Medycy dyżurują już przy granicy. "Zobaczyliśmy to, co do tej pory wiedzieliśmy tylko w mediach"

Autor: oprac. KM • Źródło: Twitter, Rynek Zdrowia08 października 2021 14:01

Medycy Na Granicy poinformowali na Twitterze o nagłej akcji pomocowej, która miała miejsce w nocy z 7 na 8 października. Poinformowano ich o osobach przebywających w lesie - w tym trójce dzieci, z których jedno, jak się okazało, wymagało pomocy.

Fot. Medycy Na Granicy/Twitter
  • Medycy Na Granicy to "grupa medyków, która chce pomagać imigrantom i uchodźcom w strefie stanu wyjątkowego", jak piszą o sobie na Twitterze
  • Minionej nocy otrzymali zgłoszenie o znajdujących się w lesie osobach, wśród których były również dzieci: 2-, 4- i 14-letnie
  • Jedno z dzieci - 14-latek - wymagało pomocy. Potrzebna była również dwudziestoletniemu mężczyźnie

Jak poinformowali za pośrednictwem Twittera Medycy Na Granicy, w nocy z czwartku (7 października) na piątek (8 października) po godzinie 1 otrzymali zgłoszenie od członkini organizacji pomocowej. Dotyczyło ono kilkunastu osób przebywających w lesie. W grupie znajdowały się również dzieci.

Mogli wymagać pomocy medycznej

Zgodnie z informacją część grupy mogła wymagać pomocy medycznej, w związku z czym do znalezionych w lesie osób pojechał zespół medyków: Mikołaj Łaski, Anna Borkowska i Jakub Borkowski.

Poszkodowani mieli znajdować się poza obszarem strefy stanu wyjątkowego. Medycy poinformowali, że znalezieni przebywali w lasach od około piętnastu dni.

Ocenie medycznej została poddana trójka dzieci: 2-, 4- i 14-letnie oraz "dwudziestokilkuletni mężczyzna". Spośród dzieci pomocy wymagał 14-latek, któremu następnie podano leki. Z kolei mężczyzna cierpiał z powodu zaostrzenia choroby przewlekłej, na którą zapadł jeszcze w kraju swojego pochodzenia.

- Otrzymał od nas leczenie doraźne, przynoszące ulgę w zgłaszanych dolegliwościach - piszą Medycy Na Granicy, którzy również przekazali mężczyźnie zalecenia dotyczące dalszego postępowania: jeden z leków przyjmowanych przez niego na stałe powodował działania uboczne, w związku z czym lekarka zaleciła odstawienie medykamentu.

Obyło się bez hospitalizacji

- Żaden z pacjentów nie wymagał pilnej hospitalizacji. Pozostawiliśmy na miejscu żywność i napoje - piszą Medycy Na Granicy.

Zgodnie z informacjami medyków przekazanymi za pośrednictwem Twittera, patrol: żandarm wojskowy i policjant, który zatrzymał do kontroli ambulans, nie utrudniał lekarzom pracy.

- Do bazy nasz zespół wrócił ok. 7:00. Pierwszy raz zobaczyliśmy na własne oczy to, o czym do tej pory wiedzieliśmy tylko z mediów. Nie był to łatwy widok - podsumowują Medycy Na Granicy.

Czytaj też: Medycy od jutra zaczynają dyżur przy granicy. Zostają tam 40 dni

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum