Wyższe szkoły zawodowe dla lekarzy? Sprawdziliśmy, co to za uczelnie

Autor: Piotr Wróbel • Źródło: Rynek Zdrowia24 września 2021 12:33

W Polsce istnieją 33 wyższe szkoły zawodowe. Jak sprawdziliśmy, to ich właśnie dotyczy wspólny projekt ministrów zdrowia oraz edukacji i nauki, zakładający kształcenie lekarzy w "zawodówkach". To wyodrębnione szkoły państwowe, którymi - choć nie są uczelniami akademickimi - kierują rektorzy. Kształcą na kierunkach licencjackich i magisterskich.

Lekarze kształceni w szkołach zawodowych? Jest taki projekt. Minister zdrowia mówił o nim podczas wizyty w Uczelni Państwowej im. Jana Grodka w Sanoku. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
  • Resort zdrowia wraz z MEiN przygotował projekt o kształceniu lekarzy w szkołach zawodowych. Co minister Adam Niedzielski miał na myśli?
  • Chodzi o wyższe uczelnie zawodowe. Nie są to uczelnie akademickie, ale posiadają uprawnienia kształcenia na niektórych kierunkach licencjackich i magisterskich. W kraju na 33 takie szkoły 25 prowadzi zajęcia na kierunkach medycznych
  • Prezes NIL prof. Andrzej Matyja: - Jest to pomysł znany z dawnych czasów, kiedy chciano stworzyć wyższe szkoły inżynierskie w każdym mieście Polski Ludowej
  • Dr hab. Dariusz Surowik, prof. PWSIiP, przewodniczący Konferencji Rektorów Publicznych Uczelni Zawodowych: - Jeżeli pojawią się możliwości legislacyjne, to być może niektóre wyższe szkoły zawodowe zdecydują się kształcić lekarzy, jednak nie będzie to szybki proces

Minister zdrowia dr n. ekon. Adam Niedzielski ogłosił we wtorek, 21 września, że resort zdrowia wraz z MEiN przygotował projekt o kształceniu lekarzy w szkołach zawodowych. Kwestie te są zawarte w projekcie nowelizacji przepisów ustawy Prawo o Szkolnictwie Wyższym i Nauce.

Szkoły zawodowe dla lekarzy. O jakich uczelniach mowa?

Ten pomysł wywołał zdumienie i krytykę środowiska lekarskiego, które ocenia, że jeśli projekt zostanie zrealizowany, to grozi nam „felczeryzacja” medycyny i obniżenie poziomu jakości kształcenia lekarzy.

Minister Niedzielski nie podał szczegółów. O projekcie - przypomnijmy - mówił w Sanoku, w Uczelni Państwowej im. Jana Grodka. Nie przypadkiem. Wizytował tam nowoczesne Centrum Symulacji Medycznej. Szkoła ma w swoich strukturach Instytut Gospodarki Rolnej i Leśnej, Instytut Nauk Społecznych i Instytut Medyczny, w którym prowadzone są studia na kierunku pielęgniarstwo - licencjackie i magisterskie oraz studia na kierunku ratownictwo medyczne - licencjackie.

Uczelnia (z takim tytułem w oficjalnej nazwie) to jedna z 33 istniejących w Polsce wyższych uczelni zawodowych o pewnym wyodrębnionym statusie, określonym obecnie Ustawą o szkolnictwie wyższym 2.0.

Nie są to uczelnie akademickie, ale posiadają uprawnienia kształcenia na kierunkach licencjackich i magisterskich, także na niektórych z tych, które są prowadzone przez uniwersytety medyczne.

Czytaj:
Ministerstwo Zdrowia potwierdza "zawodówki" dla lekarzy


MZ zapowiada szkoły zawodowe dla lekarzy. Medycy kpią: chce zrobić z lekarzy czeladników

Rynkowi Zdrowia udało się ustalić, że projekt zmian w ustawie, który zakłada kształcenie lekarzy w szkołach zawodowych został przekazany do konsultacji na razie wąskiemu gronu - rektorom uczestniczącym w Zgromadzeniu Plenarnym Konferencji Rektorów Publicznych Uczelni Zawodowych w Sanoku. Tym projektem MZ i MEiN, jak można sądzić, zaskoczyło samych rektorów szkół.

Projekt ustawy znają rektorzy wyższych szkół zawodowych

- Nie było już czasu na jego omawianie w oficjalnym trybie, w ramach już opracowanego programu Konferencji, na tym etapie był przede wszystkim tematem dyskusji kuluarowych - powiedziała nam Ewa Sznajder, rzecznik Państwowej Wyższej Szkoły Informatyki i Przedsiębiorczości w Łomży.

Pytaliśmy o projekt w szkole w Łomży, ponieważ jej rektor dr hab. Dariusz Surowik, prof. PWSIiP jest obecnie przewodniczącym Konferencji Rektorów Publicznych Uczelni Zawodowych.

- Podczas obrad plenarnych Konferencji dostaliśmy projekt nowelizacji ustawy w sprawie możliwości kształcenia lekarzy w wyższych szkołach zawodowych i jest on dopiero w fazie konsultacji społecznych. Wymaga namysłu i starannej analizy - odpowiedział nam dr hab. Dariusz Surowik.

Zapytany o to czy są zawodowe uczelnie wyższe, które rozważają już obecnie kształcenie lekarzy, odpowiedział, że nie sądzi, aby aktualnie którakolwiek z uczelni miała takie aspiracje.

- Jeżeli pojawią się możliwości legislacyjne, to być może niektóre wyższe szkoły zawodowe się zdecydują, jednak nie będzie to zbyt szybki proces. Mamy świadomość jak ważny jest zawód lekarza i jak wysokie wymagania trzeba spełnić, aby lekarzy kształcić. Tu chodzi zarówno o kadrę, jak i zaplecze kliniczne, bazę szpitalną, w której odbywałyby się praktyki - zaznaczył dr hab. Dariusz Surowik.

Przypomnijmy, że minister zdrowia Adam Niedzielski podczas spotkania w Sanoku przekonywał, że razem z ministrem Przemysławem Czarnkiem zrobi wszystko, aby kształcenie medyków w szkołach zawodowych "nabierało coraz większego statusu, coraz wyższego poziomu". - Będziemy chcieli przygotować, już w zasadzie przygotowaliśmy projekt, który będzie dopuszczał kształcenie lekarzy w szkołach zawodowych, bo to jest bardzo potrzebne w Polsce - podkreślał.

Lekarze krytycznie o kształceniu w uczelniach zawodowych

- Jako minister zdrowia, ale myślę, że mogę to powiedzieć również w imieniu pana ministra edukacji i nauki, pokładamy w was ogromną nadzieję, nadzieję na pomoc w zbudowaniu takiego zasobu kadr, który będzie potrafił odpowiedzieć na zwiększające się potrzeby leczenia Polaków - dodał, zwracając się do władz uczelni zawodowych.

Komentarze lekarzy do pomysłu ministra Niedzielskiego, by to w uczelniach zawodowych - jak już pisaliśmy - były niebywale krytyczne.

Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej prof. Andrzej Matyja komentował na gorąco na Twitterze plan kształcenia lekarzy w uczelniach zawodowych: „Jest to pomysł znany z dawnych czasów, kiedy chciano stworzyć wyższe szkoły inżynierskie w każdym mieście Polski Ludowej. Na szczęście świat akademicki obronił się wtedy przed deprecjacją wyższego wykształcenia. Myślałem, że zawód felczera zniknął z listy zawodów medycznych w Polsce, ale ten projekt stanowi felczeryzację polskiej medycyny. To krok do obniżenia jakości kształcenia i w konsekwencji jakości opieki medycznej".

- Można też zadać pytanie, czy wykształcenie akademickie jest potrzebne ze względu na rozwój medycyny. Oczywiście - tak. Wyłączanie części lekarzy, którzy otrzymaliby dyplom lekarza po szkole zawodowej, z tak ważnej kompetencji, jaką jest prowadzenie badań, czy ich interpretowanie - a jest to bardzo istotna część wykonywania zawodu - nie jest krokiem w dobrym kierunku - mówił nam prof. Romuald Krajewski, neurochirurg, od lat związany z samorządem lekarskim.

Czytaj też:
"Zawodówki" dla lekarzy. "Próby produkowania lekarzy gdzie popadnie"

"Zawodówki" dla lekarzy. Hałabuz: Ministerstwo Zdrowia "odlatuje"

Jak tłumaczy nam dr Grażyna Rogala-Pawelczyk, Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej NIPiP, adiunkt w Uczelni Państwowej im. Jana Grodka w Sanoku wyższe szkoły zawodowe zostały utworzone ponad 20 lat temu, jako element kształcenia na poziomie wyższym (przede wszystkim licencjackim). Szkoły te nawiązywały do modelu kształcenia w niektórych zawodach w Unii Europejskiej.

Uczelnie zawodowe i uczelnie akademickie - co je różni?

Ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce z lipca 2018 roku wskazuje, że uczelnia zawodowa prowadzi kształcenie uwzględniające potrzeby otoczenia społeczno-gospodarczego. Odbywa się ono na studiach wyłącznie o profilu praktycznym. Zgodnie z ustawą, uczelnia zawodowa prowadzi studia pierwszego stopnia, może również prowadzić studia drugiego stopnia, jednolite studia magisterskie oraz kształcenie specjalistyczne.

- Państwowe zawodowe uczelnie wyższe kształcą fachowców m.in. na kierunkach technicznych, pedagogicznych czy medycznych. Powstanie tych szkół wyższych wychodziło naprzeciw oczekiwaniom młodych ludzi, którzy nie zawsze mają możliwości i warunki ku temu, żeby studiować w dużej uczelni akademickiej, odległej od miejsca zamieszkania. A jednocześnie te młode osoby chciałyby uzyskać zawód na poziomie licencjackim, inżynierskim czy magisterskim - mówi nam dr Grażyna Rogala-Pawelczyk.

Zaznacza: - Uczelnie wyższe zawodowe posiadają kadrę dydaktyczna i naukową (doktorów i doktorów habilitowanych, profesorów). Pod względem wymagań kadra kształcąca studentów na kierunku pielęgniarstwo, położnictwo czy ratownictwo medyczne spełnia wymogi stawiane przez Ustawę prawo o szkolnictwie wyższym.

Pytany o zasadniczą różnicę między uczelnią zawodową a uczelnią akademicką profesor Dariusz Surowik wyjaśnia, że wyższe uczelnie zawodowe mają prawo do kształcenia tylko na profilach praktycznych oraz mogą, ale nie muszą, prowadzić badania naukowe. Natomiast uczelnie akademickie kształcą zarówno na profilach ogólnoakademickich, jak i praktycznych, jednak mają obowiązek prowadzenia badań naukowych.

Kierunki medyczne, jakie prowadzą obecnie wyższe uczelnie zawodowe, to przede wszystkim pielęgniarstwo, fizjoterapia, kosmetologia, dietetyka, ratownictwo medyczne, położnictwo i są to studia zarówno licencjackie, jak i magisterskie.

- Wymagania co do kształcenia są różne -na uczelniach zawodowych jest znacznie więcej praktyki, a wynika to z przepisów – zajęć praktycznych musi być tam co najmniej 50 procent. Większość uczelni zawodowych prowadzi kierunki medyczne, ponieważ jest na nie ogromne zapotrzebowanie społeczne. Na 33 publiczne wyższe szkoły zawodowe takie studia są w 25 - przekazała nam Ewa Sznajder, rzecznik Państwowej Wyższej Szkoły Informatyki i Przedsiębiorczości w Łomży.

Do tej pory wiemy, że te uczelnie dobrze się sprawdzają pod względem kształcenia na poziomie studiów zawodowych, na kierunkach o profilu praktycznym. Kształcąc na kierunkach medycznych nie odbiegają od uczelni akademickich w zakresie standardów, także tych dotyczących poziomu zajęć praktycznych prowadzonych w centrach symulacji medycznej - podsumowuje dr Rogala-Pawelczyk.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum