Zaledwie co drugi lekarz ma szansę na rezydenturę

Autor: Jacek Kozakiewicz/Rynek Zdrowia • • 18 kwietnia 2013 06:16

W niektórych specjalizacjach problem jest tak duży, że grozi nam luka pokoleniowa wśród lekarzy specjalistów - ostrzega dr Jacek Kozakiewicz, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach.*

Zaledwie co drugi lekarz ma szansę na rezydenturę

Istnieją trzy zasadnicze problemy, z jakimi spotykają się lekarze w procesie kształcenia specjalizacyjnego. Przede wszystkim jego dostępność pozostawia wiele do życzenia. Pozostałe problemy związane są z programami poszczególnych specjalizacji i ich jakością realizacji.

Bolączką systemu ochrony zdrowia - choć są tacy, którzy twierdzą, że trudno mówić o systemie, bardziej o chaosie lub jego braku - jest nie tylko permanentne niedofinansowanie, brak miejsc specjalizacyjnych, ale również ciągle zmieniające się otoczenie prawne, często trudne do identyfikacji. Także kształcenie specjalizacyjne jest przedmiotem ciągle zmieniających się przepisów. Często bywa tak, że lekarze rozpoczynają specjalizację, gdy obowiązuje jedno prawo, w środku nastaje inne, a kończą je pod jeszcze innym, zupełnie nowym.

Materiał zebrany w anonimowej ankiecie, choć metodami nienaukowymi, przez Komisję ds. Młodych Lekarzy Śląskiej Izby Lekarskiej, jest niezwykle ważny. Są to głosy wypowiedziane przez nasze koleżanki i kolegów nie tylko w swoim imieniu ale i imieniu swojego środowiska. Pokazuje problemy, których nie wolno "chować pod kołdrę". W rodzinie lekarskiej musimy rozmawiać o wszystkim, także o tym, co nas boli.  Problemy, na które zwracają uwagę wyniki tej ankiety musimy dokładnie zidentyfikować i wspólnie z młodymi lekarzami spróbować rozwiązać.

Czytaj też. Głosy młodych lekarzy: system kształcenia specjalistów jest fikcją?

O tym, że utrzymuje się zbyt mała liczba miejsc rezydenckich w stosunku do ogólnej liczby miejsc szkoleniowych, niestety wiemy. Zaspokajanie przez Ministerstwo Zdrowia zapotrzebowania lekarzy na odbywanie specjalizacji w ramach rezydentur oscyluje zaledwie w granicach 50 proc., co oznacza, że zaledwie co drugi lekarz ma szansę na otrzymanie rezydentury. W niektórych specjalizacjach problem jest tak duży, że grozi nam luka pokoleniowa wśród lekarzy specjalistów.

Na Śląsku wśród ginekologów i położników 70 proc. lekarzy przekroczyło 50. rok życia, w przypadku pediatrów - 64 proc., zaś neonatologów - 59 proc. Najgorsza jednak sytuacja panuje w takich specjalnościach jak otolaryngologia dziecięca gdzie 87,5 proc. lekarzy ukończyło 50 rok życia, w chirurgii klatki piersiowej - 84,6 proc. oraz zdrowiu publicznym - 83 proc.

Te liczby nie dotyczą jednak tylko Śląska. Podobny obraz przekroju wiekowego lekarzy specjalistów dotyczy całej Polski. I nic nie wskazuje na to aby miało się to zmienić.

Miejsce rezydenckie, w dobie permanentnego kryzysu w ochronie zdrowie, jest w zasadzie jedynym gwarantem zrealizowania prawidłowego procesu specjalizacyjnego lekarza. Dzisiaj dyrektorzy szpitali nie otwierają drzwi przed tymi, którzy chcą się specjalizować. Szukają i zatrudniają już przygotowanych do zawodu specjalistów. Ci nie generują dodatkowych kosztów.

Dzisiaj, niestety, politycy nie myślą o przyszłości medycyny. Decydują i liczą się słupki, wykresy i to, czy szpital się bilansuje, czy przynosi zyski czy straty. Tematy dotyczące poziomu kształcenia, o tym kogo i co będziemy mieli za dziesięć lat w medycynie nikogo specjalnie nie interesują, nie trafiają na pierwsze strony gazet.

* Wypowiedz dr Jacka Kozakiewicza, prezesa Śląskiej Izby Lekarskiej pochodzi z konferencji „Specjalizacja - nadzieje i problemy, przepisy a rzeczywistość" zorganizowanej przez ŚIL 16 kwietnia br.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum