PAP/Rynek Zdrowia | 23-02-2020 21:17

Branżę turystyczną czekają straty w związku z koronawirusem

W związku z rozprzestrzeniającą się epidemią koronawirusa branżę turystyczną czekają straty - uważa Marek Kamieński z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Agentów Turystycznych. Zastrzega jednak, że na razie nie ma jeszcze danych dot. konkretnych kwot.

Fot. Shutterstock (zdjęcie ilustracyjne)

W związku z koronawirusem Główny Inspektorat Sanitarny odradza Polakom podróżowanie nie tylko do Chin, gdzie rozpoczęła się epidemia, czy Korei Południowej, ale także m.in. do Włoch. Tam w niedzielę zmarła trzecia osoba dotknięta tą chorobą. Od 31 grudnia ub. r. do 23 lutego br. - jak podaje GIS - na świecie odnotowano prawie 2,5 tys. zgonów z tego powodu.

Marek Kamieński z zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Agentów Turystycznych nie kryje, że trwająca od kilku tygodni epidemia koronawirusa nie pozostanie bez wpływu na branżę turystyczną. -Wszelkie tego typu zdarzenia, jak katastrofa samolotu czy wirus, natychmiast odbijają się na turystyce. Taka jest niestety kolej rzeczy. To oczywiście po jakimś czasie się odbuduje, ale dzisiaj można powiedzieć, że turystyka traci, nie tylko ta wyjazdowa - mówi Kamieński PAP.

Jak zauważa, w kwietniu rozpoczną się eliminacje do XVIII konkursu chopinowskiego. - A jak pokazują dane, Chopina gra około 30 milionów Chińczyków. A dla nich konkurs chopinowski jest świętością. I krótko mówiąc, odwołali swe przyjazdy. My w Polsce oczywiście też to odczujemy, bo rezerwacje w hotelach też są anulowane, ponieważ nie latają samoloty - tłumaczy Kamieński.

Zastrzega jednocześnie, że na razie trudno mówić o jakiś konkretnych kwotach strat branży turystycznej w związku z zawieszeniem przez LOT rejsów do Chin. - Kierunek chiński jest bardzo rzadkim kierunkiem, gdzie klienci wyjeżdżają teraz. Dopiero kwiecień i maj będą tym głównym sezonem wyjazdowym - dodaje. Przyznaje też, że kłopoty mogą czekać biura podróży, organizujące wycieczki do innych państw azjatyckich.

Jeśli chodzi z kolei o Włochy, gdzie zachorowało już ponad 150 osób, to - jego zdaniem - póki co też trudno przewidzieć straty, ponieważ zimą nie jest to popularny kierunek podróży. - Teraz są to indywidualne wyjazdy klientów, nawet nie ma wycieczek objazdowych po tym kraju - mówi Kamieński. Jak dodaje, ewentualny problem może zacząć się wiosną, jeśli epidemia koronawirusa się utrzyma.

Kamieński zwraca uwagę, że najważniejszym klientem biur turystycznych są rodziny z dziećmi. - A jeśli ludzie się boją, to nie wyjeżdżają - dodaje.

Według niego o stratach mogą już mówić właściciele statków pasażerskich. - To są już miliardowe straty - ocenia ekspert.

Marta Rawicz