"Bogowie" znów przed kamerą. Pokazali pracę lekarzy na SOR

Autor: PW • Źródło: Rynek Zdrowia02 grudnia 2021 15:32

Pokazali stres, pośpiech, zmęczenie i emocje towarzyszące lekarzom walczącym o życie pacjenta. Tomasz Kot, filmowy profesor Religa z głośnego filmu „Bogowie” ponownie stanął przed kamerą. Tym razem na prośbę lekarzy z Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.

"Bogowie" znów przed kamerą. Pokazali pracę lekarzy na SOR
Aktor Tomasz Kot podczas konferencji prasowej dot. prezentacji filmu pt. „Jestem lekarzem, jestem człowiekiem” Fot. PAP/Albert Zawada
  • Aktorzy z głośnego filmu "Bogowie" ponownie spotkali się na planie filmu o medycynie i lekarzach
  • Krótki film „Jestem lekarzem, jestem człowiekiem" ma ocieplić wizerunek lekarza. Powstał we współpracy z Okręgową Izbą Lekarską w Warszawie
  • Film był kręcony na czynnym SOR. - Widziałem wielkie błaganie w oczach ludzi i prośbę o pomoc, bo obok cierpi ojciec, matka. Poczułem to gigantyczne napięcie - mówił Tomasz Kot
  •  - Ten firm wiernie oddaje, to co dzieje się w lekarskiej głowie na dyżurze - powiedział prezes OIL Łukasz Jankowski

W siedzibie Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie w czwartek zaprezentowany został krótki film „Jestem lekarzem, jestem człowiekiem" z Tomaszem Kotem w roli głównej, jako lekarzem dyżurnym SOR. Ma służyć ważnej sprawie.

Reżyser „Bogów” Łukasz Palkowski w trzyminutowym filmie ukazuje zawodową - ludzką - perspektywę pracy lekarzy na dyżurze w szpitalu. W medyków wcielają się ci sami aktorzy, którzy wystąpili w głośnym, wielokrotnie nagradzanym obrazie Palkowskiego z 2014 roku.

Aktorzy z filmu "Bogowie" przed kamerą. Pokazali pracę lekarzy na SOR

Jak przyznał prezes OIL w Warszawie Łukasz Jankowski, przekaz zawarty w filmie ma poprawić wizerunek lekarzy, ale też ich relacje z pacjentami.

- Lekarze nie są impregnowani na emocje. Systemowe niedostatki, gnanie z dyżuru na dyżur, braki kadrowe, to problemy z którymi się zmagają. Ufamy, że pacjenci będą lepiej nas rozumieć, a to pomoże lekarzom w codziennej pracy - mówił o przesłaniu filmu Łukasz Jankowski.

Dodał, że pomysł filmu powstał w czasie, gdy lekarze dzieląc się uwagami w rozmowach w szpitalnych dyżurkach dostrzegli, że „coś dzieje się na linii lekarze - pacjenci”.

- Jest pewne niezrozumienie dla naszej pracy, ale uznaliśmy, że stoimy z pacjentami po tej samej stronie. Stąd wziął się pomysł na opowiedzenie historii, z którymi każdy z lekarzy miał do czynienia na dyżurze - mówił Jankowski.

W tej szybko opowiedzianej historii lekarskiego dyżuru są pokazane rzeczy zwyczajne, jak ogrom papierologii, niedopita kawa, kanapka, która wędruje do kosza, bo nie było czasu na jej zjedzenie. Są także rzeczy ważne: radość z uratowanego życia, wdzięczność pacjenta, ale także emocje, które towarzyszą w pracy.

- Ten firm wiernie oddaje, to co dzieje się w lekarskiej głowie na dyżurze - mówi prezes ORL w Warszawie.

Tomasz Kot: w oczach ludzi widziałem błaganie o pomoc

Scenariusz filmu bazuje na prawdziwym dyżurze. - Oczywiście konsultowaliśmy wszystko. Okazało się, że moje wyobrażenia o pracy SOR nie zawsze pokrywają się z rzeczywistością - mówił Łukasz Palkowski.

- Mam nadzieję, że moja przygoda z SOR była jednorazowa. Zwykle, jako filmowcy trafiamy na zamknięty oddział albo udostępnia nam się scenografię. Tym razem uczestniczyliśmy w życiu SOR, pracując na żywej tkance. Poczuliśmy gigantyczną odpowiedzialność i potrzebę dyscypliny, bo wokół nas byli pacjenci oczekujący pomocy.

Palkowski przyznał, że pracujący szpital jest niezwykle trudnym miejscem do robienia zdjęć filmowych.

- Wiem, że przeszkadzaliśmy w pracy. To co piszą w mediach o pracy SOR wydaje się wyolbrzymione, ale wyolbrzymione nie jest. Był moment, w którym musieliśmy przerwać zdjęcia i natychmiast oddać łóżko dla pacjenta. Potem czekaliśmy aż trochę łóżek się zwolni - powiedział Palkowski.

Jak podkreślił Tomasz Kot, także dla aktorów obecność w SOR wiązała się z emocjami.

- Byłem zasłonięty, byłem w maseczce, wyglądałem jak lekarz. Podszedł do mnie chłopak, którego potrącił samochód. Trzymał się z bólu za rękę. Powiedział: panie doktorze, gdzie ja mam iść?! Ze trzy razy ktoś próbował mnie prosić o szybszą pomoc. Widziałem wielkie błaganie w oczach tych ludzi i prośbę, bo obok cierpi ojciec matka. I parę razy poczułem to gigantyczne napięcie, które towarzyszy lekarzom - powiedział aktor.

Zdjęcia z planu filmowego Fot. Mat. prasowe OIL
Zdjęcia z planu filmowego Fot. Mat. prasowe OIL

"Pokaż, że pracujemy miliony godzin"

Kot przyznał, że teraz, podczas pracy na planie krótkiego filmu wspierającego kampanię lekarzy, sięgał do doświadczeń i wspomnień jakie towarzyszyły pracy nad filmem „Bogowie”.

- Byłem np. pod wrażeniem czasu, jaki na pracę poświęcają lekarze. Zastanawialiśmy się nad ich czasem prywatnym. Kończą dyżur, ktoś dzwoni z konsultacją... Trzeba w sobie chyba wyrobić psychiczną immunologię, żeby to wszystko przerobić - mówił.

Jak opowiadał, nim stanął na planie krótkiego filmu, w którym zdecydował się zagrać, dzwonił do znajomych lekarzy, ratowników. Grając lekarza na dyżurze, kierował się ich uwagami.

- Jeśli ten film ma na celu przybliżyć wymiar człowieczy naszej pracy, zmniejszyć frustrację po obu stronach, przekaż tylko to, że jest nas za mało i pracujemy miliony godzin - powiedziała aktorowi zaprzyjaźniona ratowniczka.

Tomasz Kot podkreślił, że praca na planie filmu "Bogowie" była czymś absolutnie wyjątkowym w jego karierze. Właśnie dlatego - jak wyznał - nie odpowiadał na propozycje reklamowe, które napłynęły do niego po sukcesie filmu.

- W tym filmie pokazaliśmy coś wyjątkowego, wartości które trzeba bardzo chronić. Dlatego odmawiałem propozycjom reklamowym nawiązującym do tego filmu - powiedział.

Zdjęcia z planu filmowego Fot. Mat. prasowe OIL
Zdjęcia z planu filmowego Fot. Mat. prasowe OIL

Kot, Głowacki, Zawierucha, Warszawski - znowu razem na planie

Ponowne spotkanie na planie z medycyną dla niego samego i pozostałych aktorów było sentymentalnym powrotem do atmosfery jaka towarzyszy pracy nad takimi zdjęciami.

W filmie nakręconym dla warszawskiej OIL pojawili się też trzej inni aktorzy znani z "Bogów": Piotr Głowacki, Rafał Zawierucha, Szymon Warszawski. - Tu nie ma wielkich scen dialogowych, ale spotkaliśmy się ponownie, bo uznaliśmy, że cel jest szczytny i zbieramy się po to, żeby zrobić coś ważnego - powiedział Tomasz Kot.

Zdaniem Łukasza Jankowskiego zawód lekarza wymaga "uczłowieczenia”. Także w tym celu tym celu powstał film.

- Pacjent miał słuchać i wykonywać zalecenia lekarza odgrodzonego fartuchem. Dzisiaj chcemy raczej widzieć lekarza jako doradcę zdrowotnego pacjenta, bardziej partnerskie relacje z pacjentem. Lekarz chce pomóc, ale też jak każdy człowiek jest obciążony emocjami. Pacjentowi łatwiej będzie zaufać lekarzowi, jeśli to zrozumie - mówił o przesłaniu filmu.

Jak powiedział Jankowski film pokazuje namiastkę życia lekarza na dyżurze: walkę o życie pacjenta, biurokrację, zaburzony rytm okołodobowy, stres towarzyszący pracy.

- W finale, widzimy zmęczonego człowieka po nieprzespanej nocy, który chce się położyć do łóżka i zasnąć w rodzinnym domu, który jeszcze ma, choć częściej jest w pracy niż z rodziną - mówił Jankowski.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum