Za mało rezydentur? Piotr Bromber i Ryszard Gellert odpowiadają medykom: wystarczająca liczba

Paulina Gumowska odpowiada za rozwój treści segmentu zdrowie w Grupie PTWP, w tym serwisu rynekzdrowia.pl i magazynu Rynek Zdrowia, których jest redaktor naczelną. Przed dołączeniem do Grupy PTWP, przez blisko dziewięć lat związana była z Wirtualną Polską. Ostatnio była redaktor naczelną obszaru lifestyle i zdrowie, m.in. WP Kobiety i portalu WP abcZdrowie. Wcześniej była zastępcą redaktora naczelnego WP oraz wiceszefową Strony Głównej i Newsroomu, a także wydawcą i redaktorem. Autor: Paulina Gumowska • Źródło: Rynek Zdrowia   • 13 listopada 2022 17:30

Zakończył się pierwszy etap rekrutacji na rezydentury. Piotr Bromber, wiceminister zdrowia oraz prof. Ryszard Gellert, dyrektor Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego we wspólnym wywiadzie dla Rynku Zdrowia mierzą się z wątpliwościami środowiska lekarskiego dotyczącymi naboru.

Za mało rezydentur? Piotr Bromber i Ryszard Gellert odpowiadają medykom: wystarczająca liczba
Aż tysiąc miejsc na rezydentury zostało bez przydziału. Fot. PAP/Lech Muszyński
  • 7 listopada zakończył się pierwszy etap naboru na szkolenia specjalizacyjne
  • Jak podaje CMKP, w wyniku rekrutacji 4482 osoby zostały zakwalifikowane na wolne miejsca specjalizacyjne: w tym 3218 w ramach rezydentury i 1264 w trybie pozarezydenckim. Na tysiąc, spośród 4218 miejsc specjalizacyjnych w trybie rezydentury, młodzi medycy nie złożyli wniosków
  • Rekrutacja na rezydentury co roku budzi emocje, w tym roku jeszcze większe, z powodu wprowadzenia centralnego naboru, zmianie w LEK-u oraz rosnącej liczby absolwentów kierunków medycznych, za którą zdaniem medyków nie idzie rosnąca liczba miejsc specjalizacyjnych
  • Ilu młodych lekarzy nie dostanie się na wybraną przez siebie specjalizację?
  • Na jakiej podstawie wyliczana jest liczba potrzebnych miejsc rezydenckich?
  • Czy czeka nas powtórka z Hiszpanii, która dziś "produkuje" lekarzy na eksport?
  • I dlaczego młodzi lekarze nie wierzą Ministerstwu Zdrowia?
  • Odpowiadają Piotr Bromber i prof. Ryszard Gellert

"Trudno mówić, że dla kogoś zabrakło miejsca"

Paulina Gumowska, Rynek Zdrowia: Odetchnęli panowie z ulgą po opublikowaniu listy przyjętych na rezydentury? 

Prof. Ryszard Gellert, dyrektor CMKP: Byłem spokojny cały czas.

Piotr Bromber, wiceminister zdrowia: Byliśmy przygotowani. Nigdy liczba lekarzy chętnych na rezydentury finansowane przez Ministerstwo Zdrowia nie przekraczała przyznanych miejsc. 

Paulina Gumowska: W tym roku też?

Piotr Bromber: Ostateczne dane poznamy po drugiej turze. Co ważne, chętnych w tym roku było więcej niż w latach poprzednich. I stosunkowo duża była też liczba lekarzy w trakcie specjalizacji, chcących zmienić dziedzinę. To dla nas sygnał, by w przyszłości uwzględniać z tego powodu większą pulę miejsc rezydenckich.

Paulina Gumowska: I nie ma sytuacji, w których ktoś nie dostał się na rezydenturę, bo Ministerstwo Zdrowia udostępniło w skali całego kraju za małą pulę miejsc? 

Piotr Bromber: W ubiegłym roku było ok. 3,7 tys. absolwentów, którzy po ukończeniu stażu podyplomowego mogli ubiegać się o miejsca rezydenckie. Łącznie przygotowaliśmy 4218 rezydentur. Ostatecznie, po pierwszej turze, zostało wolnych 1000 miejsc. Zatem trudno mówić, że dla kogoś zabrakło miejsca.

Piotr Bromber, wiceminister zdrowia
Piotr Bromber, wiceminister zdrowia
Paulina Gumowska: Ile w takim razie wniosków zostało złożonych? 

Prof. Ryszard Gellert: W jesiennym postępowaniu kwalifikacyjnym na szkolenie specjalizacyjne - zarówno w ramach trybu rezydenckiego, jak i pozarezydenckiego - zostało złożonych 5639 poprawnych formalnie wniosków.  W ramach pierwszego etapu rekrutacji 4482 osoby zostały zakwalifikowane na wolne miejsca specjalizacyjne: w tym 3218 w ramach rezydentury i 1264 w trybie pozarezydenckim.

Za nami dopiero pierwszy etap rekrutacji, ale będzie jeszcze drugi. Rok wcześniej w postępowaniu jesiennym, w pierwszej turze rozdziału miejsc, wykorzystanych zostało 2200 rezydentur. Zatem wstępnie należy uznać, że nowy system zadziałał w oczekiwany sposób, bo po jego wprowadzeniu już w pierwszym etapie postępowania rozdzielono 3218 miejsc rezydenckich.  

Prof. Ryszard Gellert, dyrektor CMKP
Prof. Ryszard Gellert, dyrektor CMKP
Paulina Gumowska: Tegorocznej rekrutacji towarzyszą emocje, które wynikają przede wszystkim z obawy o niewystarczającą liczbę miejsc w tym roku i w kolejnych latach. Rezydenci, z którymi rozmawiałam przygotowując się do wywiadu, ale też lekarze aktywni w mediach społecznościowych wskazują, że system centralny owszem był wyczekiwany przez środowisko, ale już kształt LEK-u, od wyniku którego zależy, czy i na jaką rezydenturę się dostaną, nie jest tym, o co walczyli.  

Prof. Ryszard Gellert: Rezydenci, zabiegając o zmiany w systemie, a przypomnę, że był to rok 2017, chcieli rekrutacji na uczciwych, przejrzystych zasadach. Powołano dwa zespoły, sam byłem w ich składzie. Chcieli centralnego przydziału miejsc. Nowy system wprowadza taki sam algorytm  dla wszystkich. Ponadto rezydenci chcieli też, by pytania na LEK były jawne i to też zostało wprowadzone.

Paulina Gumowska: Część pytań, ale nie 70 proc. Dziś mówią, że to rozwaliło egzamin w obecnej formule. 

Prof. Ryszard Gellert: Chcieli nawet 100 proc. Przypomnę też, że w 2019 r., kiedy to zmiany legislacyjne dotyczące egzaminu były konsultowane publicznie, Porozumienie Rezydentów OZZL domagało się, aby egzamin ten był w 100 procentach z ogólnodostępnej bazy.

Trzeba to sobie jasno powiedzieć, że stało się dokładnie to, co przewidywali dyrektorzy Centrum Egzaminów Medycznych i CMKP: studenci medycyny są w stanie nauczyć się puli pytań na pamięć. I co się okazuje? Zniknął istotny dystraktor, który wcześniej mówił, że ktoś jest słaby, dobry, a ktoś bardzo dobry. Rezydenci sami go wyłączyli. A to przekłada się na rekrutację na rezydentury, bo wynik z tego egzaminu to najważniejsze kryterium mające wpływ na miejsce na liście rankingowej. 

Paulina Gumowska: Skoro Ministerstwo Zdrowia widziało zagrożenia, powinno tak skonstruować system, by ich uniknąć. Panie ministrze?

Piotr Bromber: Patrzę na obecną sytuację nieco inaczej niż pan profesor. Zmiany, które wprowadziliśmy, były wspólnie wypracowane. Co do LEK to dyskusja jeszcze przed nami. Co do konstrukcji systemu naboru na miejsca specjalizacyjne, to określiliśmy warunki brzegowe. 

Rezydenci oczekiwali np. możliwości aplikowania na 100 miejsc, my zawęziliśmy ten wybór do 15.

Po wstępnych wynikach pierwszego etapu rekrutacji w jesiennym postępowaniu widzimy, że tylko 444 osoby na ponad 5600 wniosków wybrały 15 wariantów. Aż 1477 osób aplikowało tylko na jedno miejsce. 

Docierają już krytyczne opinie o konieczności wyjazdu do innego województwa. Nie było przymusu wybierania miejsc specjalizacyjnych w różnych województwach. Można było wskazać kilka dziedzin i trybów w jednym województwie. Wielu lekarzy nie skorzystało nawet z takiej możliwości. To, że stworzyliśmy możliwość wyboru specjalizacji w kilku województwach, zwiększało szanse na wymarzoną specjalizację. 

Paulina Gumowska: Jaką rolę w tym procesie odgrywają konsultanci wojewódzcy i krajowi? Jaka jest różnica między liczbą miejsc, o którą oni występują, a liczbą miejsc, którą ostatecznie przyznaje Ministerstwo Zdrowia?

Piotr Bromber: Pierwszą informację o zapotrzebowaniu dostajemy od konsultantów krajowych oraz od wojewodów, którzy z kolei bazują na danych od konsultantów wojewódzkich. W ubiegłorocznym postępowaniu wystąpili o prawie 7 tys. miejsc rezydenckich. Ale to dopiero początek do kolejnych analiz, na podstawie których ustala się liczbę miejsc w poszczególnych dziedzinach. 

Paulina Gumowska: I mamy rozjazd. 

Piotr Bromber: Nie mamy. Wiemy, że na pewno w postępowaniu nie weźmie udziału aż tylu chętnych, bo mamy obecnie dużo mniej absolwentów kierunku lekarskiego. 

Paulina Gumowska: To skąd te różnice, że konsultanci występują o 7 tys., a minister zdrowia daje 4218 miejsc na rezydenturach?

Piotr Bromber: Konsultanci podają, ilu specjalistów brakuje w danym województwie, a studiów lekarskich nie kończy obecnie aż tylu absolwentów. W 2021 roku w sesji jesiennej wojewodowie zgłosili zapotrzebowanie na blisko 7 tysięcy rezydentur, a w postępowaniu wzięło udział ok. 4200 lekarzy i lekarzy dentystów.

Można to prześledzić szczegółowo na przykładzie chorób wewnętrznych. Wojewodowie zgłosili zapotrzebowanie na 952 miejsca, Ministerstwo Zdrowia przyznało 457 miejsc rezydenckich, a zgłosiło się tylko 311 lekarzy. Podobnie jest w tym roku - po pierwszej turze jesiennego postępowania zostały 74 wolne miejsca na rezydentury na internie.  

Prof. Ryszard Gellert: Dziś sytuacja w wielu przypadkach wygląda tak: brakuje chętnych na patomorfologię czy chirurgię ogólną, a mamy dużo kandydatów na okulistykę, dermatologię i chirurgię plastyczną. Rezydenci są rozczarowani, bo w dziedzinach atrakcyjnych dla nich brakuje miejsc. 

Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego odpowiada za zabezpieczenie wysokiej jakości miejsc specjalizacyjnych. Mamy ich wystarczającą liczbę.  

Paulina Gumowska: Zatrzymajmy się przy specjalizacjach deficytowych. Wiemy, że jest z nimi ogromny problem, kandydatów nie ma, wy utrzymujecie liczbę miejsc na tych specjalizacjach na podobnym poziomie i dochodzi do paradoksu. Nie przyznajecie ich więcej, bo wiecie, że i tak nie zostaną obsadzone, a z drugiej strony wygląda to jak wywieszenie białej flagi.  

Piotr Bromber: Mimo że przez ostatnie lata na onkologię i hematologię dziecięcą było co roku od 4 do 7 chętnych, my i tak przyznajemy 24 miejsca, a nie obniżamy do 7. Bo takie są obecnie priorytety.

W przypadku chorób wewnętrznych już mówiłem o liczbach, które wskazują, że przyznajemy rezydentury z nadwyżką. 

Onkologia kliniczna? W ubiegłym roku specjalizację ostatecznie rozpoczęło 54 osoby, a w tym roku udostępniliśmy 121 miejsc. Zgodnie ze wstępnymi danymi szkolenie rozpocznie 60 osób, czyli połowa miejsc na rezydenturze została wolna. 

A odnosząc się do zarzutu, że wywieszamy białą flagę: po to zwiększamy liczbę miejsc na kierunkach lekarskich, żeby w przyszłości liczba chętnych na specjalizacjach wzrosła, w tym również w dziedzinach priorytetowych. Tworzymy lepsze warunki pracy i płacy, by takie kierunki wybierać. 

Paulina Gumowska: A co z systemem zachęt? Np. finansowym?

Piotr Bromber: Kredyt na studia medyczne może być w całości umorzony w przypadku zdobycia tytułu specjalisty w dziedzinie priorytetowej. Jest także wyższe wynagrodzenie, przy czym planujemy je jeszcze bardziej zróżnicować na rzecz priorytetowych dziedzin. Są też  tzw. bony lojalnościowe, czyli dodatkowo zwiększone wynagrodzenie - również wyższe w przypadku dziedzin priorytetowych. Jesteśmy otwarci na rozmowę o innych propozycjach w tym zakresie.

Prof. Ryszard Gellert: Wejdę panu ministrowi w słowo. Rezydenci muszą patrzeć szerzej przy wyborze specjalizacji. System ewoluuje w kierunku ich oczekiwań, ale jego rolą jest też, a może przede wszystkim, zabezpieczenie społecznych potrzeb zdrowotnych. Rekrutacja na rezydentury to zderzenie oczekiwań realizowania samych siebie z oczekiwaniami systemu. 

Paulina Gumowska: Przysłuchuję się temu, co panowie mówicie, przekonujecie, że sytuacja jest opanowana, po drugiej stronie jest pełne obaw środowisko lekarskie. Czy państwo jeszcze umiecie ze sobą rozmawiać i słuchać wzajemnie swoich racji?

Piotr Bromber: Wielokrotnie podkreślałem, że obawy i wątpliwości środowiska są dla nas ważne. Kolejny też raz przypomnę, iż system rekrutacji na szkolenie specjalizacyjne był tworzony razem ze środowiskiem.

Paulina Gumowska: Panie ministrze, lekarze podnoszą argument, że resort zaprasza ich do zespołów, wyrywkowo zgadza się na ich sugestie tylko po to, żeby na końcu użyć właśnie takiego argumentu: lekarze się na to zgodzili, więc nie rozumiemy teraz ich oburzenia.

Piotr Bromber: To jest duże uproszczenie. Nikt z nas nie mówi, że jest oburzony czyimś stanowiskiem. Według mojej wiedzy prace zespołu, który ukształtował obecny system kwalifikacji na szkolenie specjalizacyjne, zakończyły się wspólnym przyjęciem zaproponowanego rozwiązania.    

Paulina Gumowska: Centralny nabór wyeliminował dogrywkę, która w ubiegłych latach pozwalała np. na przesuwanie miejsc rezydenckich tam, gdzie w wyniku rekrutacji zwiększone było zapotrzebowanie. Czy dopuszcza pan sytuację przesuwania miejsc również w tym roku?

Piotr Bromber: W ocenie lekarzy mechanizm „dogrywki” był właśnie tym najmniej obiektywnym, bo całkowicie zależnym od ministra zdrowia, elementem procesu kwalifikacji. Na kanwie nowego doświadczenia warto się wspólnie zastanowić, czy docelowo nie wprowadzić jednak podobnego rozwiązania w drugiej turze. 

Dla mnie jedną z kluczowych informacji po pierwszej turze jest liczba osób, które nie skorzystały z możliwości wyboru więcej niż jednej opcji. Już wiemy, że dużo. Dane te w połączeniu z liczbą osób, które się nie dostały na rezydentury i liczbą niewykorzystanych rezydentur, dają pełen obraz sytuacji. 

Paulina Gumowska: Taka analiza być może uspokoi sytuację dzisiaj, ale nie odpowiada na kontrowersje dotyczące tego, w jaki sposób zamierzacie państwo zapewnić miejsca rezydenckie przy skokowej liczbie absolwentów kierunków lekarskich. Z jednej strony nie ma dynamiki we wzroście miejsc szkolących, z drugiej już dziś są poważne obawy o jakość kształcenia na kierunkach medycznych i brak odpowiedniej liczby kadry. Za chwilę deficyty kadrowe mogą być też w ośrodkach akredytowanych. 

Piotr Bromber: Dynamika wzrostu miejsc akredytowanych do prowadzenia szkolenia specjalizacyjnego w porównaniu do dynamiki wzrostu liczby miejsc na kierunkach lekarskich jest faktycznie mniejsza. Jest tak, bo już teraz mamy nadmiar miejsc szkoleniowych. Jednocześnie planujemy na bieżąco dostosowywać liczbę miejsc rezydenckich do liczby absolwentów.

Prof. Ryszard Gellert: Teraz szkoli się 27 tys. specjalizantów, a mamy jeszcze do dyspozycji ponad 20 tys. wolnych miejsc akredytowanych do szkolenia.

Paulina Gumowska: Każde z tych „czekających” miejsc spełnia standardy?

Prof. Ryszard Gellert: Nie może być inaczej. Miejsca akredytowane są przyznawane na podstawie opinii zespołu  ekspertów, który bardzo dokładnie weryfikuje możliwości jednostki. 

Paulina Gumowska: Panie profesorze, słuchałam pana wykładu inauguracyjnego nowy rok akademicki na CMKP. Mówił pan o wyzwaniach związanych z wyszkoleniem tak dużej liczby nowych lekarzy. Artykułował pan również obawy. Naprawdę nie boi się pan powtórki scenariusza z Hiszpanii, która nie mogąc zapewnić odpowiedniej liczby miejsc rezydenckich, tak naprawdę produkuje kadry na eksport?

Piotr Bromber: Zanim pan profesor odpowie, jedna uwaga z mojej strony. Używa pani sformułowania produkcja lekarzy, my nie produkujemy lekarzy, my ich kształcimy. Nie chcę utrwalać takiego myślenia. 

Paulina Gumowska: Ale ono już się utrwaliło. 

Piotr Bromber: Powtarzam nie produkujemy lekarzy, tylko kształcimy.

Paulina Gumowska: A wracając do wykładu Pana Profesora…

Prof. Ryszard Gellert: Jak już wcześniej wspominałem, dziś mamy ponad 20 tys. wolnych akredytowanych miejsc szkoleniowych. Zatem mamy duży bufor. Więcej absolwentów będziemy mieli za 7 lat, więc mamy czas, by się do tego przygotować. 

Piotr Bromber: Przywołuje pani scenariusz hiszpański, ale nie ma dziś żadnych podstaw do twierdzenia, że powtórzy się on w Polsce.

Paulina Gumowska: Środowisko lekarzy uważa inaczej.

Prof. Ryszard Gellert: Podkreślę raz jeszcze, że miejsc specjalizacyjnych nie zabraknie. I protestuję przeciwko sformułowaniom, że obniżamy jakość kształcenia. Jakość kształcenia na rezydenturach w dużej mierze zależy od kierownika specjalizacji. W procesie akredytacji i monitorowania jakości kształcenia bardzo dbamy o to, by jednostki, które szkolą, utrzymywały najwyższy poziom. 

Piotr Bromber: Potwierdzam słowa Pana Profesora. Nie mowa mowy, żeby jakość kształcenia miała się pogorszyć – wręcz przeciwnie. Podnosimy jakość kształcenia zarówno przed, jak i podyplomowego. Zmieniamy standardy kształcenia, zmieniamy programy specjalizacyjne. Ubiegamy się o to, by Światowa Federacja Edukacji Medycznej, czyli największa światowa organizacja działająca w Stanach Zjednoczonych, certyfikowała Polską Komisję Akredytacyjną. Nie ma dziś bardziej opiniotwórczej instytucji, jeśli chodzi o jakość kształcenia. Posiadanie tego certyfikatu jest na całym świecie dowodem na wysoką jakość kształcenia, która przekłada się także na kształcenie podyplomowe.

Paulina Gumowska: To dlaczego środowisko wam nie wierzy? Te dwie perspektywy dzieli przepaść. 

Piotr Bromber: To nie jest przepaść, to jest próba godzenia oczekiwań.  

Paulina Gumowska: Pan, panie profesorze, nie ma obaw?

Prof. Ryszard Gellert: Mam, ale nie o jakość kształcenia, ale o rosnące oczekiwania młodych lekarzy wobec systemu. Widać to na przykład w dyskusjach na Twitterze, które sprowadzają się do sformułowania: „Ministerstwo ogranicza liczbę miejsc na specjalizacjach” czy „Ministerstwo blokuje miejsca”. To nie jest prawda. Mówiliśmy już nie raz o tym, że mamy zarówno rezerwę miejsc rezydenckich, jak i wolnych miejsc szkoleniowych. Nie każdy dostaje się na wymarzoną specjalizację. Powtórzę to raz jeszcze: w pierwszej turze rekrutacji aż na tysiąc rezydentur nie było chętnych. 

Paulina Gumowska: Panie ministrze, a pan przyjmuje te obawy?

Piotr Bromber: Każdy z nas ma swoją perspektywę. Naszą rolą jest godzić różne oczekiwania. Nie chcemy niezrozumienia lub wzajemnego rozczarowania. Ale też trudno nie zgodzić się opinią Pana Profesora, że strony mogą mieć różne oczekiwania. 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum