Brytyjscy lekarze o smutnej historii Susan Boyle z

Autor: anglia.interia.pl/Rynek Zdrowia • • 03 czerwca 2009 19:08

Lekarze kliniki, do której trafiła Susan Boyle - uczestniczka brytyjskiej wersji programu "Mam talent", oskarżają producentów show o doprowadzenie do załamania nerwowego kobiety. Ich zdaniem, faworytka programu nie została otoczona należytą opieką psychologiczną. Producenci zostaną przesłuchani przez członków urzędu, który dba o przestrzeganie telewizyjnych standardów.

Regulamin mówi bowiem wyraźnie, że osoby, które są niezrównoważone psychicznie, nie powinny być poddawane nadmiernej presji i zmuszane do występowania przed kamerami. Przez tygodnie po rewelacyjnym debiucie w konkursie Boyle była natomiast obiektem olbrzymiego zainteresowania mediów. W finale zaśpiewała przed 19 milionami widzów, a jej stan już wówczas był niepokojący - podaje portal anglia.interia.pl.

Producenci programu zapewniają, że 48-letnia gospodyni domowa ze Szkocji otoczona była opieką profesjonalistów. Przyznają jednak, że nie było wśród nich psychologów.

Po sobotnim przegranym finale programu "Mam talent" 48-letnia Susan Boyle trafiła do szpitala. Jak donosi nasz brytyjski korespondent Bogdan Frymorgen, już od pewnego czasu pojawiały się pytania o jej stan zdrowia. Oficjalnie kobieta odpoczywa po męczącym i pełnym napięcia konkursie. Z jej zdrowiem nie jest jednak najlepiej. Kłopoty zaczęły się od interwencji policji w hotelu, w którym zatrzymała się w Londynie. Powodem było jej niezrównoważone zachowanie. Brytyjka trafiła do szpitala.

Już w minioną sobotę podczas ogłaszania wyników konkursu, które transmitowane były na żywo, Susan Boyle zachowywała się dziwnie. Gratulując zwycięzcom wykonała niekontrolowany taniec i podciągała sukienkę do biodra.

48-latka stała się znana na całym świecie po rewelacyjnym wykonaniu armii z opery "Nędznicy". W finale przegrała z fenomenalną grupą tancerzy z Londynu.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum