Cztery respiratory na 11 mln obywateli. W tych krajach pandemia wygląda inaczej niż w Polsce

Autor: JPP • Źródło: Rynek Zdrowia18 lipca 2021 17:10

Gdy w Polsce brakuje chętnych na szczepienie, są kraje, gdzie dotąd nie podano ani jednej dawki, bo szczepionek tam zwyczajnie nie ma. Nie ma też na przykład respiratorów - w Sudanie Południowym były cztery na ponad... 11 milionów obywateli. O tym, jak z pandemią koronawirusa i procesem szczepienia przeciwko COVID-19 radzą sobie kraje Globalnego Południa opowiada Helena Krajewska z Polskiej Akcji Humanitarnej

Pandemia koronawirusa i szczepienia przeciwko COVID-19 w krajach Globalnego Południa/ Fot. PAH
  • "Na początku pandemii w Sudanie Południowym były tylko cztery respiratory na ponad 11 milionów obywateli. W Jemenie zdarzało się, że lekarze odmawiali leczenia pacjentów, bo nie mieli żadnych możliwości ochronienia się przed chorobą"
  • "Dla nas izolacja czy kwarantanna oznacza kilkanaście dni spędzonych w domu, pracę zdalną, ciepły posiłek, dach nad głową. W państwach Południa takie sytuacje są często równoważne z utratą jedynego źródła dochodów i prowadzą do nagłego obniżenia poziomu bezpieczeństwa żywnościowego całej rodziny"
  • "Po raz pierwszy od ponad dwóch dekad wzrosła liczba osób, które po raz pierwszy lub na nowo wpadły w pułapkę skrajnego ubóstwa – statystyki mówią o nawet 115 mln osób"

***

Dostęp do szczepionek przeciwko COVID-19 nie wszędzie jest na tym samym poziomie. Są kraje, gdzie sytuacja diametralnie różni się od tej w Polsce. O jakiej skali mówimy?

Helena Krajewska z PAH: Podczas gdy ponad 65% szczepionek, według stanu na początek lipca, zostało zakupionych przez kraje o wysokich i wyższych-średnich dochodach, jedyne 2% trafiło do krajów o bardzo niskich dochodach. W tym momencie kraje Północy, w tym Polska, intensyfikują kampanie szczepień, starają się zachęcić (!) swoich obywateli do przyjęcia szczepionki, niektóre masowo marnują dawki. Tymczasem wiele krajów Globalnego Południa otrzymało niewielki, w stosunku do liczby mieszkańców, przydział szczepionek, niektóre – ani jednej dawki. I tak w krajach, gdzie pracuje Polska Akcja Humanitarna, wszędzie notujemy ogromne braki w dostępie do szczepień nie tylko dla mieszkańców, ale i personelu medycznego.

Gdzie sytuacja jest najgorsza?

Obecnie pięć krajów nie otrzymało ani jednej dawki szczepionki, wśród nich Haiti, które czeka na 130 tys. dawek AstraZeneki, obiecane na czerwiec. Co ciekawe, sąsiednia Republika Dominikańska wykorzystała od połowy lutego już 7,5 mln dawek, docierając do ponad 1/3 społeczeństwa. W teorii ma to związek oczywiście z większym zapotrzebowaniem, bo Republika Dominikańska wykonała kilkanaście razy więcej testów niż Haiti, które posiada jedynie dwa laboratoria testujące próbki.

Kolejne przykłady krajów bez nawet jednej dawki szczepionki to Burundi, Erytrea i Korea Północna oraz Tanzania, bardzo popularna ostatnio wśród polskich turystów. Dyrektor generalny WHO zapowiadał, że chciałby, aby wszystkie kraje rozpoczęły szczepienia medyków i grup wrażliwych w trakcie pierwszych stu dni tego roku, ta data minęła niestety w kwietniu.

Świat przydzielił już 3 mld szczepionek, z tym że, niestety, nie trafiły one w przeważającej części do krajów Globalnego Południa. W związku z tym pandemia zaczyna nabierać dwóch prędkości – nietrudno się domyślić, które państwa i terytoria przegrywają ten wyścig. Tylko w pierwszych dniach lipca w Argentynie, Mongolii, Tunezji, Namibii, Kolumbii czy na Fidżi i Seszelach zanotowano jedne z najwyższych tygodniowych przyrostów zachorowań.

Sudan Południowy/ Fot. PAH
Sudan Południowy/ Fot. PAH

Fatalna jest również sytuacja uchodźców na Globalnym Południu czy osób, które mieszkają na terenach kontrolowanych przez niepaństwowe grupy zbrojne

Łącznie ponad 160 mln ludzi na całym świecie może zostać pominiętych w leczeniu i szczepieniu. Obecnie 91 ze 162 krajów już zaczęły szczepić uchodźców, pierwsze były zresztą Jordania, Nepal, Rwanda, Serbia, które potraktowały ich tak samo jak własnych obywateli.

Jednak wiele państw nawet nie zadeklarowało chęci podania szczepionki wszystkim osobom przebywającym na ich terytorium. Musimy pamiętać, że mowa tu o grupach najwyższego ryzyka – kobietach w ciąży, seniorach, osobach z niepełnosprawnościami, z chorobami przewlekłymi, żyjącymi w zasadzie z dnia na dzień i przeżywającymi najtrudniejszy czas w swoim życiu. Ich szanse w starciu z chorobą są o wiele mniejsze niż przeciętnego obywatela Polski.

A możemy w ogóle porównywać przebieg pandemii w krajach Globalnego Południa do sytuacji w Europie?

Kraje Globalnego Południa mierzą się z wieloma problemami, które nam są już obce, w tym z brakiem dostępu do żywności, wody, schronienia i opieki lekarskiej dla dużej części społeczeństwa. Regiony Afryki Subsaharyjskiej, Ameryki Łacińskiej i Karaibów czy Bliskiego Wschodu otrzymywały przez całą pandemię dodatkowe szoki w postaci katastrof naturalnych, np. powodzi czy huraganów, konfliktów zbrojnych, znacznych przemieszczeń ludności. Restrykcje, które były niezbędne w walce z rozprzestrzenianiem się COVID-19, spowodowały też zamrożenie handlu, masowe bezrobocie i gwałtowny wzrost cen podstawowych produktów.

Po raz pierwszy od ponad dwóch dekad wzrosła liczba osób, które po raz pierwszy lub na nowo wpadły w pułapkę skrajnego ubóstwa – statystyki mówią o nawet 115 mln osób. Niedawno zaś Światowy Program Żywnościowy alarmował o kilkudziesięciu milionach osób, które żyją obecnie na granicy głodu i o setkach tysięcy, które już głodują. To straszne liczby, pokazujące jednak, co towarzyszy pandemii w krajach Południa.

Jemen/ Fot. PAH
Jemen/ Fot. PAH

Pracujemy w takich krajach jak Somalia, Irak, Sudan Południowy, Jemen czy Ukraina. Widzimy więc, w jak silny sposób ostatnie półtora roku uderzyło w mieszkańców tych krajów. Dla nas izolacja czy kwarantanna oznacza kilkanaście dni spędzonych w domu, pracę zdalną, ciepły posiłek, dach nad głową, opiekę ze strony państwa. W państwach Południa takie sytuacje są często równoważne z utratą jedynego źródła dochodów i prowadzą do nagłego obniżenia poziomu bezpieczeństwa żywnościowego całej rodziny. Większość osób na kontynencie afrykańskim jest zatrudnionych w sektorze nieformalnym, więc nikt nie wypłaci im części pensji, jeśli zachorują. Gdy zamykane są szkoły, naprawdę niewielu uczniów ma możliwość pobierania nauki zdalnie – nawet teraz edukacja setek milionów dzieci jest zakłócona, wiele z nich nigdy nie wróci do szkoły.

Warunki, w których chorzy muszą dojść do zdrowia, są trudne – wiele osób nie posiada dostępu do bieżącej wody czy własnej toalety w domu. Z kolei np. w obozach dla uchodźców i nieformalnych obozowiskach namioty nie zapewniają bezpiecznego schronienia, trudno też o właściwą izolację osób zakażonych. O to najbardziej martwiliśmy się w obozach w Grecji, Somalii, Sudanie Południowym czy irackim Kurdystanie. Dlatego przeznaczyliśmy dodatkowe zasoby na zapewnienie szerokiego dostępu do wody, mydła, środków dezynfekujących w tych krajach i, jak na razie, uniknęliśmy gwałtownego rozprzestrzeniania się choroby w miejscach, gdzie pomaga PAH.

Somalia/ Fot. PAH
Somalia/ Fot. PAH

Mówimy o problemach ze szczepieniami i trudnym przebiegu pandemii w krajach Globalnego Południa, a wszystko to jest konsekwencją m.in. stanu, w jakim znajduje się tamtejsza służba zdrowia. O jakich problemach, deficytach mówimy?

Przede wszystkim o braku odpowiedniego sprzętu, w tym respiratorów, ECMO, o braku odpowiedniej liczby laboratoriów, niedostępności odczynników, o częstych przerwach w dostawie prądu, np. w Libanie, o tym, że w wielu przypadkach ośrodki zdrowia nie mają dostępu do bieżącej wody. Taka sytuacja ma miejsce np. w Somalii, gdzie razem z Unicefem doprowadziliśmy wodę do wybranych szpitali. Na początku pandemii w Sudanie Południowym były tylko cztery respiratory na ponad 11 milionów obywateli. W Jemenie zdarzało się, że lekarze odmawiali leczenia pacjentów, bo nie mieli żadnych możliwości ochronienia się przed chorobą, nie otrzymywali od miesięcy pensji, nie mieli żadnych łóżek dla kolejnych zakażonych. Obozy dla uchodźców w irackim Kurdystanie nie miały strefy izolacji i kwarantanny, musieliśmy ją sami stworzyć. To dla nas, Europejczyków, nierealne, niemożliwe do wyobrażenia, ale taka jest rzeczywistość.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum