JW, PAP/Rynek Zdrowia | 11-03-2019 12:53

Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich: edukacja seksualna wg standardów WHO zagraża zdrowiu dzieci

Wobec próby narzucenia w warszawskich przedszkolach i szkołach „edukacji seksualnej wg standardów WHO“, zagrażającej zdrowiu psychicznemu i fizycznemu dzieci oraz nastolatków, naszym obowiązkiem jest stanowczo zaprotestować - piszą w oficjalnym stanowisku przedstawiciele Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich (KSLP).

"Onanizm dziecięcy podlega leczeniu jako szkodliwy nałóg" - czytamy w liście Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich. Fot. archiwum

Jak twierdzi Stowarzyszenie, tzw. warszawska deklaracja LGBT, zapowiadająca wprowadzenie do szkół zajęć z wychowania seksualnego, opracowanego według standardów WHO, zakłada, że stołeczne dzieci będą uczyć się jako 4-latki - o masturbacji, 6-latki - o wyrażeniu zgody na seks, a 9-latki - o pierwszych doświadczeniach seksualnych i orgazmie.

"Jesteśmy zobowiązani do zdecydowanego sprzeciwu wobec autorytarnego wprowadzania tych groźnych dla zdrowia i życia dzieci programów" - piszą w opublikowanym 9 marca stanowisku lekarze z KSLP.

Pod protestem podpisali się m.in. prezes KSLP, specjalista pediatrii i neonatologii, dr Elżbieta Kortyczko oraz prezes oddziału mazowieckiego Stowarzyszenia, specjalista ginekologii i położnictwa, prof. Bogdan Chazan.

List do minister edukacji
Lekarze z mazowieckiego KSLP skierowali ponadto list do Anny Zalewskiej, minister edukacji narodowej.

"Poruszyło nas i zasmuciło podpisanie w dniu 18 lutego 2019 przez prezydenta m.st. Warszawy pana Rafała Trzaskowskiego deklaracji: "Warszawska Polityka Miejska na rzecz społeczności LGBT " i tzw. Karty LGBT. (...) Oznacza to wprowadzenie w warszawskich szkołach, a nawet przedszkolach, zajęć z edukacji seksualnej zgodnej ze standardami edukacji WHO" - piszą lekarze.

Dodają, że wspomniane standardy zalecają m.in. aby dzieci poniżej 4 lat edukować seksualnie na temat "radości i przyjemności z dotykania własnego ciała oraz masturbacji w okresie wczesnego dzieciństwa", co kłóci się z rozwojem psychofizycznym małego dziecka i jest szkodliwe dla procesu prawidłowego dojrzewania do roli ojca czy matki.

"Onanizm dziecięcy podlega leczeniu jako szkodliwy nałóg" - czytamy w liście Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich.

Edukacja A i B - o co chodzi? 
Lekarze przypominają, że w Polsce od 1998 r. obowiązuje edukacja seksualna typu A (Typ.1, wg Klasyfikacji Standardów WHO) czyli wychowania do miłości i zachowania abstynencji seksualnej, aż do zawarcia związku małżeńskiego i taka edukacja została wprowadzona na mocy Ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego.

"W podstawie programowej zajęcia dotyczące anatomii narządów męskich i żeńskich, aktu seksualnego, prokreacji i antykoncepcji, są przekazywane w kontekście relacji a nie samozaspokajania się" - czytamy w liście.

KSLP zauważa, że wprowadzone rozporządzeniem MEN w 2008 r. poprawki programu nie zmieniły realizowanej edukacji seksualnej typu A, która - jak twierdzą lekarze - "w szkołach jest i powinna ze względu na zdrowie dzieci i rodzin być ukierunkowana na opóźnienie inicjacji seksualnej, wzmacnianie postawy wstrzemięźliwości i wierności jednemu partnerowi".

KSLP zaznacza w liście, że sprzeciwia się "agresywnie narzucanej edukacji B" opartej o Deklarację Praw Seksualnych IPPF (Międzynarodowej Federacji Planowanego Rodzicielstwa) oraz Prawa Seksualne WHO.

Według Stowarzyszenia zakłada się w tych dokumentach, "że dziecko jest seksualne od urodzenia i należy jego seksualność stymulować już wieku niemowlęcym, że rozładowanie napięcia seksualnego – jest warunkiem zachowania zdrowia i że nie ma ograniczeń wiekowych dla podjęcia aktywności seksualnej (!), że nastolatek ma prawo prowadzić aktywne seksualnie życie w oderwaniu od płodności, ma prawo do stosowania antykoncepcji i dokonania aborcji bez wiedzy i zgody rodzica, że dziecko rodzi się czystą płciowo kartą i „tylko kultura wypisuje na niej swoje znaczenia”.

Lekarze piszą, że zgadzają się, aby tego typu edukacja była wprowadzona w Warszawie, a potem prawdopodobnie w innych miastach.

Wiceprezydent Warszawy: zarzuty całkowicie bezpodstawne
Jak przypomina PAP, w połowie lutego br. prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podpisał tzw. deklarację LGBT+. Dokument zakłada działania w takich obszarach, jak: bezpieczeństwo, edukacja, kultura i sport, administracja, a także praca. W dziedzinie edukacji w deklaracji zapowiedziano m.in. wprowadzenie edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w każdej szkole, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi WHO.

- Jeżeli chodzi o sam zapis dotyczący edukacji seksualnej, to jest jasno zapisane w karcie, że te zajęcia będą dobrowolne, będzie rozmowa z rodzicami, którzy będą mogli się zgodzić lub nie na przeprowadzenie tych zajęć - podkreślił w poniedziałkowej (11 marca) wypowiedzi dla mediów prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

- Zarzuty dotyczące seksualizacji dzieci poprzez deklarację LGBT+ są całkowicie bezpodstawne; jest tam mowa o edukacji antydyskryminacyjnej i rzetelnej edukacji seksualnej, cała reszta to są rzeczy, które wokół deklaracji narosły - powiedział wiceprezydent stolicy Paweł Rabiej, pytany o komentarz w radiu TOK FM.

Zauważył, że deklaracja LGBT stała się rzeczywiście w tej chwili tematem bardzo gorących rozmów i z jednej strony to dobrze, bo zwraca uwagę na potrzeby społeczności LGBT - na bezpieczeństwo i na to, by żadna osoba, niezależnie od wieku, koloru skóry, narodowości, tożsamości seksualnej nie była atakowana.

Jak podkreślił, to, że zmierza się do "jakiejś seksualizacji dzieci, do wprowadzenia masturbacji w wieku 0-4 - to są całkowite absurdy, które narodziły się w PiS-ie, a nie w mieście stołecznym Warszawa".

Rabiej zauważył, że w deklaracji jest stwierdzenie o "rzetelnej edukacji seksualnej", a ta - według wiceprezydenta - jest potrzebna po to, "by ta edukacja nie płynęła od rówieśników, od pornografii (...), żeby nie było zagrożenia pedofilią".

- Intencją jest także to, żeby te standardy nauczania były zgodne ze standardami WHO, co nie znaczy, że mają realizować stuprocentowo to wszystko - zaznaczył wiceprezydent.

Dodał, że nie ma intencji wprowadzania w przedszkolach, żłobkach, szkołach - wcześniej, niż jest to przewidziane nauczaniem - jakichkolwiek kwestii związanych z rzekomą "seksualizacją" dzieci.