryb życia rozpowszechniony, w niektórych krajach, ale coraz częściej i w Polsce, jest wielkim zagrożeniem dla zdrowia – przestrzega prof. Marian Zembala.

Zdradza, że sam nie ma za wiele czasu na spacery: – Niestety mój typowy rozkład dnia jest bardzo skoncentrowany na pracy. Rozpoczynam dzień wcześnie – pobudką o 5.30. O godzinie 7 jestem już w pracy i opuszczam szpital zwykle po 21. Inaczej nie potrafię, mimo iż jestem dość dobrym organizatorem. Pozostają mi poranne, bardzo wczesne spacery z psami, wieczorna mała kolacja i dobra herbata z żoną. Zwykle 1-2 razy w tygodniu napijemy się po lampce czerwonego wina.

Profesor Marian Zembala mawia, iż dobrze wie, że Bóg wyjątkowo nie lubi osób leniwych, niesolidnych: – Dlatego staram się sobie i moim znakomitym Współpracownikom powiedzieć, że wszystko co robią każdego dnia jest zarazem swoistą modlitwą i pracą i tego się nie trzeba wstydzić.

Dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu zawodowo jest wybitnym kardiochirurgiem z ogromnym dorobkiem naukowym. Prywatnie m.in. żeglarzem, chociaż poza okresami krótkich, tygodniowych rejsów morskich nie ma więcej czasu na przygodę i odpoczynek.

– Myślę, że pierwszy rok mojej emerytury spędzę albo na morzu jako żeglarz albo na pisaniu. Można to zresztą połączyć. Dzisiaj często jestem na wodzie w marzeniach. One także przywracają nam potrzebną równowagę ducha. Świat bez marzeń – byłby światem bardzo bezdusznym i wyrachowanym. Odrzucam taki wybór – dodaje prof. Marian Zembala.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum