Koronawirus już nam niestraszny? „Polacy nie nauczyli się niczego poza kombinowaniem” Polacy są zmęczeni epidemią. Fot. Shutterstock

Krupówki? To już był bunt. Eksperci mówią wprost: owszem, Polacy są zmęczeni epidemią, ale przy tym bywają skrajnie egoistyczni; poraża także nieporadność decydentów w sferze komunikacji.

  • Dr Paweł Rajewski: - Jesteśmy społeczeństwem, które bardziej wierzy portalom społecznościowym niż ekspertom w danej dziedzinie
  • Nikt nie jest w stanie funkcjonować w ciągłym napięciu i stanie podwyższonego ryzyka, a wraz z upływem czasu „przyzwyczajamy” się do sytuacji kryzysowej
  • Ewelina Nazarko-Ludwiczak: - Błędem w komunikacji rządu ze społeczeństwem na temat pandemii są zbyt częste zmiany stanowisk i zbyt duża ilość informacji
  • Przed przedłużającą się społeczną i gospodarczą izolacją od wielu miesięcy ostrzegają sami lekarze

Choć duch walki z epidemią w narodzie nie zginął, to coraz częściej przybiera on postać buntu przed obostrzeniami i rządem, a nie chronienia siebie i innych przed zakażeniem.

Z najnowszego sondażu CBOS wynika, że strachu przed koronawirusem nie odczuwa obecnie… 40 proc. społeczeństwa. Im Polacy młodsi, tym boją się mniej: w grupie wiekowej poniżej 35. roku życia zakażenia obawia się tylko nieco więcej niż co trzecia osoba.

Soczewką sondażowych nastrojów były Krupówki, gdzie w walentynkowy weekend tłumnie tańczono i śpiewano na ulicach, bez zachowania środków ostrożności.

Specjalista zakaźnik: w Polsce nie brakuje egoistów

- Musimy powiedzieć wprost - jesteśmy społeczeństwem egoistycznym, które bardziej wierzy portalom społecznościowym niż ekspertom w danej dziedzinie; które słowa doktora czy profesora zestawia na równi z opinią kolegi z klasy, który ledwo ukończył szkołę podstawową - mówi w zdecydowanych słowach dr Paweł Rajewski, specjalista chorób zakaźnych i konsultant wojewódzki w tej dziedzinie w Kujawsko-Pomorskiem.

Ekspert ocenia, że często widzimy tylko czubek własnego nosa - zsuwamy maseczki tam gdzie się tylko da, nie utrzymujemy dystansu, a mając niepokojące objawy, które mogą świadczyć o Covidzie, celowo nie zwracamy się o poradę do lekarza i nie robimy wymazu - żeby uniknąć kwarantanny, problemów z pracą, z zarobkami.

- Dobrze jeszcze, gdy takie osoby się samoizolują, ale niestety część świadomie chodzi do pracy, stając się potencjalnym źródłem zakażenia dla innych. To absolutnie naganne - mówi.

- Zszokował mnie poziom nieodpowiedzialności naszych rodaków za siebie i innych. Wcześniejszy lockdown i ograniczone życie towarzyskie nie są tu żadnym usprawiedliwieniem - komentuje Renata Toczyska-Seliga, członkini zarządu MSL i doświadczona ekspertka ds. komunikacji w ochronie zdrowia, odnosząc się m.in. do walentynkowego „szaleństwa” Polaków na Krupówkach.

Pandemia jest z nami rok - to trudno znieść

- Pierwszy weekend luzowania obostrzeń pokazał, że jesteśmy narodem skrajnie nieodpowiedzialnym, egoistycznym. Zachowaliśmy się jak wygłodniałe, dzikie zwierzęta, ruszając szturmem na górskie kurorty, stoki narciarskie, hotele... - wtóruje dr Rajewski.

Ekspertka PR w ochronie zdrowia Ewelina Nazarko-Ludwiczak z Enmedica Consulting tonuje to oburzenie. Wskazuje, że nikt nie jest w stanie funkcjonować w ciągłym napięciu i stanie podwyższonego ryzyka, a wraz z upływem czasu „przyzwyczajamy” się do sytuacji kryzysowej, tym samym mniej rygorystycznie podchodząc do obostrzeń.

- Jesteśmy jako społeczeństwo zmęczeni tym stanem, odczuwamy negatywne skutki wpływu pandemii na naszą psychikę – brak kontaktów społecznych, wydarzeń rodzinnych czy kulturalnych - mówi.

Przypomina, że lada dzień wkroczymy w drugi rok obowiązywania obostrzeń w związku z pandemią i nawet nie wiemy, kiedy ta sytuacja się skończy.

Przyznaje jednak, że wyniki sondażu CBOS świadczą o tym, iż przez ten rok nie zostaliśmy wyedukowani i nie została zbudowana u Polaków świadomość, że koronawirus jest niebezpieczny.

- Pandemia nie wpłynęła na nasze poczucie odpowiedzialności społecznej. Wiele osób myśli: nieważni inni, ważne, że ja zapewne przejdę Covid w miarę lekko - ocenia Ewelina Nazarko-Ludwiczak.

Eksperci do rządu: zmieńcie komunikację!

- Codzienne komunikaty o liczbach nowych przypadków zakażeń i zgonach stały się dla Polaków tak oczywiste jak prognoza pogody - zauważa Nazarko-Ludwiczak.

Podkreśla, że obecnie mamy idealny moment na komunikacyjną inicjatywę ze strony rządu akcentującą konsekwencje „odpuszczania sobie”. Powinna się ona jednak gruntownie zmienić - bo popełniono sporo błędów.

- W przestrzeni publicznej zbyt rzadko pokazuje się „obrazki” z ciężkiego przebiegu Covid-19. Owszem, mówią o tym lekarze, którzy stykają się z chorymi na co dzień, ale nie widzimy historii osób, które zmarły, rodziny nie dzielą się publicznie emocjami związanymi ze stratą, nie ostrzegają innych - zauważa ekspertka.

Jej zdaniem błędem w komunikacji rządu są też zbyt częste zmiany stanowisk i zbyt duża ilość informacji.

- Rząd w okresie przedwyborczym twierdził, że „pandemii już nie ma”, potem okazało się, że mieliśmy kolejne wzrosty zakażeń. Nie ma też konsekwencji w komunikowaniu programu szczepień. Z jednej strony w kampanii reklamowej zachęca się do zaszczepienia się, z drugiej - w tym samym czasie - są trudności z dostawami, kolejki. To bardzo obniża wiarygodność decydentów – ocenia Nazarko-Ludwiczak.

- Może na ludzi, którzy porównują koronawirusa do „grypki”, zadziałałaby terapia szokowa? - zastanawia się dr Rajewski.

Jak pokazywać Covid-19

- Pokażmy społeczeństwu szpitale zajmujące się pacjentami z Covid-19, tomografie z ciężkim śródmiąższowym zapaleniem płuc, chorych podłączonych pod High Flow (aparaty do wysokoprzepływowej terapii tlenem – red.) na przepływie tlenu 50 l/minutę, łapiących powietrze jak ryby, nie mogących wstać z łóżka o własnych siłach, pod respiratorem, ECMO - mówi specjalista.

Dodaje: I pokażmy nie tylko starszych, z chorobami współistniejącymi, ale również młodych, którzy mają ciężki przebieg Covid-19. Może wtedy sceptycy i ignoranci coś zrozumieją?

W jego ocenie należy też surowo karać za brak maseczek, dystansu czy łamanie obostrzeń przez poszczególne sektory gospodarki, rozważyć obowiązkowe szczepienia i edukować w sposób ciągły i przystępny.

- Wielu ekspertów w Polsce jest teoretykami, głównie tzw. „slajdologami” zajmującymi się wykładami, a nie leczeniem. Społeczeństwo nierzadko ich nie rozumie - zauważa.

- Z tym upublicznianiem jest jak z kierowcami. Działa mechanizm, że ja przecież jestem "nieśmiertelny". Musi zadziałać mechanizm własnego doświadczenia. Jeżeli ktoś usiądzie za kierownicą, pojedzie na tor testowy i popróbuje „na sucho i mokro” swoich umiejętności w kontrolowanych warunkach, gwarantuję, że nie będzie "kozakiem" na drodze - tłumaczy z kolei Krzysztof Suszek, szef Rady Fundacji "Misja Medyczna".

Podobnie jest z Covid.

- Kto doświadczył ciężkiego przebiegu choroby osobiście lub poprzez najbliższe otoczenie, będzie najlepszym ambasadorem profilaktyki - Krzysztof Suszek.

Suszek nie jest także zwolennikiem systemu kar, który - jak pokazuje historia - rodzi odwrotne od zamierzonych skutki. - Może warto czasami wykorzystać system sms Rządowego Centrum Zarządzania Kryzysowego i przypomnieć o DDM? - podpowiada.

Ignorowanie pandemii może nam się odbić czkawką

- Mamy ogromny problem z dyscypliną społeczną. Rozumiem, że ludzie potrzebują świeżego powietrza, sportu czy zabawy, ale w ten sposób nigdy nie pokonamy pandemii - mówi Toczyska-Seliga, ekspertka ds. komunikacji w ochronie zdrowia

Jak podkreśla, w wyniku nieodpowiedzialnych zachowań powstaje błędne koło - nieprzestrzeganie DDM nie tylko przekłada się na zdrowie, ale i na gospodarkę – gdy tylko rząd poluzowuje restrykcje, zakażenia rosną i trzeba znów mrozić biznes.

Dr Paweł Rajewski mówi: - Niestety w dalszym ciągu wielu pacjentów trafia do szpitali zbyt późno, w drugim, trzecim tygodniu choroby, w ciężkim stanie, z rozwiniętym śródmiąższowym zapaleniem płuc, nadkażeniem bakteryjnym, niewydolnością oddechową, a niekiedy z powikłaniami zakrzepowo-zatorowymi w przebiegu Covid-19. Część z własnej winy - próbują leczyć się sami w domu i dopiero jak pojawiają się poważne problemy, szukają pomocy.

Konstatuje, że egoizm i nieodpowiedzialność może spowodować kolejną falę pandemii - tym bardziej, że program szczepień przeciąga się, a wirus mutuje.

Przed przedłużającą się społeczną i gospodarczą izolacją od wielu miesięcy ostrzegają sami lekarze. "Leży" chociażby wczesna diagnostyka w onkologii - pacjenci boją się korzystać ze świadczeń medycznych, przychodnie i szpitale nadal działają w okrojonym zakresie.

Ryzyka narodowej kwarantanny

Straszą też specjaliści od zdrowia psychicznego. wskazują, że "narodowa kwarantanna" to coraz wyższe ryzyko nie tylko lżejszych problemów z psychiką typu obniżony nastrój czy zaburzenia snu, ale także wzrost uzależnień m.in. od alkoholu, więcej przypadków depresji, ciężkich zaburzeń lękowych, a w konsekwencji wzrost ilości samobójstw.

Będą też powtarzające się traumy – związane ze śmiercią bliskiej osoby, pobytem w szpitalu, utratą pracy, stabilizacji finansowej. Całkiem możliwe, że po pandemii trzeba będzie znacznie usprawnić system wsparcia dla osób po stresie pourazowym.

- Wstrzymajmy się z tym szaleństwem! Bądźmy ostrożni! Poczekajmy, aż zaszczepią się przeciw COVID-19 nasi rodzice, dziadkowie. Jeśli chcemy pokonać pandemię, musimy to zrobić razem. Jak? Przestrzegać zasad DDM i szczepić się - apeluje dr Rajewski.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.