Alergolog: zła wentylacja miast potęguje problem smogu

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 27 lutego 2019 09:43

Brak klinów napowietrzających powoduje zaleganie w miastach szkodliwych dla człowieka cząsteczek, szczególnie tych emitowanych przez transport drogowy - mówi PAP prof. Cezary Pałczyński, alergolog z UM w Łodzi. Dodaje, że wiążą one na swojej powierzchni np. metale ciężkie czy alergeny.

Specjaliści podkreślają znaczenie klinów napowietrzających w miastach Fot. Archiwum

Prof. Cezary Pałczyński z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi podkreślił znaczenie klinów napowietrzających w miastach, których zadaniem jest poprawienie przepływu powietrza na terenach zabudowanych.

- W latach 50. i 60. XX wieku wyjątkowo dbano o to, żeby miasta były przewietrzane. Wiązało się to z możliwością wybuchu wojny nuklearnej. Opad radioaktywny, który by wystąpił, miał być wywietrzony, dlatego zwracano na to uwagę - mówił.

W kolejnych latach - jak podkreślił - temat ulegał zapomnieniu, a korytarze zaczęły być zabudowywane. - W ten sposób miasta były o wiele słabiej przewietrzane - tłumaczył.

Alergolog zwrócił uwagę, że cząsteczki, szczególnie te emitowane przez transport drogowy, np. przez samochody z silnikami Diesla, przebywając dłużej w przestrzeni miejskiej mają więcej możliwości na związanie na swojej powierzchni innych substancji jak m.in. metali ciężkich, węglowodorów, endotoksyn bakteryjnych, wolnych alergenów.

- Taka cząsteczka, która przebywa w przestrzeni miejskiej przez dłuższy czas (...) jest o wiele bardziej szkodliwa dla człowieka, niż taka, która przebywa w niej krótko i zaraz będzie wywietrzona - tłumaczył i dodał, że należy walczyć nie tylko z emisją spalin, ale należy również pamiętać o wentylacji miast.

Druga rzecz, o której musimy pamiętać - jak zaznaczył - to przeciwdziałanie zjawisku miejskiej wyspy ciepła.

- Pomiędzy centrum miasta a przedmieściami w Polsce różnice temperatur przekraczają nawet 10 stopni, co oznacza, że miasta są przegrzewane, a reakcje chemiczne zachodzą łatwiej. Co więcej, przegrzane miasto sprzyja temu, żeby występował smog typu filadelfijskiego - mówił.

Smog filadelfijski jest nazywany także smogiem ozonowym. Ozon to alotropowa, reaktywna odmiana tlenu. Jest niebieskawym gazem o charakterystycznej woni. W naturze pełni ważną rolę ochronną, pochłaniając część promieniowania ultrafioletowego dochodzącego ze Słońca do Ziemi. Występuje również blisko Ziemi, w troposferze, gdzie powstaje podczas wyładowań elektrycznych i wskutek reakcji tlenków z organicznymi związkami węgla (pod wpływem słonecznego światła). Do powstania ozonu w takich reakcjach niezbędne są związki obecne w zanieczyszczeniach (np. w spalinach).

Jak podkreślił prof. Cezary Pałczyński wysokie stężenia ozonu przyziemnego może powodować podrażnienia dróg oddechowych, trudności w oddychaniu oraz uszkadzać płuca. - W wyniku reakcji fotochemicznych, które zachodzą w atmosferze, wytwarzają się aldehydy, w tym np. formaldehydy czy inne bardzo szkodliwe substancje, m.in. nadtlenek acetylu, azotany itd. - wymienił.

Minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński podkreślił w rozmowie z PAP, że resort pracuje nad nowymi zasadami budowania, które zapewnią m.in. korytarze napowietrzające miasta.

Kwieciński dodał, ze resort zamierza podnieść także wymogi dotyczące urbanistyki. Będzie to miało wpływ na napowietrzanie miast - ważne dla zapobiegania smogowi.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum