Padaczka lekooporna to w kosztach NFZ i ZUS prawie 450 mln zł. "Klinicystom trzeba dostarczyć skutecznych narzędzi"

Autor: Iwona Bączek • Źródło: Rynek Zdrowia30 listopada 2022 15:14

W przypadku padaczki koszty pośrednie przewyższają koszty medyczne, które - jak wynika z analiz - stanowią mniej niż 50 proc. Istnieje zatem przestrzeń, którą moglibyśmy umiejętnie zagospodarować poprzez optymalizację procesu diagnostyki i leczenia pacjentów - mówi dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Padaczka lekooporna to w kosztach NFZ i ZUS prawie 450 mln zł. "Klinicystom trzeba dostarczyć skutecznych narzędzi"
Koszty pośrednie padaczki przewyższają koszty medyczne Fot. Shutterstock
  • W przypadku padaczki wskaźnik chorobowości kształtował się w 2019 r. na poziomie ponad 182 tys. osób, przy czym ponad 40 proc. spośród nich nie przekroczyła jeszcze 50. roku życia, a 30 proc. - 65. roku życia - mówi dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka
  • Padaczka jest również przyczyną przedwczesnych zgonów. 40 proc. osób, które utraciły z jej powodu życie, zmarło przed ukończeniem 50. lat, a znaczący procent - przed ukończeniem 65. lat. To pokazuje, że choroba ta generuje istotne koszty społeczne - wskazuje
  • Jeśli chodzi o wydatki NFZ związane z padaczką, jest to kwota 172 mln zł. Wydatki ZUS znacząco przekraczają natomiast te ponoszone przez ubezpieczyciela zdrowotnego, sięgając 265 mln zł - zaznacza
  • Celem, który powinien nam przyświecać na kolejne lata, jest zmniejszenie udziału rent i umożliwienie pracy pacjentom z padaczką, poprzez dobrą kontrolę choroby - wyjaśnia
  • W tym celu niezbędne jest dostarczenie klinicystom wszystkich możliwych narzędzi o udowodnionej skuteczności, które mogłyby odwrócić te niekorzystne tendencje - dodaje

Choroba dotyka ludzi młodych. "To generuje koszty społeczne"

- Jakimi danymi na temat padaczki lekoopornej dysponujemy obecnie? Warto przypomnieć, że są one również podstawą do podejmowania decyzji w polityce zdrowotnej państwa - mówiła dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Neurologicznych poświęconego padaczce lekoopornej.

Jak wskazywała, kluczowe wskaźniki epidemiologiczne dotyczą padaczki, stanów padaczkowych, czy obciążenia rodzinnego padaczką i innymi chorobami układu nerwowego. Na podstawie takiej metodologii wskaźnik chorobowości kształtował się w 2019 r. na poziomie ponad 182 tys. osób, przy czym ponad 40 proc. spośród nich nie przekroczyła jeszcze 50. roku życia, a 30 proc. - 65. roku życia.

- To pokazuje, że choroba ta dotyka ludzi młodych - jest diagnozowana we wczesnej fazie życia i towarzyszy choremu przez jego kolejne cykle - zaznaczyła ekspertka.

Dodała, że zapadalność na padaczkę w 2019 r. osiągnęła blisko 15 tys. osób, a rozkład wiekowy był podobny do tego obserwowanego we wskaźniku chorobowości.

- Padaczka jest również przyczyną przedwczesnych zgonów. 40 proc. osób, które utraciły z jej powodu życie, zmarło przed ukończeniem 50. lat, a znaczący procent - przed ukończeniem 65. lat. Już sam ten fakt pokazuje, że choroba ta generuje istotne koszty społeczne - zauważyła dr Gałązka-Sobotka.

"Organizacja systemu opieki nie jest wyzwaniem. Jest nim zróżnicowanie w dostępności"

Jak mówiła, w statystykach często pojawia się liczba 300 tys. chorych. Takie dane publikuje również NFZ w swoim raporcie poświęconym padaczce. Rzecz w tym, że nie są to chorzy identyfikowani jako indywidualne numery PESEL, ale pacjenci korzystający z różnego rodzaju świadczeń w systemie ubezpieczenia publicznego. Udzielana jest im opieka zarówno na poziomie POZ, AOS, ratownictwa medycznego, czy lecznictwa szpitalnego.

- Ścieżka takiego pacjenta prowadzi przez wszystkie te poziomy, ale indywidualnych numerów PESEL jest w statystykach ok. 182 tys. Pacjenci ze stanami padaczkowymi, czy z padaczką, są w większości przypadków zabezpieczeni na poziomie POZ i Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej, zatem w ich przypadku system opieki jest zorientowany na lecznictwo otwarte. Oznacza to, że przebudowa modelu opieki nie jest tu największym wyzwaniem, ponieważ chorzy trafiają do systemu, który jest dla nas docelowy. Chodzi o poprowadzenie diagnostyki i leczenia w taki sposób, aby minimalizować rolę hospitalizacji - wyjaśniła dr Gałązka-Sobotka.

W jej ocenie wyzwaniem jest natomiast zróżnicowanie w dostępności do opieki pomiędzy województwami.

- Ta kwestia powinna być polem do dyskusji, czy organizacja opieki zdrowotnej faktycznie zabezpiecza wszystkich pacjentów chorych na padaczkę bez względu na miejsce zamieszkania - czy dostęp do poradni neurologicznych jest rzeczywiście równy i gwarantuje osiągnięcie porównywalnych efektów terapeutycznych. Podstawą do takiej analizy powinny być rejestry medyczne, którą umożliwią również ocenę efektywności podejmowanych interwencji - podkreślała.

"Koszty pośrednie są znacznie wyższe niż medyczne"

Odniosła się również do perspektywy ekonomicznej tej choroby.

- Z danych opublikowanych w 2022 r. wynika, że jeśli chodzi o relację pomiędzy kosztami bezpośrednimi, medycznymi, a kosztami pośrednimi, należy szybko podjąć działania. Widzimy, że to nie koszty medyczne, ale pośrednie stanowią większość kosztów choroby - bezpośrednie koszty medyczne stanowią w tych analizach mniej niż 50 proc. Istnieje zatem przestrzeń, którą moglibyśmy umiejętnie zagospodarować poprzez optymalizację procesu diagnostyki i leczenia pacjentów - zauważyła ekspertka.

- Podobne zjawisko analizowaliśmy wcześniej, gdy przyglądaliśmy się kosztom stwardnienia rozsianego w Polsce. Okazało się, że długoterminowa i konsekwentna polityka Ministerstwa Zdrowia w zakresie opieki nad tymi chorymi ograniczyła koszty pośrednie, w tym koszty ZUS związane z niezdolnością do pracy, które przedtem znacząco rosły - mówiła.

Zwróciła uwagę, że jeśli chodzi o wydatki NFZ związane z padaczką, jest to kwota 172 mln zł. Wydatki ZUS znacząco przekraczają natomiast te ponoszone przez ubezpieczyciela zdrowotnego, sięgając 265 mln zł.

- Dlatego polityka zdrowotna powinna być zorientowana na bardzo konkretne cele. Gdy przyjrzymy się szczegółowym źródłom wydatków ZUS widać, że padaczka nadal powoduje długoterminowe wykluczenie chorych z rynku pracy. Takie samo zjawisko obserwowaliśmy kiedyś ze stwardnieniem rozsianym. Obecnie celem, który powinien nam przyświecać na kolejne lata, jest zmniejszenie udziału rent i umożliwienie pracy pacjentom z padaczką, poprzez dobrą kontrolę choroby - wskazywała dr Gałązka-Sobotka.

- W tym celu niezbędne jest dostarczenie klinicystom wszystkich możliwych narzędzi o udowodnionej skuteczności, które mogłyby odwrócić te niekorzystne tendencje. Nie leży to wyłącznie w interesie systemu opieki zdrowotnej, ale w interesie całego państwa. Tym bardziej, że koszty utraty produktywności z powodu padaczki szacowane są w ciągu jednego roku budżetowego na poziomie od 800 mln zł do nawet 1,5 mld zł - podkreśliła ekspertka.




Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum