Bolesławiec: hejt na medyków może sprawić, że część z nich zrezygnuje z pracy

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 13 maja 2020 20:31

Jak mówi Artur Nahorecki, kierujący lekarzami w szpitalu jednoimiennym w Bolesławcu, medycy, którzy w dobie epidemii wykonują ciężką pracę i narażają swoje życie, muszą także zmagać z niechęcią społeczną. To się może skończyć jego zdaniem tak, że część osób zrezygnuje. Czuć napięcie wśród personelu.

Fot. Shutterstock

Artur Nahorecki, dyrektor do spraw medycznych stwierdza, że szpital ma stale pełne obłożenie łóżkowe. To jest mniej więcej 50-60 osób w szpitalu, z których w tej chwili ok. 20 osób jest zarażonych koronawirusem. Pozostali pacjenci rotują się w zależności od dostępności wyników, które pobierane są w kierunku zarażenia SARS-CoV-2. W momencie, gdy wynik jest ujemny, pacjenci są przekazywani do innych szpitali. W przypadku dodatniego są leczeni w placówce.

Pierwsze, co się rzuca w oczy, to cisza, gdy się wchodzi do szpitala. Do tej pory oddziały szpitalne były oddziałami tętniącymi życiem. Osoby, które spędzają dużo czasu w salach pojedynczych, bardzo to przeżywają i doskwiera im stres psychiczny związany z izolacją. W przypadku personelu uciążliwość tego codziennego kilkakrotnego i kilkugodzinnego przebywania w środkach ochrony osobistej jest bardzo obciążająca.

Jak podkreśla dyrektor Nahorecki, praca w szpitalu jest niezwykle ciężka, zarówno lekarzy jak i pielęgniarek. Dyskomfort, strach o pacjenta, ilość energii włożonej w pracę jest godna podziwu. Pielęgniarki po 12 godzinach dyżuru schodzą wykończone.

Niestety, po pierwszych aktach solidarności, akcjach „Klaskanie dla medyków” teraz zaczyna się wylewać fala hejtu, łącznie ze stwierdzeniami, że to jest wina służby zdrowia, że epidemia się pojawiła. Zdaniem dyrektora to bardzo deprymujące.

Więcej: wroclaw.wyborcza.pl

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum