Ta akcja już jest sukcesem: policzyli się z rakiem i chcą o tym głośno mówić

Autor: Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia • • 18 maja 2010 05:56

Wśród nich znalazły się te, które opowiedziały o swoich wygranych bataliach z nowotworem, ale i te, które chorym chciały udzielić wsparcia. Okazało się, że o raku można i trzeba rozmawiać nie tylko w kontekście zachorowań, leczenia, śmierci, ale warto pokazać, że po chorobie nowotworowej można wrócić do pełnego zdrowia i życia.

Skromnymi środkami
Pomysłodawcą kampanii jest dr Dariusz Godlewski, onkolog z Ośrodka Profilaktyki i Epidemiologii Nowotworów w Poznaniu, działający też w Fundacji Ludzie dla Ludzi. Zaobserwował, że kampanie poruszające tematykę chorób nowotworowych najczęściej sprowadzają się do alarmowaniu o ponurych statystykach lub wzywają do badań.

Jako lekarz Dariusz Godlewski spotkał się z tym, że sporo z osób, które dowiadują się, że mają chorobę nowotworową, nie podejmuje leczenia, m.in. ze strachu przed bólem i niepowodzeniem. Zamiast „straszyć” chorobą postanowił więc pokazać, że choć rak to poważna sprawa, to można z nim wygrać.

– Zainteresowanie akcją, którą przygotowaliśmy dość skromnymi środkami, przerosło nasze oczekiwania. Nie myśleliśmy, że tak wiele osób zaloguje się, aby opowiedzieć o swoich doświadczeniach i że świadectwom tym będzie towarzyszyć tak wielki entuzjazm. Efekt akcji to ponad 10 tysięcy cennych wpisów, ale to nie wszystko. Na stronę kampanii zajrzało ponad milion osób. To znaczy, że ponad milion osób zobaczyło, że nowotwór to choroba, z którą można wygrać – mówi dr Godlewski.

Zostanie portal społecznościowy

Tegoroczne liczenie zakończyło się zgodnie z planami po siedmiu dniach, 17 maja. Strona www.policzmysie.pl będzie jednak funkcjonować nadal jako portal społecznościowy adresowany do kilku grup osób, m.in. do tych, którzy pokonali tę chorobę, tych, którzy szukają informacji, bo są w trakcie leczenia lub diagnozowania oraz dla chorych i ich rodzin. Za rok na pewno znów odbędzie się akcja liczenia.

– Dla niektórych osób ten anonimowy wpis to było pokonanie pewnej bariery psychologicznej, pierwszym przyznaniem się do tego, że się przeszło i pokonało tę chorobę. Dla innych to przykład, że tylko ten, kto podejmuje walkę może czasami przegrać, ale na pewno przegra ten, kto nie podejmie walki – podkreśla onkolog.

Akcji liczenia codziennie towarzyszyły czaty ze specjalistami: chirurgii onkologicznej, chemio- i radioterapeutami, onkologami i rehabilitantami.

Obie strony otwarte na rozmowę
Na pytania internautów odpowiadała też dr Małgorzata Adamczak, psycholog kliniczny z Ośrodka Profilaktyki i Epidemiologii Nowotworów w Poznaniu.

W rozmowie z Rynkiem Zdrowia podkreśliła, że w wielu środowiskach poruszanie tematu chorób nowotworowych wciąż uchodzi za niestosowne i często pada pytanie: Dlaczego rozmawiamy o czymś tak smutnym?

– Tabu dotyczy też kontaktów z chorymi. Bardzo często nie rozmawia się z nimi z obawy, że trzeba to robić w jakiś szczególny sposób. Tymczasem jeśli na raka choruje np. koleżanka z pracy, wystarczy kilka zdań komunikatu: wiem, co się dzieje, jestem z Tobą, czy chcesz o tym porozmawiać? To sygnały świadczące o dawaniu wsparcia, otwartości na kontakt, ale jednocześnie uwalniające od obowiązku rozmowy, jeśli chora osoba nie chce tego, a może nie chcieć – wyjaśnia dr Adamczak.

Podkreśla przy tym, że do rozmowy o raku często nie są przygotowani nawet sami lekarze.

– Studia w niewielkim zakresie przygotowują lekarzy do komunikowania się z chorymi, a każdy pacjent, również ten onkologiczny, oczekuje od lekarza przede wszystkim wyczerpującej informacji, co się dzieje i co można z tym zrobić. W ten sposób chory nabiera zaufania do lekarza i znajduje w nim oparcie – zaznacza psycholog.

Szczerze i bez zadęcia
W opinii dr Małgorzaty Adamczak akcja pokazała wszystkim, że o raku można rozmawiać, że można się głośno cieszyć z wyzdrowienia, a o samych zmaganiach z chorobą mówić szczerze i bez zadęcia.

– Nie chodzi o to, by popadać w drugą skrajność i banalizować temat raka, bo to również nie jest dobre. Należy traktować go jak poważnego przeciwnika i wyzwanie do mobilizacji, do troski o siebie, po to, żeby nie ułatwiać chorobie życia – wyjaśnia dr Adamczak.

Internauci, którzy zalogowali się na stronie www.policzmysie.pl nazywali raka „skorupiakiem”, radzili, by myśleć o sobie jako o zdrowej osobie z przejściowymi problemami, wizualizować sobie kolejne szczęśliwe lata zdrowia i życia. Pisali o tym, że choroba odmieniła ich życie... na lepsze. Nauczyła cieszyć się każdym dniem, pokazała, jak ważna jest rodzina, wsparcie przyjaciół, dała siłę do podejmowania wyzwań i spełniania marzeń.

Ponad 10 tysięcy anonimowych osób dało świadectwo, że leczenie raka przynosi efekty i to długotrwałe: 20-, 30-letnie. O wygranej walce z rakiem nie boją się też mówić osoby publiczne.

Pisarka Krystyna Kofta, przyznała, że choć wiedziała, jak ważna jest profilaktyka i firmowała akcję badań swoją twarzą, sama się nie badała... Kamil Durczok, publicznie wyznał, że ma raka i prowadził programy nawet, gdy na skutek chemioterapii stracił włosy.  Irena Santor, u której raka piersi wykryto 10 lat temu, w kwietniu 2010 r. została twarzą kampanii Amazonek „Życie po mastektomii”.

Oni też policzyli się z rakiem.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum