Choroba Alzheimera. Eksperci: strategia dla neurologii nie wystarczy. "Potrzebny osobny plan"

Autor: Iwona Bączek • Źródło: Rynek Zdrowia10 grudnia 2021 19:00

Po zdiagnozowaniu choroby Alzheimera na wczesnym etapie nie możemy wprawdzie zaproponować leczenia przyczynowego, ale taka diagnoza niesie wiele korzyści - ocenia prof. Tomasz Gabryelewicz.

Pierwsza diagnoza powinna być postawiona na etapie łagodnych zaburzeń poznawczych Fot. Shutterstock
  • W populacji osób 65+ ok. 10 proc. rozwinie chorobę Alzheimera - mówi prof. Gabryelewicz
  • Dane dotyczące liczby chorych w Polsce różnią się między sobą. Te amerykańskie mówią o 600 tys. osób, natomiast dane NFZ o blisko 380 tys. - wskazuje
  • W czerwcu 2021 r. został zarejestrowany w USA pierwszy lek działający przyczynowo, ale nie jest jeszcze zarejestrowany w Europie, w Polsce jest zatem niedostępny - zaznacza
  • Mimo braku leczenia przyczynowego wczesna diagnoza choroby Alzheimera niesie wiele korzyści  - dodaje
  • Obecnie opracowywany jest pilotażowy program badań przesiewowych - podała dr Ekwińska

- W populacji osób 65+ ok. 10 proc. rozwinie chorobę Alzheimera. Dlatego stała się ona poważnym problemem społecznym dopiero w minionym stuleciu, które charakteryzowało się gwałtownym przyrostem liczby osób w podeszłym wieku - mówił prof. Tomasz Gabryelewicz, kierownik Oddziału Alzheimerowskiego Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, prezes Polskiego Towarzystwa Alzheimerowskiego podczas konferencji Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego poświęconej chorobom mózgu.

"W grupie 80+ może chorować nawet 40 proc."

- Mamy tu wyraźną zależność od wieku, bo od 65. do 70. roku życia będzie to zaledwie kilka procent osób. Następnie liczba pacjentów podwaja się co pięć lat i w grupie ludzi powyżej 80 r.ż. może to być 40 proc., i więcej - zaznaczył.

- Według danych amerykańskiego instytutu, który zajmuje się badaniem rozpowszechnienia różnych chorób na świecie, w Polsce w 2019 r. na chorobę Alzheimera i choroby pokrewne chorowało ok. 600 tys. osób. Z kolei, według NFZ, w 2019 liczba tych chorych wynosiła 379 tys. osób - dodał ekspert.

"Proces chorobowy może się rozpocząć nawet 20 lat przed wystąpieniem otępienia"

Jak wskazywał, starzenie się jest generalnie związane z zaburzeniami funkcji poznawczych, ale w pewnych przypadkach u podłoża tych zaburzeń leży właśnie choroba Alzheimera. Takie osoby dosyć szybko rozwiną otępienie, które nie jest chorobą, ale zespołem objawów psychopatologicznych. Dane wskazują, że najczęstszą przyczyną otępienia jest właśnie choroba Alzheimera, odpowiadająca za 60-80 proc. otępień w populacji światowej.

- Badania diagnostyczne pokazały, że choroba zaczyna się bardzo wcześnie. Proces patologiczny rozpoczyna się na 10-15, a nawet 20 lat przed manifestacją kliniczną w postaci zespołu otępiennego. W tej fazie bezobjawowej możemy stwierdzić patologiczne białka odpowiadające za rozwój schorzenia: białko beta-amyloidu i białko tau - wyjaśniał prof. Gabryelewicz.

"W fazie otępiennej pacjent traci autonomię"

- Kolejnym etapem jest faza kliniczna określana jako zespół łagodnych zaburzeń funkcji poznawczych. Pojawiają się pierwsze problemy z pamięcią i funkcją poznawczą, ale nie są one na tyle duże, by zaburzać samodzielne funkcjonowanie. Następnie przychodzi faza otępienna, w której dochodzi do utraty autonomii. Pacjenci nie potrafią już samodzielnie funkcjonować. Później mogą dołączyć się objawy psychotyczne, agresja, pobudzenie - wymieniał.

Jak zdiagnozować chorobę?

Jak mówił ekspert, markerami, które umożliwiają wczesną diagnozę choroby są markery w badaniu płynu rdzeniowo-mózgowego oraz markery neuroobrazowe.

- W badaniu płynu mózgowo-rdzeniowego, które kosztuje 100-300 euro i jest wykonywane w wielu ośrodkach w Polsce, spodziewamy się podwyższenia stężenia białka tau i obniżenia stężenia białka beta-amyloidu - wskazywał.

- Badania neuroobrazowe dotyczą z kolei głównie płatów skroniowych. W badaniach PET możemy natomiast stwierdzić albo zaburzenia metaboliczne albo depozyt amyloidu beta w mózgu - zaznaczył prof. Gabryelewicz.

Czytaj też: Diagnostyka choroby Alzheimera. Prof. Janik: liczymy na dostępność dwóch nowych badań

Czytaj też: Neurologia w Polsce ma swoją strategię. "Model opieki musi odpowiadać wyzwaniom"

Co można zaproponować pacjentowi na wczesnym etapie choroby?

- Wprawdzie w czerwcu 2021 r. został zarejestrowany w USA pierwszy lek działający przyczynowo, ale nie jest jeszcze zarejestrowany w Europie, w Polsce jest zatem niedostępny. Ten lek to jaskółka, ale tak naprawdę czekamy na specyfik, który w sposób istotny zapobiegnie rozwojowi procesu, albo go zahamuje lub chociaż opóźni początek otępienia, co zredukowałoby liczbę tych pacjentów na świecie o kilka milionów - mówił ekspert.

- Niemniej korzyści z wczesnej diagnozy może być bardzo dużo. Pacjent, który jeszcze pracuje, może przejść na inne stanowisko, odpowiadające pojawiającym się ograniczeniom zdolności poznawczych, czy skrócić czas pracy. Ma możliwość zapoznania się z możliwością uzyskania pewnych świadczeń, programów pomocy, urlopów. To także czas na uporządkowanie dokumentów związanych z finansami rodziny - przekonywał.

Czytaj też: Ile nas kosztuje choroba Alzheimera? "ZUS jej w ogóle nie widzi"

Czytaj też: Choroba Alzheimera. Wyniki-badań. "Można spowolnić spadek funkcji poznawczych"

"Powstaje pilotażowy program badań przesiewowych"

Dr Edyta Ekwińska, wiceprezes Alzheimer Polska podkreślała, że obszarem, w którym zmiany wydają się najpilniejsze, jest wczesna diagnoza.

- Leczenie objawowe jest skuteczniejsze na wcześniejszym etapie, dlatego jest to tak istotna sprawa. Chodzi o to, aby pierwsza diagnoza była stawiana na etapie łagodnych zaburzeń poznawczych, a nie u pacjenta, który już nie rozpoznaje swojej rodziny. Zgłosiliśmy ten problem MZ i jest obecnie opracowywany pilotażowy program badań przesiewowych - mówiła.

"Diagnoza. I co dalej?"

Jak zauważyła, problemem jest nie tylko droga do diagnozy, ale także po niej: jest diagnoza i co dalej? Opiekun zostaje sam. Organizacje alzheimerowskie opracowały pewne działania, takie jak ośrodki dziennego pobytu, czy grupy wsparcia dla opiekunów, ale pomocy systemowej brak.

- W wielu innych krajach powstają strategie alzheimerowskie. Cieszymy się, że w Polsce powstała strategia dla neurologii, ale plan dla choroby Alzheimera pokazałby jednak zakresy, które są przypisane także resortowi pracy i polityki społecznej, a nie tylko resortowi zdrowia. To ważne, bo koszty po stronie opieki są ogromne - oceniła Edyta Ekwińska.

Jak mówił Adam Piątkowski ze Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera, 90 proc. chorych przebywa we własnych domach, co oznacza, że każda z tych osób musi mieć opiekuna.

- Ja sam jestem nieformalnym, rodzinnym opiekunem swojej żony chorej na chorobę Alzheimera. A tacy opiekunowie dla nikogo nie istnieją - podkreślał.

Czytaj też: Plan Alzheimerowski dla Polski. RPO: już choruje 300 tys. osób. Za trzy dekady może być prawie milion

Czytaj też: Cukrzyca a choroba Alzheimera. Te dwa schorzenia wiele łączy. Ważne odkrycia naukowców

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum