Większy limit przyjęć na studia pielęgniarskie i co dalej?

Autor: Zofia Małas/Rynek Zdrowia • • 17 sierpnia 2017 09:52

Zwiększenie limitów miejsc na studiach pielęgniarskich, to dobre posunięcie, ale w ślad za tym muszą wzrosnąć środki przeznaczane na etaty pielęgniarskie - mówi nam Zofia Małas, prezes NRPiP.

Większy limit przyjęć na studia pielęgniarskie i co dalej?
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Resort zdrowia zamierza dołożyć uczelniom pieniędzy, by zwiększyć limit przyjęć na kierunku pielęgniarskim. W przyszłym roku miejsc ma być o 521 więcej. Rząd do 2023 r. chce wykształcić dodatkowe 10 625 osób na tym kierunku. Pieniądze - ok. 221 mln euro - mają pochodzić z programu operacyjnego „Wiedza Edukacja Rozwój”.

Czy ten ruch rzeczywiście sprawi, że do zawodu szerzej będą wkraczać młode roczniki absolwentów?

- To jak najbardziej właściwe i oczekiwane posunięcie ze strony Ministerstwa Zdrowia. Zwiększenie limitów przyjęć na studia zakłada projekt strategii dla pielęgniarstwa. Ale drugą równie ważną i nierozłączną kwestią jest spowodowanie by zdecydowanie więcej młodych absolwentów kierunku pielęgniarskiego podejmowało pracę w wyuczonym zawodzie - odpowiada Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Pielęgniarki są coraz starsze: średnia wieku już przekroczyła 51 lat i ciągle rośnie. W przedziale wiekowym 20 - 30 lat jest ich zaledwie 5 procent. Jesteśmy szybko starzejącą się grupą zawodową. Już w październiku tego roku uprawnienia emerytalne zdobędzie prawie 40 tysięcy pielęgniarek i położnych, a do 2022 roku, czyli zaledwie za 5 lat, zyska je kolejne 40 tysięcy pielęgniarek, czyli 30 procent z obecnie zatrudnionych.

Dlatego zwiększenie liczby miejsc na uczelniach jest koniecznością i dobrze, że takie działania wreszcie są podejmowane. Na pewno jest późno, ale miejmy nadzieję nie za późno, by nie doszło do niezwykle dramatycznego deficytu kadr pielęgniarskich w kraju. Już dzisiaj z chęcią powitalibyśmy w zawodzie w ciągu roku 10 tysięcy młodych pielęgniarek, czyli tyle o ile więcej chce wykształcić resort do 2023 r.

Kształcenie oczywiście wymaga czasu, więc działać trzeba już, poza tym uczelnie mają określone możliwości w zakresie bazy dydaktycznej, co też określa granice limitów przyjęć. Trzeba też pamiętać, że studia pielęgniarskie są kosztowne - połowa zajęć praktycznych musi się odbywać w szpitalach i przychodniach. Wsparcie kształcenia przez państwo jest konieczne.

Bardzo starannie trzeba się natomiast zastanowić jak dobrze wykorzystać ten uczelniany potencjał. Tak, by młodzież nie tylko wybierała kierunek pielęgniarski, ale i podejmowała pracę w zawodzie. Obecnie co roku prawo wykonywania zawodu odbiera ok. 3 tysiące pielęgniarek, a tylko co druga pielęgniarka i położna, która kończy uczelnię, wchodzi do zawodu. Naprawdę, nie stać nas na takie wydatkowanie pieniędzy na kształcenie przeddyplomowe.

Powody, dla którego absolwenci studiów pielęgniarskich nie podejmują pracy w zawodzie są wielorakie, ale zasadniczym pozostają niskie zarobki. Muszą znaleźć się większe pieniądze na etaty pielęgniarskie - to sprawa równie ważna jak wzrost limitów przyjęć na uczelniach.

Pracodawca zawsze będzie proponował na początku najniższą płacę. Obecnie, przy wskaźniku przeliczeniowym 0,64, będzie to w granicach 2400 zł brutto, później nieco więcej. Zatem młoda pielęgniarka otrzyma na rękę na etacie niespełna 2 tys. zł. Ustawa o płacy minimalnej wprowadziła duże rozgoryczenie w środowisku, przeważają opinie, że nasz zawód nadal jest deprecjonowany.

W kraju brakuje nam poza tym wyraźnie wyznaczonej ścieżki awansu zawodowego ale i finansowego dla pielęgniarki. Jak robią to w innych krajach? Tam taka ścieżka jest wytyczona. Tam też przepisy wymagają dokształcania się, podnoszenia kwalifikacji, ale pokazują wyraźną perspektywę powiązanego z tym awansu materialnego. U nas takiej zależności nie ma.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    Najnowsze