Dziennik Gazeta Prawna/Rynek Zdrowia | 22-05-2019 09:48

Korzystają z prywatnej opieki zdrowotnej, bo przynajmniej mogą dostać się do specjalisty

Na zdrowie z własnych funduszy, głównie na leki, wydajemy rocznie ponad 45 mld zł. Jak wynika z badania GUS, 60 proc. Polaków korzysta z prywatnej służby zdrowia. Niepubliczna przychodnia zapytała, z jakich powodów. Okazuje się, że nie otrzymujemy tam lepszej opieki. Liczy się fakt, że w ogóle ją otrzymujemy.

Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Z raportu przygotowanego na zlecenie Centrum Medycznego Damiana - „Prywatna oraz publiczna służba zdrowia - opinie Polaków nt. jakości świadczonych usług” - wynika, że o korzystaniu z prywatnej opieki medycznej decyduje tylko brak kolejek a nie jej jakość.

Ankieterzy przeprowadzili pogłębione wywiady z ponad pięciuset osobami, którzy na pytanie o powód korzystania z prywatnej służby zdrowia odpowiadali - jest szybciej. Czasem to jedyna szansa, żeby dostać się do specjalisty. Tak uważa 48 proc. badanych.

Na trzecim miejscu (po deklaracji - korzystam z prywatnej opieki, bo mam taką ofertę od pracodawcy) znalazła się jakość. Ta okazała się istotna tylko dla co dziesiątego badanego. A opinię, że prywatnie mogę dostać się do lepszego lekarza, podzieliło tylko 3 proc. osób.

Z odpowiedzi ankietowanych wynika, że w obu rodzajach placówek - prywatnych i publicznych - pacjenci nie są traktowani poważnie. Niemal 40 proc. badanych przyznawało, że lekarz nie poświęca im zbyt dużo uwagi. A niemal co dziesiąty badany, który posiadał wykupioną prywatną opiekę, deklarował, że lekarz nie tylko nie angażuje się w rozwiązanie problemu zdrowotnego pacjenta, ale także nie przedstawia żadnego dobrego rozwiązania.

Odsetek tych, którzy uważają, że nie otrzymali trafnej diagnozy, również jest podobny w obu rodzajach placówek: ok. 35 proc. badanych przyznaje, że taka sytuacja zdarza się od czasu do czasu lub często zarówno w publicznej, jak i prywatnej służbie zdrowia.

To zjawisko potwierdzają raporty OECD. Polska zawsze wypadała w nich na szarym końcu, jeżeli chodzi o umiejętność rozmowy i czas, który lekarze poświęcają chorym.

Więcej: serwisy.gazetaprawna.pl