Będzie kontrola NFZ w sprawie dyżurów prof. Maksymowicza. "Efekt szukania na mnie haków"

Autor: oprac. JJ • Źródło: wp.pl, Rynek Zdrowia20 października 2021 13:48

Wirtualna Polska w swojej publikacji zarzuciła posłowi i byłemu wiceministrowi nauki Wojciechowi Maksymowiczowi, że w czasie szpitalnych dyżurów zajmował się działalnością polityczną, co potwierdził szpital. Zdaniem prof. Maksymowicza zarzuty są efektem szukania na niego tzw. „haków”, próby zdyskredytowania jego i jego współpracowników.

Profesor Wojciech Maksymowicz był na dyżurze w szpitalu i w Sejmie w tym samym czasie? Fot. Arch. PTWP
  • Dziennikarze Wirtualnej Polski porównali wykaz szpitalnych dyżurów prof. Wojciecha Maksymowicza z jego działalnością polityczną. Jak wykazali w jedenastu przypadkach lekarz był w dwóch miejscach jednocześnie – prowadził działalność polityczną i był, przynajmniej teoretycznie, na lekarskim dyżurze w szpitalu
  • „Oczywiste jest, że w dniach pobytu w Warszawie głównie w czasie obrad Sejmu nie pracowałem w szpitalu. Po prostu w takim tygodniu zajmowałem się chorymi przez 1-2 dni a w następnym tygodniu 4 lub 5 dni” – wyjaśnia w swoim oświadczeniu prof. Maksymowicz
  • „Po raz kolejny szuka się na mnie i moich współpracowników haków. Z osobami, które rozpowszechniają takie nieprawdziwe informacje, spotkam się w sądzie” – konkluduje w swoim oświadczeniu prof. Maksymowicz.

W sejmie i na dyżurze w szpitalu. Jednocześnie

Jako przykład portal WP podaje, że kiedy 21 maja ubiegłego roku poseł Wojciech Maksymowicz przemawiał z mównicy sejmowej w imieniu koła parlamentarnego Polska 2050 (o godzinie 14:38), powinien pełnić dyżur w klinice neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Olsztynie.

WP sprawdziła godziny dyżurów Maksymowicza w okresie od listopada 2020 r. do sierpnia 2021 r. na dwóch oddziałach Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Olsztynie. 916 godzin dyżurów porównano z aktywnością polityczną lekarza.

Czytaj także: Prof. Maksymowicz pod lupą resortu zdrowia. Chodzi o działalność naukową

Dziennikarska analiza wykazała, że w wielu przypadkach prof. Maksymowicz odchodził od pacjentów, robiąc przerwę w swojej pracy, aby wziąć udział w zdalnym, sejmowym głosowaniu. Jednak w jedenastu przypadkach prof. Maksymowicz, świadczą o tym dowody przywołane przez portal, choć oficjalnie miał dyżur lekarski w szpitalu, był w zupełnie innym miejscu. Na sali sejmowej, brał udział w posiedzeniach sejmowych komisjach czy na konferencjach prasowych.

Prof. Maksymowicz się broni

Poseł Wojciech Maksymowicz wystosował do dziennikarzy oświadczenie, w którym ustosunkowuje się do stawianych mu zarzutów.

Czytaj także: Prof. Maksymowicz: w Polsce można było ograniczyć covidowe ofiary śmiertelne

„Oczywiste jest, że w dniach pobytu w Warszawie głównie w czasie obrad Sejmu nie pracowałem w szpitalu. Po prostu w takim tygodniu zajmowałem się chorymi przez 1-2 dni a w następnym tygodniu 4 lub 5 dni. Nie mówiąc o pracy w soboty i niedziele, gdy była taka potrzeba. Miałem umowę na 25 godzin tygodniowo, właśnie sam prosiłem o dwa razy mniejszą ich liczbę niż pełnoetatowo, żeby bez problemu pogodzić obowiązki szpitalne i polityczne. Z nawiązką się z tego wywiązywałem i wywiązuję, nie występując o zapłatę za nadgodziny. Było to podstawą co miesiąc wystawianych rachunków. Ich potwierdzenia dokonywali koordynatorzy klinik, w tym oddziału covidowego w okresie pandemii” – czytamy w oświadczeniu.

„Wewnętrzne szablony sprawozdawcze mają w szpitalu nazwę 'planu harmonogramu' i pewnie dlatego takie właśnie przygotowywali pracownicy administracji szpitala, którym łatwiej było napisać równo tyle samo godzin codziennie. W przypadku, gdy zauważałem nieprawidłowość zapisu, korygowałem to. Po raz kolejny szuka się na mnie i moich współpracowników haków. Z osobami, które rozpowszechniają takie nieprawdziwe informacje, spotkam się w sądzie” – dodaje prof. Maksymowicz.

Będzie kontrola NFZ

W dniu publikacji tekstu WP w sprawie działalności politycznej prof. Maksymowicza w czasie szpitalnych dyżurów, rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz zapowiedział, że Narodowy Fundusz Zdrowia "podejmuje pilną kontrolę, której zadaniem będzie zweryfikowanie możliwych nieprawidłowości".

- Niedopuszczalne jest w życiu publicznym, a w ochronie zdrowia szczególnie, potwierdzanie fikcji. W ochronie zdrowia tego typu praktyki mogą nieść negatywne konsekwencje dla zdrowia i życia pacjentów. A zadaniem szpitala i lekarza jest tego zdrowia i życia chronić. Jeżeli rzeczywiście doszło do opisywanych sytuacji, trzeba powiedzieć stanowczo, że jest to zachowanie skandaliczne – mówił Andrusiewicz.

 Czytaj także: Szpital w Wałbrzychu rozwiązał umowę z prezydentem miasta. "Doszło do naruszenia obowiązków". Roman Szełemej odpowiada

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum