Eksperci: dostępność do programów lekowych w neurologii będzie spadać, powodem jest brak lekarzy

Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia • • 01 lutego 2019 11:30

Intensywny rozwój nowych technologii medycznych w dziedzinie neurologii w ostatnich latach doprowadził do uruchamia coraz większej liczby programów lekowych. Niestety, utworzenie programów nie jest równoznaczne z dostępnością do nich, a ta w ocenie neurologów, jest niewystarczająca, a będzie jeszcze spadać.

 Eksperci: dostępność do programów lekowych w neurologii będzie spadać, powodem jest brak lekarzy
- Musimy jak najszybciej wspomóc neurologów przez osoby serwisowe, jak np. sekretarki medyczne oraz personel pielęgniarski - wskazywał dr Jakub Gierczyński.Fot. Archiwum

Izabela Obarska, niezależny ekspert w zakresie polityki zdrowotnej podkreśliła, podczas konferencji naukowo-szkoleniowej w Warszawie pt: "Programy lekowe w neurologii", w czwartek, 31 stycznia, że jednym z powodów trudności w dostępie pacjentów do programów lekowych są braki kadrowe.

Ekspertka wyjaśniła, że jest coraz mniej neurologów, a ci którzy są, nie zawsze przejawiają zainteresowanie obsługą programów lekowych.

- Lekarzy dedykowanych do programów lekowych jest coraz mniej. Dlatego też należałoby zryczałtować poradę laboratoryjną, po to aby z jednej strony odciążyć lekarzy, z drugiej zaś poprawić organizację pracy. Ważne jest też wprowadzenie wynagrodzenie dla lekarzy obsługujących programy lekowe. W ten sposób udałoby się wzbudzić motywację specjalistów do pracy w programach lekowych - zaznaczyła Obarska.

Prof. Jarosław Sławek, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego dodał, że już dziś jesteśmy na zakręcie jeśli chodzi o dostępność pacjentów do programów lekowych a jeśli nic się nie zmieni w tej materii, ta dostępność jeszcze spadnie.

- Obecnie mamy bardzo dużo programów lekowych w naszej dziedzinie. Są to m.in. programy w stwardnieniu rozsianym (SM), w rdzeniowym zaniku mięśni (SMA), w chorobach nerwowo-mięśniowych, program leczenia toksyną botulinową. Musimy podążać za tymi zmianami a tymczasem mamy coraz mniej neurologów. Dane z Centralnego Rejestru Lekarzy RP należącego do Naczelnej Rady Lekarskiej wskazują na 4297 neurologów i 426 neurologów dziecięcych, jednak rzeczywisty obraz jest taki, że tych czynnych zawodowo neurologów dla dorosłych jest ok. 2500 do 3000. Tymczasem, wbrew naszym oczekiwaniom neurologia nie została wpisana przez Ministerstwo Zdrowia na listę specjalizacji priorytetowych - zaznaczył prof. Sławek.

Dodał też, że jeśli ten błąd nie zostanie naprawiony, za chwilę nie będzie miał kto leczyć chorych.

Lekarze wybierają sektor prywatny
Neurologia, w ślad za psychiatrią zaczyna się prywatyzować.

- Dziś w psychiatrii już 75 proc. kadr pracuje w prywatnej służbie zdrowia. Jeśli nic w systemie się nie zmieni, to wkrótce ten sam los spotka neurologię. Nadmierna biurokratyzacja, brak uznania neurologii za specjalizację priorytetową, niedofinansowanie, to wszystko sprawia, że już dziś jesteśmy na granicy zatrudnienia lekarzy w publicznym systemie opieki zdrowotnej - podkreślił prof. Sławek.

Zaznaczył też, że wśród biurokratyzacji pracy lekarza należy wymienić bardzo rozbudowany system rozliczeniowo-sprawozdawczy, tzw. System Monitorowania Programów Terapeutycznych (SMPT), który jest narzucany przez płatnika. Jego wykonanie obciąża dodatkowo administracyjnie lekarzy, których w przypadku neurologii i tak jest zbyt mało. To sprawia, że rosną kolejki pacjentów czekających na włączenie do programu lekowego.

Neurolog bardzo potrzebny
Zdanie to podzielił dr Jakub Gierczyński z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie. Przyznał on, że w każdym modelu opieki nad pacjentem neurologicznym, czy to w opiece nad pacjentem z udarem, parkinsonem czy SM koordynatorem leczenia jest neurolog.

- To właśnie ten specjalista zawsze merytorycznie będzie koordynował opiekę nad pacjentem z dolegliwościami ze strony centralnego i ośrodkowego układu nerwowego. Dlatego też musimy jak najszybciej wspomóc neurologów przez osoby serwisowe, jak np. sekretarki medyczne oraz personel pielęgniarski - zaznaczył dr Gierczyński.

Zdaniem prezesa-elekta Polskiego Towarzystwa Neurologicznego prof. Konrada Rejdaka sytuację pogarsza fakt, że w obowiązującym obecnie rozporządzeniu w sprawie norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych neurologia została zaliczona do dziedzin niezabiegowych, w związku z czym na jej oddziałach obowiązuje mniejsza liczba pielęgniarek w przeliczeniu na łóżka. Tymczasem, jak wyjaśnia prof. Rejdak, na oddziałach neurologii nakład pracy jest porównywalny do dziedzin zabiegowych.

- Dlaczego więc odbiera się nam obsadę pielęgniarską? To prawdziwy brak wyobraźni, który pozbawia naszych chorych, niejednokrotnie osoby leżące, odpowiedniej opieki medycznej. Dlatego apelujemy, żeby naszą specjalizację traktować jak zabiegową i nie pogarszać, i tak już trudnej sytuacji kadrowej - podsumowuje prof. Rejdak.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum