Prof. Stępień: blisko 40 proc. polskich chorych na SM korzysta w pierwszej linii leczenia z tecfidery

Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia • • 20 stycznia 2020 12:20

- Tecfidera (fumaran dimetylu) to jeden z leków dedykowanych chorym na stwardnienie rozsiane (SM), stosowany w Polsce w ramach pierwszej linii leczenia. Do refundacji wszedł w lipcu 2016 r. Obecnie tecfiderą leczonych jest blisko 40 proc. chorych pierwszoliniowych. Za terapią tym lekiem przemawiają: wysoka skuteczność, łatwość podania i dobra tolerancja - wyjaśnia prof. Adam Stępień, kierownik Kliniki Neurologii w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie.

Prof. Adam Stępień Fot. Archiwum

Rynek Zdrowia: Jakie są główne czynniki, które w Pana ocenie, decydują o tym, że terapię chorych na stwardnienie rozsiane powinniśmy rozpoczynać od tecfidery?

Prof. Adam Stępień: - Zdecydowanie pierwszym czynnikiem, który przemawia za tym lekiem, jest jego skuteczność. W grupie leków pierwszoliniowych, które oferuje nam NFZ, fumaran dimetylu jest lekiem o najwyższej sile hamowania rocznego wskaźnika rzutów i występowania zmian w obrębie ośrodkowego układu nerwowego (OUN) tzw. ognisk demielinizacyjnych. Cechuje się wyższą skutecznością kliniczną i radiologiczną. W badaniach klinicznych wykazywał ponad 56-procentową redukcję wskaźnika rzutów, 76-procentową redukcję liczby nowych/powiększających się zmian w obrazie T2-zależnym w porównaniu do grup nieleczonych. Farmaceutyk ten wpływa także bardzo mocno na hamowanie postępu niepełnosprawności, czyli na ten marker, który dla pacjenta jest najistotniejszy w odczuciu choroby.

RZ: - Redukcja wskaźnika rzutów wynosi ponad 70 proc. w porównaniu do grup nieleczonych. A jak wygląda skuteczność w porównaniu do innych leków pierwszoliniowych?

AS: - Tutaj również ta różnica jest bardzo znacząca, mianowicie sięga ona 20-30 proc. Takie wnioski płyną z badań obserwacyjnych, porejestracyjnych, przeprowadzonych w warunkach codziennej praktyki klinicznej. Warto też zaznaczyć, że pacjenci, którzy przyjmują leki iniekcyjne, takie jak interferony, są narażeni na częste kłucie. Iniekcje, w zależności od formy leku, należy wykonywać albo codzienne albo co drugi dzień albo też, jak w przypadku avonexu - raz w tygodniu.

Bez względu na częstotliwość kłucia, najistotniejszą niedogodnością jest to, że pacjent stale musi poddawać się iniekcjom. To oczywiście jest możliwe do prowadzenia, jednak po kilku, kilkunastu latach pacjenci mogą być tym po prostu zmęczeni. Dodatkowo należy pamiętać, że notoryczne kłucie niesie za sobą możliwość powikłania w postaci zmian skórnych. U pacjentów mogą występować zaczerwienienia skóry, bliznowacenia czy wreszcie atrofia tkanki podskórnej, a nawet owrzodzenia, jeżeli lek jest często podawany w jedno miejsce. Jeśli zmiany te utrzymują się dłużej, wówczas stanowią wskazanie do przestawienia chorego na lek tabletkowy, który jest po pierwsze skuteczniejszy, a po drugie wygodniejszy w dawkowaniu.

RZ: - Czy są to jedyne czynniki, które przemawiają za tym, aby pacjenci pierwszoliniowi byli kierowani na terapię tabletkową?

AS: - Przejście na leczenie tabletkami przekłada się również na tzw. adherencję, czyli zdolność pacjenta do przyjmowania leku zgodnie z zaleceniami lekarskimi. Okazuje się, że adherencja jest wyższa u pacjentów leczonych lekami tabletkowymi. Pacjenci, którzy nieregularnie przyjmują leki, czyli pomijają w ciągu miesiąca 20-30 proc. dawek leku, są nieskutecznie leczeni, co oznacza tylko tyle, że skuteczność terapeutyczna w ich wypadku zanika.

Lekarze często spotykają się z pacjentami, którzy podczas wizyt kontrolnych informują, że mają w domu kilka ampułostrzykawek, których jeszcze nie zdążyli wziąć, bo np. zapomnieli. Tacy pacjenci nie współpracują. Nie można się u nich spodziewać zahamowania postępu choroby. W tej sytuacji należy liczyć się z tym, że stan pacjenta będzie się pogarszał, mogą pojawić się rzuty, czy nowe zmiany w rezonansie magnetycznym.

RZ: - Czy tecfidera jest lekiem często przepisywanym pacjentom? Ilu chorych obecnie korzysta z tej terapii?

AS: - Fumaranem dimetylu leczonych jest ok. 415 tys. pacjentów na świecie. Także w Polsce w ostatnim czasie nastąpił istotny wzrost liczby pacjentów, którzy korzystają z tej terapii. Obecnie tecfierę przyjmuje blisko 40 proc. pacjentów pierwszoliniowych. Wydaje się, że lek ten zdominował rynek światowy. Wysoka skuteczność, łatwość podania, dobra tolerancja, to wszystko przemawia za tą terapią. Ta tendencja światowa znalazła swoje odbicie także u nas w kraju. Tecfiera jest bowiem lekiem, który przynosi korzyści zarówno chorym, jak i systemowi opieki zdrowotnej. Pacjenci przyjmujący wspomniany lek, mają mniej rzutów, a co się z tym wiąże, rzadziej trafiają do szpitala, co wpływa korzystnie na koszty leczenia.

* Wywiad został przeprowadzony podczas 8 MS Experts Meeting International

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum