Neurologia w Polsce ma swoją strategię. "Model opieki musi odpowiadać wyzwaniom"

Autor: Iwona Bączek • Źródło: Rynek Zdrowia01 listopada 2021 05:58

25 proc. osób doznaje zburzeń neurologicznych w trakcie swojego życia, a to oznacza, że model opieki neurologicznej musi odpowiadać aktualnym wyzwaniom - mówi prof. Konrad Rejdak.

Eksperci dyskutowali o problemach polskiej neurologii Fot. PTWP
  • Podczas sesji "Neurologia w Polsce ma swoją strategię" w ramach XVII Forum Rynku Zdrowia eksperci rozmawiali o problemach polskiej neurologii
  • Strategia dla neurologii jest długoterminowym planem działania, które ma doprowadzić do poprawy jakości świadczeń w tym obszarze - mówiła dr Gałązka-Sobotka
  • Konieczne jest stworzenie narzędzia opisującego ilościowo jakość opieki udarowej - wskazywał prof. Karaszewski
  • Bez kadry nie zrealizujemy naszych wizji rozwojowych - zaznaczył prof. Sławek
  • Zmienia się strategia leczenia SM. Musi to dotyczyć także polskich pacjentów - wyjaśniał prof. Selmaj
  • W najbliższej przyszłości dużo będziemy mówić o chorobie Alzheimera - podkreślał prof. Rejdak

- Udało się wypracować ważny dokument - strategię dla neurologii - która ma nas przygotować do potrzeb związanych m.in. ze starzeniem się społeczeństwa. Uwzględniliśmy w nim na początek sześć głównych obszarów tematycznych, na których będziemy się koncentrować: udary, chorobę Alzheimera, stwardnienie rozsiane, chorobę Parkinsona, ból, w szczególności migrenowy oraz padaczkę - mówił prof. Konrad Rejdak, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii UM w Lublinie, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego podczas sesji "Neurologia w Polsce ma swoją strategię" w ramach XVII Forum Rynku Zdrowia.

- Warto pamiętać, że ok. 25 proc. osób doznaje zburzeń neurologicznych w trakcie swojego życia, a to oznacza, że model opieki musi odpowiadać aktualnym wyzwaniom. Żaden szpital specjalistyczny nie obejdzie się bez konsultacji neurologicznych. To pokazuje skalę naszej pracy i odpowiedzialności - dodał ekspert.

"Neurologia potrzebuje inwestycji"

Dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego wyjaśniała, że strategia dla neurologii jest długoterminowym planem działania, które ma doprowadzić do poprawy jakości świadczeń w tym obszarze, a co za tym idzie, do poprawy wyników leczenia i doświadczeń pacjentów, związanych z korzystaniem z systemu opieki zdrowotnej.

- Chodzi także o jak najbardziej efektywne wykorzystanie zasobów, w tym tych najbardziej krytycznych - zasobów ludzkich. Niezbędne są zatem inwestycje w kadry, ale także w organizację opieki, nowoczesne technologie oraz w poprawę jakości, edukację i profilaktykę. Należy dodać, że to, co mobilizuje do zajęcia się neurologią, to fakt, że mówimy o grupie ponad 5 mln chorych, w dodatku bardzo zróżnicowanej - podkreślała.

Udary mózgu. "Musimy się oprzeć na miernikach"

- Co poprawia rokowania pacjenta po udarze mózgu? Zacznijmy od oddziałów udarowych. Wydaje się, że ich liczba jest w Polsce wystarczająca. Zakładamy, opierając się na badaniach przeprowadzonych w innych krajach, że realizują one wszystkie niezbędne procedury i w związku z tym istotnie statystycznie poprawiają się rokowania pacjenta - mówił prof. Bartosz Karaszewski, kierownik Katedry Neurologii GUMed, ordynator Kliniki Neurologii Dorosłych UCK w Gdańsku.

- Czy na pewno tak jest? W większości przypadków tak, ale nie wiemy tego na pewno. Aby tę wiedzę pozyskać musimy się oprzeć na miernikach, pamiętając, że istnieje kilkanaście czynników, które odpowiadają za to, czy hospitalizacja pacjenta w oddziale udarowym wiąże się z lepszym rokowaniem. Tę przestrzeń musimy zagospodarować i opisać. Inną taką przestrzenią jest tromboliza, a kolejną trombektomia mechaniczna - zaznaczył neurolog.

- Wiele istotnych elementów nie jest u nas opomiarowanych, konieczne jest zatem stworzenie narzędzia opisującego ilościowo jakość opieki udarowej. To pierwszy etap projektu tzw. Białej Księgi, który musimy zrealizować, aby docelowo móc stworzyć system koordynowanej opieki nad pacjentami z udarami mózgu - przekonywał.

Udary wysoko na liście priorytetów. "Stawka jest wysoka"

- Na naszej liście zmian udary mają numer pierwszy, ponieważ grożą one utratą życia. Naszym celem jest uchronienie pacjentów zarówno przed tym, jak i przed trwałym inwalidztwem. Stawka jest zatem bardzo wysoka. Jesteśmy na dobrej drodze, jeśli chodzi o poprawę jakości, ale nie jest ona jeszcze mierzona w pełnym wymiarze. Należy precyzyjnie określić cel, a następnie podać mierniki - podkreślała Małgorzata Gałązka-Sobotka.

- Skoro zmierzamy do wzmocnienia kompleksowości i koordynacji opieki nad pacjentami z udarem mózgu i do wzmacniania regionalnych sieci udarowych,  potrzebny jest system monitorowania wskaźników mówiących o efektywności zarządzania strukturą i efektywności procesów. Będzie on prowadził do wzrostu skuteczności opieki, bezpieczeństwa pacjenta, lepszego wykorzystania zasobów i niwelowania różnic pomiędzy regionami - oceniła ekspertka.

"Bez kadry nie zrealizujemy naszych wizji rozwojowych"

Jak mówił prof. Jarosław Sławek, kierownik Oddziału Neurologicznego i Udarowego Szpitala św. Wojciecha w Gdańsku, były prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, strategia dla neurologii bardzo dobrze pokazuje kierunek zmian, jakie nas czekają, w zakresie lepszej opieki nad pacjentami neurologicznymi.

- Warto przypomnieć, że opieka odbywa się w szpitalach, które przeżywają obecnie ogromny kryzys kadrowy, co wydaje się być jednym z największych wyzwań. W okolicach Gdańska kilka oddziałów udarowych jest z tego powodu zamkniętych, co odbija się na obłożeniu działających jednostek. Wypada tylko mieć nadzieję, że znajdą się środki na zatrzymanie lekarzy i pielęgniarek w szpitalach, bo bez ludzi nie zrealizujemy nawet najlepszych wizji rozwojowych w zakresie leczenia udarów mózgu - podkreślał prof. Sławek.

Stwardnienie rozsiane. "Jest problem z dostępem do leków o wysokiej skuteczności"

Prof. Krzysztof Selmaj, kierownik Katedry Neurologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie wskazywał, że jeśli chodzi o stwardnienie rozsiane, potrzebujemy strategii, aby polscy pacjenci mogli korzystać z ogromnego postępu, jaki dokonał się w leczeniu SM w ostatnich dwóch dekadach.

- Obecnie mamy w Polsce dwa programy dla tych chorych - podstawowy, leków pierwszoliniowych oraz program leków drugoliniowych, stosowanych po niepowodzeniu terapii podstawowej. Opieramy się zatem na eskalacyjnej strategii leczenia. Dostęp do diagnostyki SM oraz do terapii pierwszej linii jest w Polsce dobry. Zasadniczym problemem jest natomiast dostęp do leków o wysokiej skuteczności - wyjaśniał ekspert.

- Mogą z nich korzystać w drugiej linii leczenia tylko ci, którzy nie osiągnęli korzyści z leczenia podstawowego, co oznacza, że ich stan się pogarsza, np. przestają samodzielnie chodzić. Dodatkowo w polskich warunkach pacjent, który ubiega się o leczenie drugiej linii, musi być znacznie bardziej chory, niż wymagają tego zapisy rejestracyjne leku. To bardzo niekorzystna sytuacja - zaznaczył prof. Selmaj.

"Zmienia się strategia leczenia SM"

- Strategia eskalacyjna, akceptowana na świecie jeszcze kilka lat temu, obecnie ulega zmianie. Obecnie nie ma już obaw, co potwierdziły wyniki badań, że leki wysokiej skuteczności mogą dawać więcej objawów niepożądanych niż leki podstawowe. Okazało się także, iż leki wysokiej skuteczności wpływają na parametry kliniczne do trzech razy lepiej, niż leki podstawowe, co stanowi różnicę dwóch klas - ocenił profesor.

- Dlatego coraz częściej nie czeka się z ich podaniem na pogorszenie się stanu zdrowia pacjenta, tylko podaje się je od razu w pierwszej linii. Celem jest niedopuszczenie do rozwoju niepełnosprawności - wyjaśnił.

- W Polsce z zastosowaniem nowej strategii leczenia SM będziemy mieli  problem, niemniej podjęte już zostały działania, aby leki o wysokiej skuteczności przenieść do programu pierwszoliniowego. Byłaby to prawdziwa rewolucja - zauważył.

"Mamy dużą grupę chorych ze znacznym stopniem niepełnosprawności"

- W Polsce jest ok. 55 tys. pacjentów z SM, rocznie diagnozowanych jest ok. 2 tys. osób. Niestety, wieloletnie opóźnienia we wdrażaniu nowych terapii spowodowały, że istnieje duża grupa chorych ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Nie możemy popełnić tego błędu po raz kolejny - mówił prof. Rejdak.

- SM jest również chorobą, której efektywność organizacyjną moglibyśmy mierzyć parametrem czasu od pierwszych objawów do postawienia diagnozy i do rozpoczęcia leczenia. To punkty kontrolne, w których moglibyśmy sprawdzać, czy uzyskujemy poprawę - dodała Małgorzata Gałązka-Sobotka.

- Musimy również podkreślać rolę całego systemu. Chodzi o czujność lekarza rodzinnego, który powinien zareagować na pierwsze objawy stwardnienia rozsianego i szybko skierować pacjenta do poradni neurologicznej. Rekomendujemy, aby każdy pacjent pierwszorazowy trafił do tzw. centrum kompetencji - centrum diagnostyki i leczenia SM - aby tam finalnie zostało potwierdzone rozpoznanie i został zaproponowany najbardziej optymalny plan leczenia - wyjaśniła.

Choroba Alzheimera. "W najbliższej przyszłości będziemy o niej dużo mówić"

Prof. Piotr Janik z Katedry i Kliniki Neurologii WUM mówił o dostępie polskich pacjentów do diagnostyki w chorobach neurodegeneracyjnych.

- Mamy badania oceniające strukturę mózgu, takie jak tomografia komputerowa, czy rezonans magnetyczny, badania oceniające metabolizm mózgu, czy badanie płynu rdzeniowo-mózgowego. Dostępność do tych badań jest różna. W przypadku tomografii, czy rezonansu - duża, w przypadku badania płynu rdzeniowo-mózgowego - niewielka - zaznaczył.

- Uzupełnieniem tych badań są dwa nowoczesne badania z zakresu medycyny nuklearnej, jednak ich potencjał nie jest u nas wykorzystany w diagnostyce chorób otępiennych, ponieważ nie płaci za nie NFZ - wskazywał.

- W najbliższej przyszłości dużo będziemy mówić o chorobie Alzheimera, głównie ze względu na starzenie się społeczeństwa, bo głównym czynnikiem ryzyka jest tu wiek. Może ona trwać latami, podobnie jak proces przedkliniczny, w którym zmiany patologiczne w mózgu rozpoczynają się na długo przed wystąpieniem objawów choroby - mówił prof. Rejdak.

- Powinniśmy zachęcać lekarzy rodzinnych do wprowadzenia prostych testów psychologicznych, które mogą ocenić pamięć. To wystandaryzowane narzędzia, najtańsze z możliwych - dodał.

Diagnostyka i leczenie Alzheimera. "Proponujemy system"

- Jako neurolodzy proponujemy stworzenie systemu krótkiej diagnostyki przyszpitalnej - diagnostyka obrazowa, punkcja lędźwiowa oraz testy psychologiczne. Wszystko to powinno się odbyć bardzo szybko, ponieważ przebywanie w szpitalu jest dla tych pacjentów bardzo niekorzystne. Pamiętajmy też, że słabym punktem polskiego systemu jest neuropsychologia. Mamy bardzo mało poradni i słaby dostęp do procedur. Ten zakres wymaga zatem rozwinięcia - przekonywał prof. Rejdak.

- Konieczne będzie następnie zaplanowanie dalszego postępowania. Jeden lek, przeciwciało monoklonalne, jest już zarejestrowany w USA i czeka na rejestrację w Europie. To daje nadzieję, że także w chorobie Alzheimera czeka nas podobna rewolucja, jak np. w SM, jeśli chodzi o możliwości leczenia.
Konieczne są też rozwiązania dotyczące długoterminowej opieki nad chorymi - zaznaczył.

- Nasz system nie jest obecnie w ogóle przygotowany do zmierzenia się z problemem choroby Alzheimera. Konieczne jest tworzenie centrów, które będą nie tylko prowadziły diagnostykę, ale także kompleksową opiekę nad tymi chorymi - argumentował prof. Sławek.

"Oczekujemy Narodowego Planu Alzheimerowskiego"

Zbigniew Tomczak, przewodniczący Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera podkreślał, że potrzebny jest szybki dostęp do diagnozy za pośrednictwem lekarza rodzinnego.

- To pierwsza bariera, bo objawy podawane przez chorych, czy ich rodziny bywają lekceważone. Jeśli jednak pacjent zdobędzie już skierowanie do poradni neurologicznej, a następnie termin wizyty i konsultację specjalisty, można uznać, że jest właściwie zaopiekowany - ocenił.

- Tyle, że choroba będzie trwała przez wiele lat, a opiekun chorego powinien mieć na nią plan. Powinno go mieć także państwo, dlatego oczekujemy Narodowego Planu Alzheimerowskiego. Jako jeden z ostatnich krajów europejskich tego Planu nadal nie mamy. Pozwoliłby on na usystematyzowanie procesu leczenia trwającego przez kilkanaście lub więcej lat, powinien także uwzględnić potrzeby opiekunów osób chorych. Pamiętajmy, że w polskich warunkach 95 proc. pacjentów alzheimerowskich przebywa w domu - mówił Zbigniew Tomczak.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum