By urlop w tropikach nie zakończył się leczeniem w polskim szpitalu

Autor: BE/Rynek Zdrowia • • 07 kwietnia 2009 06:38

Ze statystyk wynika, że na 100 tys. osób podróżujących m.in. do państw strefy zwrotnikowej i równikowej, trzysta wymaga hospitalizacji wskutek nabytych chorób tropikalnych, a jedna umiera.

Uściślijmy te dane: 50 tys. będzie miało problemy zdrowotne – głównie natury gastrycznej. Opieki lekarskiej wymagać będzie do 8 tys. osób. Leczeniu poddanych zostanie 5 tys., a 1,1 tys. będzie dochodziło do siebie w domu.

– Mówiąc obrazowo: co dziesiąta osoba, która była w strefie zagrożenia chorobami tropikalnymi trafi po powrocie, lub nawet w czasie podróży, do lekarza – mówi dr Paweł Grzesiowski, kierownik Zakładu Profilaktyki Zakażeń i Zakażeń Szpitalnych Narodowego Instytutu Leków.

Oczywiście nie jest tak, że wyjazd – np. do Burkina Faso – wiąże się z takim samym niebezpieczeństwem, jak stąpanie po polu minowym. Niebezpieczne jest jednak bagatelizowanie zagrożenia. Z danych GUS wynika, że w 2007 r. milion Polaków wyjechało w strefę tropikalną. Dane o zapadalności na choroby tropikalne są niepełne, poza paroma wyjątkami: na przykład malarią.

– W latach 1990-2003 na malarię, już po powrocie do Europy, zmarło ok. 900 osób. W latach 1999-2008 na tę chorobę zmarło 11 obywateli Polski. Wyliczono, że ryzyko zachorowania na zimnicę w sytuacji, gdy nie zabezpiecza się przed nią profilaktycznie, w Afryce Zachodniej wynosi jak 1 do 13, a Wschodniej – jak 1:80 – wyjaśnia dr Piotr Kajfasz z Instytutu Chorób Zakaźnych i Pasożytniczych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Komary górą
Na razie na malarię nie ma szczepionki. Z tego, co mówił nam dr Kajfasz wynika, że fundacja Billego Gatesa prowadzi bardzo zaawansowane prace na takim rozwiązaniem. Preparat być może będzie gotowy w 2011 r. i przez pierwszych kilka lat mają być szczepione wyłącznie dzieci z Afryki. Na razie trzeba się zadowolić profilaktyką na bazie leków przeciwmalarycznych.

W Polsce dostępne są trzy z czterech najbardziej popularnych leków antymalarycznych. Arechin (nazwa międzynarodowa: chloroquine) zasadniczo jest niepolecany, bo pierwotniaki wywołujące zimnicę w większości krajów malarycznych uodporniły się na ten związek chemiczny. Paludrine (nazwa międzynarodowa: proguanil) również z tych samych powodów stracił na sile przeciwdziałania.

Zostaje więc lariam (nazwa międzynarodowa: mefloquine) w Polsce niezarejestrowany, dostępny np. w Czechach za ok. 700 koron. Na receptę w naszych aptekach możemy kupić unidox, czyli doxycyclinum (nazwa międzynarodowa: doxycycline) za 5 zł i – podobno najskuteczniejszy i mający najmniej przeciwwskazań – malarone (nazwa międzynarodowa: atovaquone + proguanil) w cenie 200 zł.

Szczepienia na lata
Udający się do krajów zagrożonych żółtą gorączką muszą zaszczepić się w placówkach do tego uprawnionych. Tylko one mają prawo do wydawania międzynarodowej książeczki szczepień. Bez wpisu w niej nie ma co marzyć o wjeździe, np. do Kamerunu. Koszt takiej szczepionki uodporniającej na febrę przez 10 lat (iniekcja min. 10 dni przed wyjazdem), to ok. 150 zł.

Wszystkie inne szczepienia (za wyjątkiem antymenigokokowego - wymaganego przez Arabię Saudyjską, cena ok. 160 zł) są już formalnie nieobowiązkowe, acz może zdarzyć się, że w tym, czy innym państwie służby graniczne będą wymagały dokumentu potwierdzającego wykonanie danego szczepienia.

Warto więc zaszczepić się na wypadek WZW A i WZW B. W pierwszym przypadku dawka kosztuje od 150 do 180 zł, w drugim – od 50 do 70 zł (w sumie min. 450 zł).

Szczepienie przeciwko błonnicy, to wydatek od 30 do 50 zł. Podobnie ceny kształtują się w przypadku szczepionki przeciwtężcowej.
Za szczepionkę przeciwko chorobie Heinego-Medina zapłacimy od 50 do 80 zł, a na wypadek duru brzusznego – od 60 do 170 zł.

Nie zaszczepimy się w Polsce przeciwko japońskiemu zapaleniu mózgu, gdyż taka szczepionka nie jest w Polsce zarejestrowana. Przeciwko tej chorobie poleca się zaszczepić wówczas, gdy planuje się długotrwały pobyt w Azji Południowo-Wschodniej i Oceanii.

Przezorny, ubezpieczony
Wyjeżdżając w strefę zagrożenia pamiętać należy o ostrożności. Nie należy jeść skorupiaków, bo grozić to może co najmniej gastrycznymi dolegliwościami; trzeba też pamiętać, że leki antymalaryczne musimy wspomagać repelentami, stosownie ubierać się itp., itd. Na beztroskę i nieostrożność szczepionek jeszcze nie wynaleziono...

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum