Neurolodzy oczekują usprawnienia finansowania obsługi programów lekowych w SM

Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia • • 07 maja 2019 08:01

- Ryczałtowe finansowanie obsługi programów lekowych w stwardnieniu rozsianym (SM) oraz likwidacja trudności wynikających z niektórych przepisów programu lekowego np. ograniczenia czasowego (do 60 dni) ważności badania rezonansowego dla tych pacjentów, to zmiany na które czekają zarówno chorzy, jak i lekarze - twierdzą neurolodzy.

Neurolodzy oczekują usprawnienia finansowania obsługi programów lekowych w SM
Neurologom zależy na tym aby płatnik płacił za obsługę programu ryczałtowo. Fot. archiwum

Dyrektor Departamentu Gospodarki Lekami w NFZ, Iwona Kasprzak przekonuje, że jest szansa na uwzględnienie tych postulatów i obiecuje, że rozwiązanie to zostanie przedstawione prezesowi Narodowego Funduszu Zdrowia, Andrzejowi Jacynie. - Nasze programy lekowe konsultowane są co dwa miesiące. Wówczas bardzo wnikliwie przyglądamy się każdej takiej uwadze. Teraz ocenimy te zgłaszane przez neurologów - podkreśla dyr. Kasprzak.

Sposób finansowania blokuje dostęp do programów
Zdaniem prof. Aliny Kułakowskiej z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, jeśli programy lekowe mają sprawnie funkcjonować i się rozwijać to ich obsługa wymaga reorganizacji i musi być godziwie wynagradzana.

- Dziś obsługa programów lekowych jest bardzo absorbująca a korzyści finansowe z niej płynące dla szpitala są bardzo małe. To sprawia, że ośrodki przestają być wydolne i nie są w stanie przyjmować kolejnych pacjentów, czekających w kolejkach - podkreśla prof. Kułakowska.

Podobnego zdania jest prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego prof. Konrad Rejdak, który przekonuje, że przy obecnym sposobie finansowania programów lekowych są one nieatrakcyjne dla szpitala.

- Ośrodek bierze na siebie opiekę nad grupą pacjentów z SM. W przypadku naszej kliniki jest to 400 osób w programie lekowym. W jego obsługę zaangażowanych jest trzech lekarzy - neurologów, którzy z tego tytułu nie otrzymują żadnego wynagrodzenia. Wykonują tę pracę w ramach swoich godzin, dzieląc czas pomiędzy oddział a poradnię. Dyrekcja szpitala nie jest z tego zadowolona i nie jest zainteresowana prowadzeniem programów lekowych - podkreśla prof. Rejdak.

Prof. Kułakowska wyjaśnia: - Obecnie w programie lekowym dla chorych na SM ryczałt jest zapewniony jedynie na badania diagnostyczne, natomiast jeśli chodzi o obsługę programów lekowych to na pacjenta jest przeznaczona maksymalna kwota roczna w wysokości 1248 zł. Szpital otrzyma ją w całości tylko wówczas, gdy pacjent "zaliczy" dwanaście wizyt w ramach programu.

Ryczałt nie obciążyłby budżetu NFZ
Jednocześnie prof. Kułakowska wyjaśnia, że jedna wizyta chorego to koszt 108,16 zł. Jeśli chory odbędzie cztery wizyty w roku to NFZ zapłaci placówce za obsługę tego pacjenta w programie tylko 432,64 zł.

- Przy kwocie 1248 zł może się ten program lekowy spiąć, przy mniejszej sumie już nie. Dlatego neurologom zależy na tym aby płatnik płacił za obsługę programu ryczałtowo. Postulujemy aby w programie lekowym znalazł się zapis, że szpital otrzyma raz na kwartał pewną określoną kwotę na pacjenta, niezależnie od tego ile ten wizyt odbędzie. Takie rozwiązanie bardzo ułatwiłoby pracę neurologom, a z tego powodu na pewno nie wzrosłyby koszty dla płatnika - zapewnia.

Prof. Rejdak dodaje, że dzięki takiemu rozwiązaniu pacjent byłby przyjęty tylko wówczas, gdyby tego potrzebował a nie koniecznie raz na miesiąc.

- Są chorzy, którym wystarczy, że pojawią się w szpitalu, na wizycie, co trzy miesiące. Inni muszą odbywać wizyty znacznie częściej. To lekarz decydowałby, z jaką częstotliwością pacjent musi stawiać się w poradni - wyjaśnia prof. Rejdak.

Trwa dyskusja
Dyskutowany pomysł "ryczałt za obsługę programu" to rozwiązanie, które mogłoby być wprowadzone przez NFZ poprzez uwzględnienie dodatkowego świadczenia w Katalogu Świadczeń dedykowanego programowi "Leczenie stwardnienia rozsianego", jak to miało miejsce w przypadku innych programów, np. dla AMD.

Obecnie, dla większości terapii w SM realizowanych w ramach programów lekowych wymagane jest monitorowanie pacjenta raz na 3 miesiące, jednak pacjent musi pojawiać się na wizyty kontrolne i pobranie leku raz na miesiąc. W związku z tym środowisko neurologów SM postuluje przyjmowanie pacjenta raz na 3 miesiące, w trybie ambulatoryjnym, jako suma dotychczasowych przyjęć comiesięcznych (108,16zł x 3 = 324,48 zł).

Takie rozwiązanie - argumentują neurolodzy - przyniosłoby wiele korzyści dla wszystkich uczestników procesu. Pozwoliłoby rozładować kolejki pacjentów oczekujących na włączenie do leczenia SM, bo uwolniłoby zasoby czasowe lekarzy. Zdjęłoby presję nakładaną przez dyrektorów szpitali na przyjmowanie pacjentów co miesiąc tylko z powodów rozliczeniowych. Odciążyłoby apteki szpitalne, ograniczając wydawanie leków dla chorych na SM do czterech razy w roku (zamiast dwunastu obecnie).

Rozwiązanie zmniejszyłoby też obciążenia biurokratyczne szpitali (w skali Polski rozliczanie świadczeń u ponad 15 tys. pacjentów leczonych na SM) zmniejszając liczbę wprowadzanych danych sprawozdawczych do czterech razy w roku, a nie 12-13 razy dla każdego pacjenta. Zmiana ta nie powodowałaby wzrostu nakładów w stosunku do obecnych umów zawartych ze świadczeniodawcami.

Propozycja ta spotkała się z przychylną reakcją przedstawicieli Narodowego Funduszu Zdrowia, zarówno dyr. Kasprzak, jak i Andrzeja Śliwczyńskiego, zastępcy dyrektora Departamentu Analiz i Strategii NFZ, którzy zapewnili, że przyjrzą się tej propozycji i przedyskutują ewentualne zmiany.

Uelastycznienie terminów ważności badań
Eksperci zwracają też uwagę na opóźnienia w diagnozowaniu pacjentów. W ocenie neurologów wynikają one z różnych przyczyn. Wśród niech wymienili dużą heterogenność choroby, która manifestuje się różnymi objawami.

- Jeżeli objawy są typowe dla obrazu choroby wówczas diagnozę można postawić szybko. Jednak, niektórzy pacjenci uskarżają się na przewlekłe zmęczenie czy nieukładowe zawroty głowy, co utrudnia rozpoznanie - podkreśla prof. Kułakowska. Zaznacza też, że na wydłużającą się diagnostykę mają wpływ także kolejki do neurologa, które np. w woj. w podlaskim wynoszą średnio 150 dni, czy też do badań rezonansem magnetycznym.

Dyr. Śliwczyński zapewnia, że sytuacja to powinna ulec poprawie za sprawą uwolnienia limitów w badaniach diagnostycznych przy użyciu rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej. Taką zmianę zapowiedział 4 marca minister zdrowia Łukasz Szumowski. Finansowanie tych badań bez limitów odbywa się od kwietnia 2019 r.

Z kolei prof. Rejdak dodaje, że nie bez znaczenia są stare kryteria diagnostyczne, które utrzymują się Polsce w programach lekowych. Wciąż kwalifikujemy chorych na SM do programów lekowych według kryteriów z 2010 r., podczas gdy zostały one zmienione w 2017 r. i różnią się znacznie między sobą.

- Zależy nam na tym aby nie dochodziło do sytuacji, kiedy zgodnie z kryteriami z 2017 r. u chorego rozpoznajemy SM, ale już według obowiązujących u nas kryteriów z 2010 roku, nie można postawić rozpoznania - zaznacza prof. Rejdak.

Prof. Kułakowska zapewnia, że kryteria te zostaną wkrótce uaktualnione. Tomasz Połeć, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego, podkreśla natomiast, że konieczne są pilne zmiany w zakresie wymogów kwalifikacyjnych do programu. Chodzi tutaj o niezbędne do tego wyniki badania rezonansem magnetycznym.

- Dziś zgodnie z zapisami są one ważne jedynie 60 dni. Tymczasem pacjent bardzo często czeka w kolejce do lekarza dłużej, a jeśli jeszcze do tego np. zachoruje i termin zostanie przesunięty wówczas wykonane badanie traci ważność. Chory musi od nowa poddać się badaniu rezonansem i znów trafić do kolejki. To jest marnotrastwo, i czasu, i pieniędzy - apeluje Połeć.

Dyr. Kasprzak i w tej kwestii zapewnia, że jest wola do zmiany. W odpowiedzi prof. Kułakowska sugeruje, że dobrym rozwiązaniem byłoby, gdyby zgodnie z nowym zapisem rezonans magnetyczny uzyskał ważność 90 dni a w przypadkach uzasadnionych, lekarz mógł przedłużyć ważność tego badania do maksymalnie pół roku.

Jednocześnie prof. Kułakowska dodaje, że ważne jest też aby badania rezonansowe wykonywane w ramach leczenia pacjentów, nie musiały być obligatoryjnie przeprowadzane z kontrastem, tak jak to ma miejsce teraz.

Zgodnie bowiem z obecnymi wytycznymi przy wszystkich lekach, oprócz alemtuzumabu, jest wymóg wykonania rezonansu magnetycznego przed i po podaniu kontrastu co dwanaście miesięcy.

Tymczasem analiza wykonana przez EMA potwierdziła, że po stosowaniu gadolinowych środków kontrastowych w mózgu gromadzą się niewielkie ilości gadolinu, która kumuluje się po każdym badaniu. Dlatego też zgodnie z zaleceniami EMA to lekarz powinien zdecydować, czy wymagane jest podanie kontrastu pacjentowi, podczas wykonywania badania, czy też możliwe jest uzyskanie niezbędnych informacji diagnostycznych za pomocą badań diagnostycznych bez kontrastu.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum