Kondycja psychiczna lekarzy: od początku roku ponad 900 "niepokojących" zgłoszeń do RPP

Autor: Jacek Wykowski • Źródło: Rynek Zdrowia24 maja 2021 06:01

Rynek Zdrowia zapytał Rzecznika Praw Pacjenta, ile przyjął zgłoszeń, które które mogłyby świadczyć o problemach lekarzy ze zdrowiem psychicznym. Tych - jak się okazuje - tylko od początku roku spłynęło ponad 900.

Kondycja psychiczna lekarzy: od początku roku ponad 900 "niepokojących" zgłoszeń do RPP
Pandemia spowodowała, że problemy psychiczne lekarzy stały się bardziej widoczne. Fot. Shutterstock
  • Ponad 900 zgłoszeń od pacjentów wpłynęło od początku 2021 roku do Biura Rzecznika Praw Pacjenta, które mogą świadczyć o problemach lekarzy ze zdrowiem psychicznym
  • Najwięcej tego typu sygnałów zgłaszali pacjenci POZ
  • Pandemia obnażyła ogromne niedomogi systemu kształcenia lekarzy, gdzie zaniedbuje się tzw. self-care (samoopiekę)
  • Korzystanie przez lekarzy z pomocy psychoterapeuty czy psychiatry jest tak samo normalne i potrzebne jak leczenie nadciśnienia

Biuro Rzecznika Praw Pacjenta poprosiliśmy o próbę wyodrębnienia zgłoszeń pacjentów, które mogłyby świadczyć o problemach lekarzy ze zdrowiem psychicznym - stresie, wypaleniu zawodowym, agresji, przedmiotowym traktowaniu chorych, być może uzależnieniach (zgłoszenia, że lekarz był pod wpływem alkoholu lub narkotyków).

Kondycja psychiczna lekarzy a skargi pacjentów

Od Biura RPP otrzymaliśmy informacje, że w zgłoszeniach do Rzecznika Praw Pacjenta (od początku 2021 roku - red.) wyodrębniono - w poszczególnych obszarach systemu ochrony zdrowia - ich następującą liczbę:

• AOS - 183 zgłoszenia
• leczenie szpitalne - 172 zgłoszenia
• POZ - 527 zgłoszeń
• ratownictwo medyczne - 20 zgłoszeń

Biuro RPP precyzuje, że z analiz poprzednich lat wynika, iż takie problemy jak: wypalenie zawodowe, zachowania odbiegające od standardów (podejrzenie nadużywania alkoholu, używek), nieprzybycie na dyżur, spóźnianie się, opuszczanie stanowiska pracy, brak zainteresowania pacjentem itp., stanowiły ok. 11 proc. liczby zgłoszeń w tym katalogu:

• AOS - 20 zgłoszeń
• leczenie szpitalne - ok. 19 zgłoszeń
• POZ - ok. 58 zgłoszeń
• ratownictwo medyczne - 2 zgłoszenia

Lekarz w obecności kobiety z dzieckiem: "Wyp.......ć za szklane drzwi"

14 marca kobieta udała się z dzieckiem do słupskiego szpitala, szukając pomocy w ramach nocnej opieki chorych. Swoje doświadczenia opisała w liście do redakcji Głosu Pomorza.

"W niedzielę, 14 marca, około godziny około 12 pojechałam do szpitala po pomoc dla mojego małego dziecka, które ma rok i trzy miesiące. Dziecko było słabe, płaczliwe, z gorączką. Wcześniej zadzwoniłam, aby pielęgniarka wpuściła mnie do poczekalni. Były dwie panie pielęgniarki. Jedna kazała rozebrać się i poczekać z dzieckiem na doktora. Pani pielęgniarka poszła zgłosić do doktora, że jestem już z małym dzieckiem. Słów, które dochodziły z gabinetu, nie powinnam nigdy usłyszeć. Doktor do pani pielęgniarki mówił straszne słowa typu: „wypierd…ć za szklane drzwi z tym małym sku...synem z mutacją… Ty myślisz, że szczepionka mnie uchroni? Takie małe sku…syny są najgorsze” - napisała czytelniczka.

Kobieta zaznaczyła, że padło jeszcze wiele innych, przykrych słów.

Po przeanalizowaniu sprawy RPP 19 kwietnia br. stwierdził "naruszenie prawa pacjenta do godności małoletniego Kevina przez Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Janusza Korczaka w Słupsku'. RPP nakazał lekarzowi przeprosić kobietę, a szpitalowi przeprowadzić szkolenia dla pracowników z poszanowania godności pacjenta. Lecznica już z lekarzem nie współpracuje.

Proste rozwiązania nie zawsze są najlepsze

- Zacznijmy od tego, że pandemia obnażyła ogromne niedomogi systemu kształcenia lekarzy, gdzie zaniedbuje się tzw. self-care (samoopiekę – red.), kompetencje miękkie, rozpoznawanie negatywnych objawów związanych z własnym zdrowiem psychicznym i sposoby radzenia sobie z nimi. Na studiach medycznych mamy, owszem, bardzo dużo wiedzy, ale odhumanizowanej. Pandemia pokazała też potrzebę wdrożenia rozbudowanego, systematycznego wsparcia psychologicznego dla lekarzy i innych zawodów medycznych. Nie widzę przeszkód, żeby takie działania podejmowały np. jednostki samorządu zawodowego czy szpitale - mówi w rozmowie z Rynkiem Zdrowia dr Magdalena Flaga-Łuczkiewicz, psychiatra, psychoterapeuta, pełnomocnik zdrowia lekarzy i lekarzy dentystów w Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie.

Jak dodaje, w opisanym przypadku nie znamy szczegółowego kontekstu, ale pewne jest, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. - Szkolenia personelu - jak najbardziej. Ale też przyjrzenie się sytuacji tego konkretnego i innych lekarzy w szpitalu - czy dba się o ich dobrostan psychiczny, czy nie są np. zbyt przemęczeni - wskazuje.

Zapytana, czy jest zwolennikiem kar typu zwolnienie lekarza z pracy w kontekście przestrogi dla innych, a więc zapobiegania podobnym zdarzeniom w przyszłości, odpowiada:

- Jest to mało skuteczne. Oczywiście można lekarza wyrzucić z pracy, ale z reguły na tym się kończy - pracodawca jest "czysty", a problem u tej konkretnej osoby i ryzyko jego powtórzenia u innych pozostają. Trzeba więc poszukać przyczyny. Może ten lekarz pracował trzecią dobę z rzędu? To, co powinien zrobić przełożony, to zakomunikować mu, że nie nadaje się do pracy w takim stanie psychicznym. Zasugerować urlop, leczenie.

Lekarzu, masz problemy - poproś o pomoc

Specjalistka poproszona o wskazówki, gdzie powinien poszukać pomocy lekarz, który - załóżmy - nadużywa alkoholu, nie może spać, traci kontrolę nad emocjami i włącza mu się tzw. lampka alarmowa, zaznacza, że to, jakiego specjalistę wybrać, zależy nie tyle od rodzaju objawów, co od ich nasilenia.

- Co innego, gdy pije się lampkę wina co wieczór, żeby lepiej zasnąć, ale w ciągu dnia funkcjonuje bez alkoholu, a inna jest sytuacja, gdy nie śpi się od tygodnia i zaczyna się picie dużych ilości, często także w ciągu dnia. Uważam, że lepiej skonsultować się "na wyrost" z lekarzem psychiatrą, który zawsze może powiedzieć: nie dajemy leków, ale zalecam psychoterapię. Także psycholog czy psychoterapeuta, jeśli uznają, że potrzebny jest psychiatra, taką ścieżkę zarekomendują - mówi.

Podkreśla, że najważniejsze jest jednak, by o tę pomoc w ogóle poprosić – i to im wcześniej, tym lepiej. To, gdzie konkretnie będzie udzielana, ma mniejsze znaczenie.

- Z szukaniem wsparcia u specjalistów zdrowia psychicznego mniejszy problem ma młode pokolenie lekarzy. Starsi często czekają do momentu, kiedy jest już naprawdę bardzo źle. Długo starają się tym problemom zaprzeczać, uciekać w pracę, w uzależnienia. Udziela im się także atmosfera ich zawodowego środowiska - że trzeba być dzielnym, zajmować się innymi, nie sobą. Jest dużo rywalizacji, surowości, niepozwalania sobie na słabości. To bardzo niebezpieczna droga - tłumaczy dr Flaga-Łuczkiewicz.

W rozmowie podkreśla, że korzystanie z pomocy psychoterapeuty czy psychiatry jest tak samo normalne i potrzebne jak leczenie nadciśnienia. - Lekarze są dzielni, ale i krusi - jak każdy. Gdy zbyt późno zaczynają o siebie dbać, bywa, że "rozpadają się na kawałki" z wielkim hukiem - konstatuje.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum