Udar mózgu? Byle nie w tym regionie. NIK: prawie połowa pacjentów nie trafia na oddział udarowy

Autor: oprac. PW • Źródło: NIK, Rynek Zdrowia09 września 2021 08:20

Na Podlasiu w 2020 r. prawie prawie połowa pacjentów z udarem była leczona poza oddziałami udarowymi. Wydłużony jest też czas w jakim chorzy trafiają na oddział udarowy. Podlaski NIK po kontroli przeprowadzonej w regionie wskazał dlaczego tak się dzieje.

Fot. archiwum/WSS w Jastrzębiu (zdj. ilustracyjne)
  • Czas w jakim po wystąpieniu udaru mózgu zostanie podjęte specjalistyczne leczenie ma decydujące znacznie dla rokowań pacjenta
  • W ciągu roku od zachorowania, w województwie podlaskim umiera od 32 do 40 proc. pacjentów po udarze
  • Na opóźnienie w leczeniu ma wpływ m.in. zbyt późne wezwanie pogotowia i konieczność transportu międzyszpitalnego, jeśli pacjent nie trafił od razu na oddział udarowy.
  • Wytyczne polskiego Towarzystwa Neurologicznego zalecają, by czas od przyjęcia na oddział udarowy do wdrożenia terapii był krótszy niż godzina. Blisko tego był szpital w Suwałkach (1:06 h). W pozostałych trzech szpitalach z oddziałami udarowymi ten czas wahał się od 1:38 do 1:48

Na oddziałach udarowych spada liczba łóżek

Jak podaje Najwyższa Izba Kontroli (NIK) w raporcie pokontrolnym, w ostatnim dziesięcioleciu liczba łóżek udarowych i ogólnoneurologicznych spadła w województwie podlaskim z 272 do 210. Jednocześnie rosła liczba osób w wieku 60 lat i więcej, potencjalnie najbardziej narażonych na udar.

Do likwidacji łóżek przyczyniły się zmiany organizacyjne w szpitalach, ale przede wszystkim wprowadzenie od 1 stycznia 2019 r. wskaźnika wynoszącego 0,6 pielęgniarki na jedno łóżko. Dyrektorzy szpitali po nieudanych próbach uzupełnienia kadry pielęgniarskiej, decydowali się na likwidację łóżek na oddziałach, aby tą normę spełnić - zauważa NIK.

Ograniczona liczba łóżek w województwie spowodowała, że prawie połowa pacjentów była leczona poza oddziałami udarowymi.

Województwo podlaskie charakteryzowało się jednym z wyższych w Polsce wskaźników śmiertelności pacjentów z udarem mózgu.

W pierwszej fazie leczenia udarów stosuje się dwie zasadnicze metody. To tromboliza i trombektomia mechaniczna. Pierwsza polega na szybkim – do 4,5 godzin po wystąpieniu objawów – podaniu dożylnie leków, które rozpuszczają zakrzepy i przywracają przepływ krwi w zamkniętym lub znacznie zwężonym naczyniu krwionośnym. Trombektomia mechaniczna to zabieg chirurgiczny polegający na usunięciu zakrzepu z naczynia. Można go przeprowadzić w ciągu 6 godzin od wystąpienia udaru.

Udar mózgu - im wcześniej wezwane pogotowie, tym lepiej

Ograniczona dostępność do leczenia na wyspecjalizowanych oddziałach i tym samym dostęp do leczenia za pomocą trombolizy i trombektomii, wpływała na wysoką śmiertelność pacjentów z udarem. W ciągu roku od zachorowania, w województwie podlaskim umiera od 32 do 40 proc. pacjentów po udarze.

Czas w jakim po wystąpieniu udaru mózgu zostanie podjęte specjalistyczne leczenie ma decydujące znacznie dla rokowań pacjenta.

Na ciężki przebieg choroby wpływa zwlekanie z wezwaniem pomocy dla pacjenta z podejrzeniem udaru mózgu. Z dokumentacji medycznej wynika, że 59,1 proc. pacjentów, u których znany był przybliżony czas wystąpienia objawów, trafiło do szpitali później niż po 3,5 godzinach od wystąpienia objawów udaru, w tym 34,1 proc. później niż 12 godzin od ich zaobserwowania. Przyczyną opóźnienia w dostępie do opieki zdrowotnej nie był późny przyjazd karetki, lecz zaniechanie wezwania karetki bądź to przez pacjentów, bądź ich bliskich lub nieznajomość objawów udaru i sposobu postępowania, gdy one wystąpią.

Jak zaznaczają inspektorzy NIK, równie ważne jest by ratownicy medyczni umieli szybko rozpoznać udar. W 2018 r. dwa szkolenia dla pracowników stacji pogotowia ratunkowego zorganizował wojewoda podlaski. Jednak ratownicy medyczni nie mają specjalistycznej wiedzy w dziedzinie neurologii czy medycyny ratunkowej, mają więc trudności z zebraniem dokładnego wywiadu, zwłaszcza w przypadku utrudnionej komunikacji z pacjentem. Czasami nie ma świadków zdarzenia lub rodzina pacjenta wprowadza ratowników w błąd.

Oddział udarowy - jeśli pacjent trafi tam od razu szanse rosną

NIK podkreśla, że prawidłowe zdiagnozowanie pacjenta na miejscu zdarzenia ma bardzo istotne znaczenie, bo nie trafi on do szpitala powiatowego na oddział wewnętrzny, a od razu na oddział udarowy. 

Jeśli pacjenci nie trafiali od razu do właściwego szpitala, ich transport do placówek specjalistycznych odbywał się w różnym tempie. Czas podstawienia załogi transportowej w przypadku niektórych pacjentów wynosił od 10 do 30 minut od zlecenia takiego transportu, ale były też przypadki 7–10-godzinnego oczekiwania. Wpływ na to miała dostępność własnych pojazdów, które mogły być zajęte transportem innego pacjenta - podano w informacji z kontroli.

Wytyczne polskiego Towarzystwa Neurologicznego zalecają, by czas od przyjęcia na oddział udarowy do wdrożenia terapii był krótszy niż godzina. Blisko tego był szpital w Suwałkach (1:06 h). W pozostałych trzech szpitalach z oddziałami udarowymi ten czas wahał się od 1:38 do 1:48.

Najwięcej pacjentów z rozpoznanym udarem mózgu przewieziono z oddziału chorób wewnętrznych do oddziału udarowego ze szpitali w Sokółce (77,8 proc.) i w Hajnówce (68,4 proc.). Najmniej zaś – ze Szpitala Ogólnego w Grajewie (ani jednego pacjenta) - czytamy w raporcie NIK.

W woj. podlaskim oddziały neurologiczne z pododdziałami udarowymi znajdowały się w trzech miastach województwa podlaskiego: Białymstoku, Suwałkach i Łomży. Południe województwa jest pozbawione takiego oddziału. Jednym z wniosków pokontrolnych przedstawionych przez NIK jest utworzenie oddziału udarowego w tej części województwa.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum