665 lat temu dżuma zabiła prawie co 3. mieszkańca Europy

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 31 października 2012 13:55

Przed 665 laty, w październiku 1347 r., do portu w Messynie na Sycylii dobiły genueńskie galery, na których znajdowały się osoby zarażone nieznaną wówczas chorobą. Zapoczątkowało to największą w dziejach epidemię, która do 1352 r. zabiła prawie co trzeciego Europejczyka - dżumę.

Pierwsze ślady tej choroby pojawiły się już w latach 20. XIV w. w Mongolii. Następnie zaraza przedostała się do Chin, które pustoszyła od 1331 do 1353 r. W tym samym czasie zbierała śmiertelne żniwo w Kirgizji. W 1345 r. trafiła na Krym. 

Po przybyciu do Messyny zainfekowani żeglarze umierali w cierpieniach. Mieli typowe objawy zarażenia chorobą zakaźną: złe samopoczucie, ogólne osłabienie, dreszcze, silny kaszel, wysoką gorączkę, stany zapalne, wymioty krwią, na ich ciele pojawiły się zgorzele - czarne plamy powstające na skutek obumierania tkanek (to od nich właśnie powstało określenie "czarna śmierć"). Po kilku dniach od zarażenia chory umierał. 

Czarna śmierć nie była tylko fenomenem europejskim, miała charakter pandemiczny - uśmierciła ogółem ok. 30-40 proc. muzułmanów zamieszkujących Lewant i Afrykę Północną. Trafiła m.in. do Aleksandrii, Kairu i Tunisu, powodowała śmierć w Antiochii i Damaszku.  

Ówcześni lekarze rozprzestrzenieniu się zarazy próbowali zapobiegać m.in. zalecając kropienie octem znajdujących się w ciągłym obiegu listów i monet, rozpalanie ognisk na rogach ulic, dezynfekcję osób i ich mienia za pomocą siarki. Na ulice wychodzono w profilaktycznych maskach w kształcie głowy ptaka - w ich przedniej części umieszczano wonne specyfiki, które miały chronić przed zarażeniem. 

W leczeniu skutków choroby stosowano najwymyślniejsze metody, m.in. tzw. pigułki św. Rocha (produkowane z glinki), ziele św. Jana lub czosnek. Stosowano też środki klasyczne: upust krwi, przeczyszczenia, lewatywy, napoje, środki wymiotne.

W celu zahamowania epidemii władze miast zamykały swe bramy dla zakażonych. Niechętnym okiem patrzono także na biedotę. Było jej coraz więcej, ponieważ w związku z zarazą Europę nawiedziła klęska głodu. 

Na ogół przyjmuje się, że tajemniczą zarazą, która w latach 1347-1352 zdziesiątkowała terytorium Europy była dżuma dymieniczna (innymi rodzajami tej choroby jest dżuma płucna i posocznicowa) - choroba zakaźna, którą przenosić mogły pchły żerujące na gryzoniach (w szczególności szczury z gatunku "ratus ratus") oraz wszy ludzkie. 

Dżumę dymieniczną wywołują bakterie (pałeczki) Yersinia. Najlepszymi warunkami dla ich rozwoju jest temperatura ok. 15-20 st. Celsjusza i wilgotność powietrza sięgająca 90-95 proc. Badania wykazały, że zarazek dżumy jest groźny dla człowieka przez ok. 28 miesięcy. 

Tezę mówiącą o tym, że śmiertelna choroba, która w połowie XIV stulecia pozbawiła życia miliony ludzi to dżuma dymieniczna podważyli mikrobiolodzy Christopher Duncan i Susan Scott, autorzy książki "Czarna śmierć. Epidemie w Europie od starożytności do czasów współczesnych". 

Według badaczy średniowieczna zaraza uchodząca za "pierwszego seryjnego zabójcę wszech czasów" to, przypominająca AIDS, dżuma krwotoczna. Wywoływało ją zakażenie wirusowe, a nie bakteryjne, co dodatkowo zwiększało śmiertelność zarażonych. 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum