Dr Grzesiowski: zakupami ludzie odreagowują stres, a maseczkomanię wykreowały media

Autor: KG, TVN24/Rynek Zdrowia • • 05 marca 2020 12:16

Koronawirus nie jest niczym nadzwyczajnym. Nie jest wirusem HIV, nie jest Ebolą, nie zabija w spektakularny sposób. To z czym mamy teraz do czynienia to pandemia dezinformacji i strachu - mówił w porannym programie TVN24 dr Paweł Grzesiowski, immunolog, specjalista ds. zakażeń, wykładowca Szkoły Zdrowia Publicznego Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego.

Również w Polsce jest gotowość do myślenia o końcu świata, a to nie jest koniec świata – przekonywał dr Paweł Grzesiowski. Fot. PTWP

Specjalista odpowiadał Konradowi Piaseckiemu na pytanie, co jest w koronawirusie takiego, że potrafił tak zawładnąć emocjami, wywołał taką panikę.

- Nie jest niczym nadzwyczajnym, nie jest HIV, nie jest ebolą, nie zabija w spektakularny sposób. Wybuchła pandemia dezinformacji i strachu, który w sobie mamy. Ludzkość jest w tej chwili niezwykle lękowa i to był zapalnik. Jesteśmy zestresowani, wciąż słyszymy o różnych zagrożeniach, o ociepleniu klimatu, mówi się, że będą wojny, że grożą nam huragany, że nadejdzie jakaś siła, która zmiecie ludzkość. Również w Polsce jest gotowość do myślenia o końcu świata, a to nie jest koniec świata - przekonywał dr Grzesiowski.

Skąd zatem powszechne wykupowanie makaronu, ryżu, papieru toaletowego…

- To jest kompulsywne odreagowanie, nie ma nic wspólnego z racjonalnością. Obserwuję to na co dzień w sklepie. Ludzie kupują 4 butelki oleju czy 10 kg ryżu nie myśląc o tym, że jest ryzyko, iż nie wyjdą z domu, a dlatego, że ktoś inny tak robi, że ma te rzeczy w koszyku - wyjaśniał.

Dodał, że woli jednak, żeby ludzie odreagowywali na zakupach niż agresją wobec siebie.

- Musimy być solidarni i uważni, bo być może za chwile ktoś będzie potrzebował naszej pomocy, trzeba będzie wezwać karetkę, pójść po leki dla osoby starszej, żeby nie narażać jej zdrowia - zwracał uwagę.

Odpowiedział też na pytanie, co sądzi o popycie na maseczki.

- Maseczkomanię wykreowały media. Myśmy nigdy nie mówili: kupujcie maseczki. Ale codzienne przez wiele godzin w mediach można było oglądać ludzi w maskach - wskazywał red. Piaseckiemu dr Grzesiowski.

Podkreślił też, że niepokoi go zamykanie kin, teatrów, kościołów, odwoływanie imprez masowych w Polsce.

- W przypadku epidemii tak, bo to są działania, które maja ograniczyć możliwość przenoszenia się wirusa. Nie rozumiem jednak, dlaczego ktoś dziś odwołuje mecz w Katowicach, Łodzi czy Bydgoszczy. Jeśli w tym meczu nie biorą udziału osoby z krajów, gdzie epidemia trwa, to ja tego nie rozumiem. To stwarza wśród zwykłych ludzi wrażenie, że epidemia już tu jest. To nie jest dobry scenariusz - zaznaczył.

Kilka godzin później w Onet Rano dr Grzesiowski wskazał, że w informowaniu przez media o koronawirusie dominuje przekaz histeryczny.

- Wczoraj byłem gościem w stacji, gdzie prezenter głosem takim ściśniętym mówił o wirusie. Mówię do niego: Przepraszam, czy musimy w takiej formie to przedstawiać, bo jeśli taką emocję pan generuje, to ludzie tak to odbierają - relacjonował. - Przywróćmy naturalny sposób komunikowania się. Mówmy rzeczowo, spokojnie o sprawie, która wokół nas jest i będzie, bo nie miejmy złudzeń, że ten wirus nagle zniknie.

 

 

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum