Za chwilę co 10. osoba w wieku 65 plus będzie potrzebowała codziennego wsparcia

Autor: oprac. PG • Źródło: Rynek Zdrowia05 listopada 2021 10:24

Po roku 2030 osoby z grupy wieku 75 lat i więcej będą stanowiły ponad 10 proc. ludności Polski. Po 2035 roku wśród osób w wieku 65 plus prawie co dziesiąta będzie wymagała codziennego wsparcia - wynika z raportu „Deinstytucjonalizacja opieki długoterminowej w Polsce: cele i wyzwania”.

Liczba osób wymagających pomocy w codziennym funkcjonowaniu będzie się więc systematycznie zwiększać. Foto: Shutterstock
  • Jak powinna wyglądać opieka długoterminowa w Polsce? Jakie zmiany należy wprowadzić, by przygotować się na rosnącą liczbę osób wymagających takiej opieki? 
  • Właśnie został opublikowany raport "Deinstytucjonalizacja opieki długoterminowej w Polsce: cele i wyzwania"
  • Raport powstał na zlecenie Koalicji "Na pomoc niesamodzielnym"
  • Jego redaktorem naczelnym jest prof. dr hab. Piotr Błędowski ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie
  • O opiece długoterminowej rozmawialiśmy podczas XVII Forum Rynku Zdrowia

Opieka długoterminowa. Ile osób dziś jej potrzebuje, jakie są szacunki?

Jak wskazują twórcy raportu proces starzenia się społeczeństwa ulegnie przyspieszeniu po roku 2030, kiedy to osoby z grupy wieku 75 lat i więcej będą już stanowiły ponad 10 proc. ludności Polski. Z czego to wynika? Twórcy raportu przypominają, że wynika to z zasilania najstarszych grup wieku przez osoby urodzone w trakcie powojennego wyżu demograficznego.

Autorzy wskazują, że z punktu widzenia opieki długoterminowej należy przeanalizować szczególnie wzrost udziału i liczby osób w wieku 80 oraz 85 i więcej lat, ponieważ ze względu na zaawansowanie biologicznego starzenia się, wymagają różnego rodzaju wsparcia w codziennym funkcjonowaniu.

Część osób z tej grupy będzie wymagała niewielkiej pomocy np. przy robieniu cięższych zakupów lub większym sprzątaniu, inna część - usług pielęgnacyjnych i opiekuńczych świadczonych w środowisku miejsca zamieszkania, a jeszcze inna część - nawet usług świadczonych przez instytucje.

Jak wynika z danych przedstawionych w raporcie w połowie obecnego stulecia odsetek osób w wieku 85 plus w populacji Polski wyniesie już ponad 6 proc., a co dziesiąty mieszkaniec będzie w wieku 80 plus. I tu - jak podkreślają autorzy raportu - w rezultacie liczba osób wymagających pomocy w codziennym funkcjonowaniu będzie się więc systematycznie zwiększać. Świadczą o tym dane, z których wynika, że w 2035 roku wśród osób w wieku 65 plus prawie co dziesiąta będzie wymagała codziennego wsparcia.

Prof. Tomasz Targowski, konsultant krajowy w dziedzinie geriatrii, kierownik, Klinika i Poliklinika Geriatrii, Narodowy Instytut Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji w Warszawie podczas Forum Rynku Zdrowia odnosząc się do szacunków, ile już dziś osób w Polsce potrzebuje pomocy długoterminowej wskazywał, "że możemy przyjąć że mniej więcej tyle, ile mamy osób w naszym kraju zespołem kruchości, a to już oszacowaliśmy, bo braliśmy udział w dużych europejskich badaniach". 

- Mniej więcej 18 proc. osób w wieku 65- 70 lat i więcej cierpi na zespół kruchości, to są te osoby które najbardziej wymagają opieki długoterminowej czy to stacjonarnej czy serwowanej w innej formule. Natomiast jeśli chodzi o zakłady opiekuńczo- lecznicze to mamy w całym kraju 38 tys. łóżek i jest to absolutnie niewystarczająca liczba - wskazuje prof. Tomasz Targowski. Podkreślając jednocześnie, że prywatne domy opieki nie rozwiązują problemów, bo wielu rodzin po prostu na nie nie stać.

Opieka długoterminowa. Kto dziś zajmuje się chorymi?

Kto dziś zajmuje się chorymi? Jak wynika z aktualnych danych z usług opiekuńczych i specjalistycznych usług opiekuńczych świadczonych w ramach pomocy społecznej, korzysta obecnie rocznie około 100 tys. osób. Rodzina zatem i rodzinni opiekunowie  pozostają głównym trzonem systemu opieki w Polsce. Rodzinni opiekunowie są także źródłem wsparcia dla osób korzystających z oferty ośrodków pomocy społecznej, gdyż zazwyczaj wymiar tej pomocy jest niewystarczający do zaspokojenia wszystkich potrzeb danej. Część osób korzysta z pomocy prywatnych opiekunów lub prywatnych domów i instytucji świadczących całodobową opiekę. I jak podkreślają twórcy raportu - niektóre potrzeby zostają zapewne niezaspokojone.

Z jednej strony, zapotrzebowanie na pomoc jest duże, z drugiej - coraz częściej same osoby starsze, ich rodziny, ale także firmy działające na rynku opiekuńczym poszukują osób gotowych sprawować funkcje opiekuńcze.

Deinstytucjonalizacja w opiece długoterminowej

Raport, który został zaprezentowany przez Kolicję "Na pomoc niesamodzielnym" ma odpowiadać na potrzebę wyjaśnienia istoty procesu deinstytucjonalizacji oraz oceny wpływu deinstytucjonalizacji na opiekę domową, półstacjonarną oraz instytucjonalną. - Ważne było dla nas, aby w takim dokumencie skupić się zarówno na ukazaniu istoty deinstytucjonalizacji jak i przedstawieniu wpływu tego procesu na działalność samorządów terytorialnych, świadczeniodawców oraz kadr medycznych, bez narzucania jednak rozwiązań - podkreśla Magdalena Osińska-Kurzywilk, Prezes Zarządu Koalicji.

Prof. Piotr Błędowski, wskazuje natomiast, że "w raporcie, (...), nie opowiadamy się za przyjęciem konkretnej definicji deinstytucjonalizacji. To powinno być doprecyzowane razem z jej celem. Wydaje się jednak, że przyświecające nam przekonanie o potrzebie zmian w roli i zakresie działania instytucjonalnych i środowiskowych form wsparcia jest czytelne. Nasza filozofia deinstytucjonalizacji opiera się na konieczności zapewnienia osobie zależnej możliwości wyboru formy wsparcia. To traktujemy jako punkt wyjścia do zmian i odrzucenia jakże częstej sytuacji, w której czynnikiem decydującym o udzielaniu świadczeń jest ich podaż, dostępność, a nie faktyczne potrzeby świadczeniobiorcy".

We wnioskach i rekomendacjach prof. Błędowski podkreśla że "wydaje się, że w ramach prac nad deinstytucjonalizacją opieki długoterminowej można by było równocześnie podjąć lub przyspieszyć prace nad dwoma obszarami. Pierwszy z nich to oczywiście dyskusja i wypracowanie docelowego kształtu DI. Drugi to dokonanie swego rodzaju bilansu otwarcia, a więc inwentaryzacji dostępnych usług świadczonych w środowisku miejsca zamieszkania i w warunkach półotwartych oraz analizy ich przestrzennego rozmieszczenia. Trzeci, którego realizacja powinna nastąpić nieco później, to określenie - na podstawie rezultatów dwóch pierwszych zadań - etapów działania, kamieni milowych, jakie powinny zostać w ramach poszczególnych etapów osiągnięte oraz ustalenie harmonogramu działania i budżetu z wyróżnieniem środków pochodzących z budżetu państwa, budżetów samorządowych oraz programów krajowych i międzynarodowych". 

Podczas konferencji prasowej przedstawiciele Koalicji i twórcy raportu podkreślali, że "decydenci polityczni zdecydowanie nie powinni szukać w deinstytucjonalizacji szansy na oszczędności". Koalicja "Na pomoc niesamodzielnym" zwraca wręcz uwagę, że "jeśli faktycznie takie działanie miałoby miejsce, to należałoby je ocenić negatywnie, jako przejaw cynizmu politycznego. Oznaczałoby bowiem, że pod pozorem walki o godność osób niesamodzielnych, państwo ogranicza swoje zaangażowanie i przerzuca odpowiedzialność za ich los na rodzinę i/lub społeczność lokalną".

- W takiej sytuacji ciężar finansowy zmian byłby scedowany z instytucji publicznych na podmioty prywatne. Mało tego, rodzi to poważne zagrożenie niewłaściwą organizacją usług, co może uderzać w godność, a w skrajnym przypadku wręcz zagrażać bezpieczeństwu osób niesamodzielnych. Uzasadniona wydaje się zatem obawa, że wypaczona idea deinstytytucjonalizacji może doprowadzić do patologicznej sytuacji, w której zła opieka stacjonarna zostaje zastąpiona przez substandardową, czyli jeszcze gorszą opiekę środowiskową - zaznacza Koalicja.

Demografia wśród personelu medycznego. Sytuację ratują emerytowane pielęgniarki i lekarze

Ważnym elementem dyskusji o opiece długoterminowej w Polsce jest dyskusja o kadrach medycznych, które zajmą się pacjentami potrzebującymi takiego wsparci. I tu pojawiają się kolejne schody. 

Jak wynika z raportu Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych największy liczbowo przedział wiekowy wśród pielęgniarek to 51–60 lat, który obejmuje 83 129 pielęgniarek, co stanowi 35,8 proc. liczby zatrudnionych.  Natomiast mimo nabycia uprawnień emerytalnych ciągle pracuje w zawodzie aż 63 120 pielęgniarek. Stanowi to ponad 27 proc. ogółu zatrudnionych. Chociaż nie ma tak szczegółowych danych dotyczących lekarzy, informacje które płyną od nich - również nie napawają optymizmem.

- Za chwilę nie będzie miał kto zajmować się osobami wymagającymi opieki długoterminowej, bo medycy sami jej będą potrzebowali - mówią eksperci, z którymi rozmawialiśmy podczas Forum Rynku Zdrowia.

- Jestem psychiatrią, od 20 lat pracuję na neurologii. W psychiatrii ta sytuacja wygląda bardzo niedobrze, dramatycznie wręcz. Jeszcze niedawno średnia wieku  lekarzy psychiatrów zbliżała się do 60 lat. Gdyby nie koledzy, którzy pracują po przekroczeniu wieku emerytalnego to tak naprawdę musilibyśmy znacząco ograniczyć naszą ofertę. To jest nasz ratunek - mówi prof. Tomasz Gabryelewicz, kierownik Oddziału Alzheimerowskiego - Centralny Szpital Kliniczny MSWiA w Warszawie, prezes Polskiego Towarzystwa Alzheimerowskiego, Instytut Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej im. M. Mossakowskiego PAN. 

Czytaj także: Prof. Gabryelewicz: choroba Alzheimera może wystąpić u osób przed 65. rokiem życia

- Zatrudniam 3,2 tys. osób. To są lekarze, pielęgniarki, rehabilitanci i cała pomoc medyczna. Jeśli chodzi tylko o same pielęgniarki to mamy bardzo mało nowych osób w systemie. Mamy pielęgniarki, które są starsze od swoich pacjentów - seniorów. Gdy natomiast pytam młode osoby, które jeszcze studiują i są u mnie na praktykach, czy chciałyby pracować w zakładzie pielęgnacyjno-opiekuńczym, czy chciałyby pracować w placówce zajmującej się pacjentami wymagającymi opieki długoterminowej odpowiada cisza. Młode pielęgniarki bardziej ciągnie do szpitala, do zabiegów, a przecież pielęgniarka to jak sama nazwa wskazuje powinna być osoba, która pielęgnuje, która jest przy pacjencie, zajmuje się nim w tym trudnym i długim okresie - podkreśla Beata Drzazga, prezes zarządu, BetaMed SA.

Czytaj także: Pracowała jako pielęgniarka, dziś jest właścicielką firmy medycznej, która zatrudnia ponad 3 tys. pracowników

Czytaj także: Coraz więcej Polaków potrzebuje pomocy długoterminowej. Nie ma ani systemu, ani kadry, która im pomoże

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum