Dżuma Justyniana pod koniec starożytności wcale nie zdziesiątkowała populacji Europy

Autor: naukawpolsce.pap.pl/Rynek Zdrowia • • 03 grudnia 2019 16:21

Dżuma Justyniana, czyli epidemia, która ogarnęła Cesarstwo Bizantyjskie w pocz. VI w. - wbrew utartej wśród historyków opinii - nie zdziesiątkowała jego populacji. Interdyscyplinarne badania wykazały, że jej skala była zdecydowanie mniejsza.

Dżuma Justyniana pod koniec starożytności wcale nie zdziesiątkowała populacji Europy
Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Badania dotyczące tzw. Dżumy Justyniana (541 - 750 lat n.e.) przeprowadził zespół naukowców pod kierunkiem badaczy z Uniwersytetu w Maryland (USA). Jej nazwa pochodzi od cesarza wschodniorzymskiego, który władał w momencie rozpoczęcia epidemii. Wyniki analiz na jej temat ukazały się właśnie w "Proceedings of the National Academy of Sciences".

Do tej pory wśród historyków panowało przekonanie, że zaraza ta, która przetoczyła się przez Europę, zebrała straszliwe żniwo. W samej strefie śródziemnomorskiej miało zniknąć od ćwierci do połowy populacji, czyli nawet 50 mln ludzi. Panosząca się choroba miała znacząco wpłynąć na zmianę systemu kulturowego i ekonomicznego pod koniec epoki starożytności.

W międzynarodowym zespole, który ponownie przyjrzał się domniemanym konsekwencjom epidemii znalazł się też historyk dr Adam Izdebski z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i Max Planck Institute for the Science of Human History. Badacz przeanalizował zmiany krajobrazu w okresie zarówno przed, w trakcie, jak i po epidemii. Zrobił to, analizując wyniki licznych ekspertyz zawartości pyłku w rdzeniach pobranych z dna jezior i terenów podmokłych. W ten sposób można ustalić, jakie rośliny rosły w bliższej i dalszej okolicy i czy na przestrzeni lat nastąpiła zmiana np. w intensywności upraw zboża lub czy połacie terenu zarastały lasem.

- Krajobraz zdradza wiele informacji na temat demografii czy historii wojen, bo te odbijają się w krajobrazie niczym w lustrze - opowiada PAP dr Izdebski. Naukowiec przeanalizował dane pyłkowe pobrane z kilkudziesięciu miejsc na terenie Grecji, Bułgarii i Turcji. Te zostały pobrane nawet kilka dekad temu.

- Nikt wcześniej nie przeanalizował ich jednak pod kątem poznania historycznego krajobrazu. Z moich obserwacji wynika, że w momencie domniemanej epidemii w VI - VIII w. wcale nie nastąpiła znacząca zmiana w krajobrazie, co jest równoznaczne z brakiem większych zmian demograficznych - wyjaśnia historyk. Oznacza to, że epidemia nie mogła być aż tak groźna, jak uważano. Jego badania - jak sam podkreśla - były długotrwałe, bo zajęły aż 6 lat. Sfinansował je resort nauki (również w ramach Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki). Uczestniczyli w nich także badacze ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i Uniwersytetu w Białymstoku.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum