Katarzyna Gubała/Rynek Zdrowia | 22-12-2018 08:00

Dlaczego tylu seniorów trafia do szpitali w święta? Zacznijmy o tym rozmawiać...

Przed świętami wzrasta liczba osób starszych hospitalizowanych bez jednoznacznych wskazań medycznych. Lekarze z Komisji Młodych Lekarzy OIL w Warszawie postanowili wypowiedzieć się na ten temat, powołując do życia kampanię #WspólneŚwięta. Pokazują w ten sposób, że problem jest złożony, będzie narastał i czas, żeby przestał być tabu.

W szpitalach w województwach mazowieckim i łódzkim zawisły plakaty kampanii #WspólneŚwięta. Fot. mat. prasowe

- Rozmawialiśmy w gronie młodych lekarzy o seniorach trafiających do szpitali w święta i zauważyliśmy, że temat ten powraca nie tylko przy okazji Świąt Bożego Narodzenia, ale i innych wolnych dni np. długich weekendów. Co roku jedyne, co mogliśmy zrobić, to zmierzyć się z tym zjawiskiem, z naciskami rodziny na personel medyczny, albo czytać o nim w prasie. Poprzez kampanię chcieliśmy przekazać: porozmawiajmy i zauważmy, jak bardzo złożony jest ten problem - mówi Rynkowi Zdrowia Maria Kłosińska, koordynator mediów Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.

Akcja trwa już półtora miesiąca. W szpitalach w województwach mazowieckim i łódzkim zawisły plakaty kampanii #WspólneŚwięta. 

- Wybraliśmy formę plakatowania, bo jest ona nam najbliższa - plakatujemy nasze miejsca pracy. Jako organizatorzy liczyliśmy na to, że będziemy mieć możliwość dyskutowania na ten temat w mediach. I tak się stało. Odbyliśmy też rozmowy w instytucjach, toczą się dyskusje, nawet rodzinne, w których rozmawia się o nowym podziale obowiązków - wymienia Maria Kłosińska.

Dodaje, że opieka nad osobą starszą, chorą, jest w polskich warunkach męcząca i trudna. Rozwiązań jest wiele, ale wszystkie wiążą się z pieniędzmi.

Tłumaczy: - Gdyby na pewnym etapie wspomóc samego seniora, jak i rodzinę w opiece nad nim, np. poprzez dobre kontrolowanie chorób przewlekłych, stan zdrowia osób starszych byłby lepszy i gdyby nie wymagali hospitalizacji ze względów medycznych, opieka byłaby prostsza, bo byliby w lepszej kondycji. To błędne koło, którego nikt nie przerywa.

Nie oceniamy, chcemy dyskutować
Wskazuje także, że w społeczeństwie polskim nie myślano dotąd nad tym, jaka powinna być kultura opieki nad osobami starszymi. Na przykład nie funkcjonuje u nas opieka wytchnieniowa dla opiekunów, mająca na celu oddanie seniora pod opiekę w fachowe ręce na pewien czas, by wrócić do niego z nowymi siłami.

- Widzimy, że część opiekunów osób starszych sama podupada na zdrowiu przez opiekę nad nimi. Nie chodzi tylko o stany depresyjne, ale zwykłe fizyczne zmęczenie, na które nakładają się inne choroby. Często w rodzinie jest i senior, i małe dziecko. Ponadto opiekun musi pracować. Stykamy się z naprawdę trudnymi i złożonymi sytuacjami - mówi koordynator mediów OIL w Warszawie.

Podkreśla, że organizatorzy kampanii #WspólneŚwięta nie chcą oceniać postaw. Ich intencją jest rozpoczęcie dyskusji na ten temat, bo wiedzą, że społeczeństwo się starzeje i seniorów będzie przybywać.

- My też kiedyś będziemy seniorami - zaznacza. - Na obecną sytuację się nie zgadzamy, dlatego mówimy o tym głośno. Opieka nad seniorem w rodzinie jest wciąż tematem tabu - łatwiej jest powiedzieć, że osoba starsza jest w szpitalu niż w domu opieki społecznej. Nie ma na to przyzwolenia społecznego - warto się zastanowić dlaczego.

- Należy dyskutować o tym, jak ma wyglądać kultura opieki nad osobami starszymi, by uzupełniać potrzeby i możliwości wszystkich ogniw tego łańcucha - potrzeby i możliwości seniora, jego rodziny, systemu opieki zdrowotnej i pomocy społecznej - podsumowuje Maria Kłosińska.

Iwona Wronka, rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 4 w Bytomiu przyznaje, że placówka w okresie świątecznym rzeczywiście odnotuje większą liczbę seniorów, którzy trafiają do izby przyjęć. Zdarza się też, że rodzina nie chce odebrać przed świętami starszej osoby po zakończonym leczeniu.

- Paradoksalnie może wynikać to z troski. Seniorzy najczęściej mieszkają samotnie. Wielu z nich z wiekiem czuje się coraz gorzej. Ich samopoczucie można określić jako złe, jednak rodzina nie przyjmuje do wiadomości, że w większości takich wypadków nie ma żadnych medycznych podstaw do zastosowania leczenia szpitalnego. Potrzebna jest natomiast opieka bliskich. Trzeba przypilnować, żeby senior wziął lekarstwa, pomóc mu w codziennych czynnościach, zmierzyć ciśnienie czy poziom cukru we krwi. Taka pomoc to zadanie dla rodziny albo opiekunów medycznych, a nie personelu szpitala - podkreśla Iwona Wronka.

Senior sam, ale pod pełną kontrolą
Uważa, że właściwa opieka nad seniorami to ogromny problem, z którym nasze społeczeństwo musi się zmierzyć, ale jeszcze nie jest na to przygotowane.

- Potrzeba zmiany mentalności i systemowej opieki, która pozwoliłaby seniorom na bycie niezależnym, jednak pod pełną kontrolą. Dlatego dobrym pomysłem jest na przykład wprowadzenie teleopieki – monitorowanie czynności życiowych seniorów na odległość, przez rodzinę czy personel medyczny, w naszpikowanych elektroniką mieszkaniach - wskazuje rzecznik bytomskiego szpitala.

Potrzeba też więcej miejsc, które pozwolą na zaopiekowanie się seniorami przez całą dobę. To jednak jest bardzo kosztowne, dlatego warto myśleć nad takimi rozwiązaniami, które pozwolą zminimalizować koszty.

- Kilka lat temu dyrektorzy naszej placówki chcieli zaadaptować na opiekę nad seniorami nieużywane skrzydło szpitala. Miałoby to być miejsce w centrum miasta, gdzie seniorzy nie traciliby kontaktu z bliskimi, znajomymi, nie rezygnowali z codziennego życia, a jednak - ze względu na bliskość szpitala, byliby pod stałą opieką medyczną. Niestety, koszt takiego przedsięwzięcia oszacowano na kilkadziesiąt milionów złotych, przekraczał on wówczas możliwości finansowe organu prowadzącego placówkę - mówi Iwona Wronka.

Dr Paweł Grabowski, założyciel, twórca Hospicjum Proroka Eliasza w Michałowie, prowadzącego hospicjum domowe na wiejskich obszarach wschodniego Podlasia, na co dzień obserwuje, że opieka nad chorą osobą jest bardzo dużym obciążeniem. Zwraca uwagę, że bywa iż trwa miesiącami lub latami.

- Widzimy przypadki, kiedy chora osoba ma 90 lat, a opiekują się nią członkowie rodziny po 60. roku życia - schorowani, zmęczeni, też wymagający wsparcia. Obserwujemy coś, co powinno być kiedyś osobną jednostką chorobową - zespół przewlekłego zmęczenia opiekuna. W każdym momencie może dojść do przejścia przez tę cienką granicę, kiedy nie ma już sił - mówi Rynkowi Zdrowia dr Grabowski.

Wsparcie zamiast krytyki
Zwraca uwagę, że coraz częściej chorą mamą, babcią czy tatą zajmuje się jedna osoba z rodziny. Reszta rodziny, będąca gdzieś dalej, np. zagranicą, dowiaduje się o stanie zdrowia seniora tylko telefonicznie.

- Czasem nie znajdują innego sposobu, by mieć wpływ na tę sytuację niż krytykować opiekuna. Zdarza się, że opiekun słucha tylko, co mógłby zrobić lepiej czy inaczej. To, czego nas uczy praca w hospicjum, to nie oceniać osób, które myślą tylko o tym, żeby wreszcie odpocząć, wyspać się, wyjść z domu. Często te osoby są pielęgniarkami, salowymi, praczkami, sprzątaczkami na trzy zmiany. Dotyczy to również mężczyzn - opowiada szef hospicjum.

Dodaje, że hospicjum pracuje nad projektem edukacji opiekunów. Żeby wiedzieli jak pielęgnować chorego, jak oszczędzić własne siły. Paweł Grabowski zgadza się z Marią Kłosińską z warszawskiej OIL, że opieka nad osobami starszymi, chorymi jest tabu.

- Pobyt bliskiej osoby w szpitalu oznacza, że się nią zajmujemy, doglądamy, trafiła w fachowe ręce. Oddanie do hospicjum czy DPS-u jest wciąż niestety kojarzone z tym, że ''chcemy się pozbyć kłopotu''. Prowadząc od wielu lat hospicjum wiejskie stawiałem sprzeciw stereotypowi hospicjum jako "umieralni". Jestem zdumiony i zadowolony, że już się tak nie kojarzy. Ludzie wiedzą, że tu dostaną wsparcie, profesjonalną pomoc, ale i życzliwość, i zainteresowanie - podsumowuje dr Grabowski.