Medyczne mity triumfują, bo leczą lęki i dają proste recepty. Czy można z nimi wygrać?

Autor: Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia • • 25 maja 2020 05:58

"Do szczepionki wsadzają dziś chipy i każdego namierzą z satelity, do szczepionki autyzmu dodają, przecież to jest oczywiste, że to ukrywają. My wiemy, że to wszystko spisek, wirusy nie istnieją - w internecie pisze" - rapuje lekarz Dawid Ciemięga w ramach akcji #hot16challenge2. Z mitów i spisków możemy się śmiać, ale by z nimi skutecznie walczyć, warto wiedzieć, dlaczego są tak popularne.

FOT. Krzysztof Kusz (zdjęcie ilustracyjne)

Z jakiego powodu ludzie tak łatwo wierzą w medyczne półprawdy, mity - i to najczęściej serwowane przez osoby, które mają niewiele wspólnego z medycyną? Przykład: 6 kwietnia br. powstała na Facebooku grupa "Nie wierzę w Koronawirusa - Grupa wsparcia / NIE JESTEŚ SAM" - do 25 maja zebrała ok. 70 tys. członków. Wśród zwolenników są osoby wykształcone, często na wysokich stanowiskach. A to przecież tylko jedna z wielu inicjatyw kanalizujących medycznych „antysystemowców”.

Może naukowcy, lekarze i propagatorzy medycyny opartej na faktach powinni posypać głowę popiołem i zastanowić się, co robią nie tak, że tyle osób im nie ufa? A może wiedza medyczna winna być przekazywana w sposób mniej skomplikowany, skoro nasz mózg lubi upraszczać rzeczywistość?

Zdrowotne spiski, mity, półprawdy: skąd ich popularność?
Wydaje się, że w dobie światowej pandemii koronawirusa zdrowotne mity i brak zaufania do medycyny opartej na dowodach przybrały na sile jak nigdy dotąd, generując jednocześnie jeszcze większe zagrożenia. Skąd olbrzymia popularność tej alternatywnej rzeczywistości, szczególnie w internecie?

- W okresie pandemii spiskowe i pseudonaukowe teorie rosną jak grzyby po deszczu między innymi dlatego, że do pewnego stopnia ułatwiają ludziom uporządkowanie rzeczywistości, dają poczucie sensu, kontroli - mówi psycholog zdrowia Mateusz Banaszkiewicz. Podkreśla jednak, że to iluzja, która na dodatek powoduje spadek zaufania do lekarzy, naukowców, firm, organizacji czy rządzących. Nierzadko pojawia się też hejt wobec zwolenników tradycyjnej medycyny czy - częściej - zajmujących się demaskowaniem paramedycznych teorii i spisków.

- Jedną z przyczyn tego, że ludzie organizują się przeciwko czemuś/komuś i czasem wręcz zachęcają do popełniania przestępstwa, jest fakt, iż jest to pewnego rodzaju „czynność zastępcza”. Zamiast przeznaczyć energię na rozwiązanie doświadczanych przez siebie trudności emocjonalnych lub problemów życiowych, takim osobom łatwiej jest skanalizować ją jako nienawiść wobec konkretnego zjawiska czy osoby, np. lekarza. Złość i agresja dają poczucie siły. Długofalowo pozostawiają jednak człowieka w poczuciu krzywdy i ograniczają jego życie - wskazuje.

Psycholog dodaje, że częstym argumentem osób doświadczających lęku i szukających wsparcia w koncepcjach spiskowych lub uproszczonym rozumowaniu jest to, że sami naukowcy zmieniają stanowiska, co ma świadczyć o manipulowaniu, niewiedzy. - Warto jednak pamiętać, że właśnie falsyfikacja, czyli sprawdzanie, jest podstawą metody naukowej i odróżnia ją od dogmatu - podsumowuje Banaszkiewicz.

Lekarz Łukasz Durajski (znany w internecie jako „Doktorek Radzi”) zwraca uwagę, że także brak elementarnej wiedzy z zakresu zdrowia sprawia, iż jesteśmy niezwykle podatni na wpływ innych osób.

- Im bardziej niezrozumiały temat, tym łatwiej manipulować faktami. Tu zawsze pojawiają się emocje, a one w kontrze ze statystykami ekspertów będą miały przewagę. Do tego specjaliści za bardzo starają się być poprawni - często ich przekaz jest zagmatwany, trudny do „strawienia” - podsumowuje.

Mity medyczne mogą i śmieszyć, i zabijać
Dr Kamil Mamak, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego, przypomina, że medyczne fake newsy są niebezpieczne, gdyż mają bezpośrednie przełożenie na życie i zdrowie ludzi - a to wartości najmocniej chronione w naszym porządku prawnym.

- Przykładów medycznych fake newsów - poza antyszczepionkowymi - jest niestety cała masa i mogą mieć opłakane skutki dla tych, którzy je zastosują. Jeżeli ktoś posłucha, że zamiast leczyć raka w sposób konwencjonalny, trzeba robić wlewy witaminowe, to może umrzeć - wskazuje.

Z upowszechniania wielu niebezpiecznych mitów słynie popularny znachor Jerzy Zięba. W kwietniu ub.r. w opublikowanym w sieci filmiku tłumaczył, że w przypadku objawów zawału serca wystarczy stymulować wykałaczką lub widelcem miejsce pomiędzy nosem a ustami. „Pięć minut i po zawale. To może uratować komuś życie” - przekonywał. Zna też sposoby na wyleczenie zakażenia koronawirusem. Cudownym lekiem ma być witamina C czy dożylne podawanie perhydrolu - 35-proc. roztworu nadtlenku wodoru.

Główny Inspektor Sanitarny i prezes Naczelnej Rady Lekarskiej we wspólnym oświadczeniu
nazwali porady Zięby zagrożeniem dla zdrowia i życia ludzi.

Innym aktualnym przykładem niebezpiecznego mitu jest przekonanie, że w leczeniu COVID-19 może pomóc wstrzykiwanie, wdychanie lub picie... wybielacza. Takiego dżinna wypuścił z butelki prezydent USA Donald Trump, który zasugerował, że wewnętrzne podanie środków dezynfekujących powinno zostać zbadane jako forma leczenia nowego koronawirusa.

Z cienką granicą pomiędzy pomaganiem a narażaniem na zdrowotne ryzyko można się jednak spotkać także oficjalnie, np. w reklamach suplementów czy leków.

- Polacy „zjadają” mnóstwo niesteroidowych leków przeciwzapalnych. Niekiedy sięgamy po te specyfiki z powodu najmniejszego bólu, niczym po cukierki. Każdy pacjent z chorym układem krążenia, miażdżycą, po udarze, zawale, powinien wystrzegać się leków z tej grupy niczym ognia, ponieważ hamują enzym odpowiedzialny m.in. za ochronę przed powstawaniem skrzeplin w naczyniach - ostrzega lekarz Katarzyna Świątkowska, autorka kilku książek o mitach medycznych.

Facebook i polskie stowarzyszenie walczą z infodemią
- Obserwując, co dzieje się w internecie w obszarze walki z fake newsami dotyczącymi pandemii COVID-19, mam poczucie, że zaczęto bacznie zwracać uwagę na tę kwestię. Przykładowo - niedawno organizacja Avaaz udostępniła swój raport dotyczący dezinformacji na temat koronawirusa na Facebooku. Portal społecznościowy zareagował zaraz po jego publikacji - przejrzano wpisy oraz filmy poświęcone koronawirusowi i oflagowano te, które były nieprawdziwe. Facebook poinformował potem, że ci, którzy mieli do czynienia z dezinformacją o COVID-19, będą o tym powiadomieni. Następnie będą mogli przejść na stronę WHO, by zapoznać się z prawdziwą informacją - mówi nam Michał Wiśniewski, manager, business development w agencji mediowej Mindshare Polska.

We wrześniu ub.r. do programu weryfikacji informacji Facebooka dołączyło polskie stowarzyszenie Demagog, które od tamtego czasu sprawdza treści i ocenia ich wiarygodność. Facebookowy post może zgłosić każdy użytkownik, zaznaczając w opcjach „fałszywa informacja”. Ponoć celem Facebooka jest zredukowanie widoczności treści zidentyfikowanych jako fake newsy o średnio 80 proc.

- Do weryfikacji wybieramy informacje, które są najbardziej zasięgowe i bardzo szybko rozprzestrzeniają się w sieci. Tematem, który dominuje w ostatnich miesiącach, jest oczywiście koronawirus. Zmagamy się z infodemią. Pojawiły się nieprawdziwe teorie zachęcające internautów do płukania gardła wodą z octem, terapii słońcem i świeżym powietrzem prowadzącej do rezygnacji z zasad dystansowania społecznego czy fałszywe porady wstrzymania oddechu na 10 sekund, aby sprawdzić, czy jest się zakażonym koronawirusem. Bardzo szybko rozprzestrzeniają się również przekonania dotyczące rzekomego zaangażowania Billa Gates'a w wywołanie pandemii oraz innych “winnych” tego stanu - opisuje Małgorzata Kilian, prezes stowarzyszenia Demagog.

Zaznacza, że Facebook nie ograniczył w ten sposób wolności słowa. - Posty nie są usuwane, a jedynie zawierają specjalne oznaczenie. Jeśli fałszywa informacja zniknie, możemy zmienić ocenę zweryfikowanego posta. O cenzurze najczęściej mówią autorzy wielokrotnie fałszywych treści; dla wielu dezinformacja jest pomysłem na biznes - sprzedają "odpromienniki" przeciwko 5G czy lewoskrętną witaminę C - mówi.

Siewcy dezinformacji: szacunek kontra penalizacja
Z jednej strony medyczne fake newsy mogą być bardzo niebezpieczne, z drugiej eksperci przestrzegają przed stygmatyzacją zwolenników niemedycznych metod leczenia.

W zeszłym roku Okręgowy Sąd Lekarski w Łodzi zawiesił lekarzowi Hubertowi Czerniakowi, znanemu z ostrej krytyki szczepień, prawo wykonywania zawodu na rok. Wówczas Czerniak odwołał się do Naczelnego Sądu Lekarskiego, który teraz zakaz podwyższył do dwóch lat. To jak dotąd najsurowsza kara wymierzona lekarzowi w Polsce. Czerniak też jednak łagodny nie był, mówiąc chociażby o „zaplanowanej eutanazji za pomocą szczepionek”.

- Wolność słowa jest koniecznym warunkiem demokracji, jednak to nie oznacza, że jest ona zupełnie nieograniczona. Jeżeli będziemy kłamać w sądzie, to możemy zostać skazani za składanie fałszywych zeznań. Jeżeli skłamiemy w mailu, że w szpitalu jest bomba, to możemy trafić na wiele lat za kratki. Granicę wolności wyznaczać więc mogą potencjalnie niebezpieczne skutki wypowiedzi - zwraca uwagę dr Kamil Mamrak, uważający, że powinno się wprowadzić karalność za medyczne fake newsy.

Nieco inne rozwiązanie proponuje lekarz Katarzyna Świątkowska. - Badam dzieci przed szczepieniami. Często spotykam rodziców, którzy się boją. Może trzeba pokazać społeczeństwu, jak wygląda polio? Znam pacjentów, którzy zachorowali w dzieciństwie i są niepełnosprawni. Wirus nie zginął. Może pokazać też, jakie są zagrożenia dla dziecka po przebyciu różyczki przez jego ciężarną matkę? I jak często przechorowanie świnki w dzieciństwie powoduje późniejszą niepłodność u chłopca? - przekonuje. 

- W reakcji na każdą wypowiedź, pod którą kryje się lęk i brak pełnego zrozumienia złożonego tematu, powinno pojawić się kilka rozpowszechnionych, opartych na szacunku przekazów, tłumaczących dane zjawisko oraz oficjalne rekomendacje w danym temacie - podsumowuje psycholog zdrowia Mateusz Banaszkiewicz. Podkreśla jednak, że z rosnącą siłą środowisk promujących pseudonaukę i koncepcje spiskowe nie powinny walczyć pojedyncze osoby.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum